W którym momencie tracimy „cud życia” ? I jak powoli go odzyskać?

Gdy zaczynaliśmy starać się o dziecko (2010/ 11r) zmieniłam moje podejście do życia. Tzn. ja się nastawiałam, że nasza codzienność zaraz się zmieni i układałam w myślach co będzie, jak już będę w ciąży, jak będę gruba, jak dzidziuś się urodzi, jaki wózek kupimy itd. Żyłam życiem, którego jeszcze nie było i nadzieją, że już… Czytaj dalej W którym momencie tracimy „cud życia” ? I jak powoli go odzyskać?

Złość i kapitulacja nie pomoże, muszę dać z siebie wszystko, a resztą zajmie się ONA.

Aż sama nie wierzę, że tyle zmieniło się od mojego ostatniego wpisu. Ale zanim przejdę do szczegółów, to bardzo Wam dziękuję za wszystkie „kondolencje”, które popłynęły w moją stronę. Kto mnie lepiej zrozumie, niż Wy? Dziękuję za słowa wsparcia, za niezliczoną ilość maili, za pomysły jak sobie radzić, gdy nerwy, aż kipią i za cudną… Czytaj dalej Złość i kapitulacja nie pomoże, muszę dać z siebie wszystko, a resztą zajmie się ONA.

Czuję, że to moja oscarowa rola, bo złotą palmę już mam… Czyli o sztuce, do której dostałam angaż bez mojej wiedzy, zgody, a nawet z wyraźnym protestem.

Miałam zaplanowany jakiś miły, budujący post. Nie taki znowu słodki, by dostać cukrzycy, ale na litość boską myślę sobie, przecież ta bezdzietność czasem też jest fajna, więc dajmy jej szansę się polubić. Ale cóż…. Dostałam szybki komunikat w poniedziałek rano, nadawca – moje spragnione smutnych wrażeń życie upomniało się i usłyszałam: zakładaj Lideczko maskę i… Czytaj dalej Czuję, że to moja oscarowa rola, bo złotą palmę już mam… Czyli o sztuce, do której dostałam angaż bez mojej wiedzy, zgody, a nawet z wyraźnym protestem.

Mimo kiepskiej pogody, mimo weekendu w domowych pieleszach, mimo bezdzietności… a jednak może być fajnie.

Dziś mam trzeci dzień wolnego, choć spędzamy go w domu to i tak cieszę się bardzo . Im jestem starsza, co raz bardziej lubię takie domowe urlopowanie. Potrzebowałam tego, by się zregenerować, wyspać do bólu, poprawić planowanie jadłospisu i ogarnąć kilka domowych zaległości. Siedzę teraz w moim ukochanym pokoiku z widokiem na Babią Górę, słonko… Czytaj dalej Mimo kiepskiej pogody, mimo weekendu w domowych pieleszach, mimo bezdzietności… a jednak może być fajnie.

Bezpiecznik radości

MOJE PODSUMOWANIE WIELKANOCNYCH ŚWIĄT Wychowana w tradycyjnej polskiej rodzinie, raczej nie wyobrażam sobie świąt poza domem. Tak było również tym razem,  żadne rajskie wakacje, ucieczka w Bieszczady itp. Święta zazwyczaj zaczynam już w Wielki Czwartek, choć nie oznacza to dla mnie już wolnego od pracy. Dopiero sobota była dniem w pełni przeznaczonym na przygotowania świąteczne.… Czytaj dalej Bezpiecznik radości

Wielkopostne postanowienia leżą i kwiczą, ale to i tak będzie Wielka Noc!

Wiosna to ten czas, gdy większość osób czuje przypływ energii, radość i nieskończony entuzjazm. Nie wiem skąd to czerpią, nie wiem gdzie jest ta studnia. Mnie nawet z wielkopostnych postanowień wyszedł nie tylko guzik z pętelką, ale cała fabryka guzików… Wstyd i tyle. Tak, nie powstrzymałam się od słodyczy, nie odstawiłam ukochanej kawy i nie… Czytaj dalej Wielkopostne postanowienia leżą i kwiczą, ale to i tak będzie Wielka Noc!

Niepłodność / bezdzietność jak figowiec?

Wybaczcie moje przerwy w pisaniu. Jestem ostatnio mało twórcza, próbuję skoncentrować się na życiu, tym prawdziwym, realnym. Wynajduję sobie małe obowiązki, by zapełnić czas i myśli. Powoli wracam do równowagi i próbuję na nowo zdefiniować co nią tak naprawdę jest. Czy ten nasz dziesiąty rok małżeństwa tylko we dwoje, do którego już tak bardzo zdążyliśmy… Czytaj dalej Niepłodność / bezdzietność jak figowiec?

Telefon

Pisząc ostatni post o rozwiązaniu słoniowej ciąży, nie spodziewałam się, że może być prawdziwy. Nie spodziewałam się, że tak wszystko się potoczy. W tym tygodniu zadzwonił do nas telefon z ośrodka. Przypuszczaliśmy, że to może być ten telefon, choć w rozmowie nic nie padło konkretnego. Kilka pytań czy u nas dobrze ze zdrowiem, czy jakieś… Czytaj dalej Telefon