Szukamy innej drogi. Badanie drożności jajowodów.

z cyklu: POWRÓT DO PRZESZŁOŚCI – 09.- 12.2012r

Mijały kolejne miesiące monitoringów, owulacja zazwyczaj była prawidłowa, cysty na jajniku co raz rzadziej, pęcherzyk pękał, ciąży brak. W zamian za to rozczarowanie i żal co raz większe. Pewnego dnia na wizycie DrFu stwierdził, że jeśli chcę, to zrobimy badanie drożności jajowodów. No pewnie, że chcę!!! Jestem kobietą czynu, nienawidzę stać w miejscu, jeśli tylko można coś więcej zrobić, sprawdzić, leczyć, to na co czekać? Umówiliśmy się, że Fu załatwia miejsce, ja zgłaszam się zaraz w pierwszy dzień miesiączki, by ustalić termin.

Dr Fu powiedział, że  czeka mnie jeszcze 1 wizyta w dużej klinice leczenia niepłodności, do której 1x w miesiącu przyjeżdżał lekarz,  na co dzień pracujący w Niemczech i przeprowadzał w polskim szpitalu zabiegi diagnostyczne. Przyznam, że nie wnikałam w szczegóły, Fu wytłumaczył mi, że nie robimy zwykłego HSG, tylko laparoskopowe badanie drożności jajowodów połączone z histeroskopią diagnostyczną. Miał słuszne argumenty – diagnostyka taka będzie dokładniejsza niż HSG, gdyby coś wyszło nie tak, przy laparoskopii, lekarze mają możliwość chirurgicznej interwencji i niektóre przeszkody da się już przy tym zabiegu usunąć. Przekonał mnie. Wtedy wszyscy by mnie przekonali, chciałam znaleźć przyczynę naszych niepowodzeń.

Klinika leczenia niepłodności

Przed zabiegiem jeszcze 1 kwalifikująca wizyta w klinice niepłodności – stąd miałam mieć skierowanie i zabieg wykonany na NFZ. Prosty układ, zostawiam u nich 150zł za wizytę, ale zabieg mam darmowy. W sterylnie czystej, bialutkiej poczekalni,  w przerażającej ciszy, czekało ok. 10 kobiet, niektóre z mężami/ partnerami, wszyscy w tym samym celu. Moja kolej, do gabinetu wzywa mnie Dr Fu (przyjechał wspierać swoje pacjentki) i już w drzwiach przedstawia koledze –doktorowi  Sz. Widać, że bardzo sympatyczny, wysoki, czuć  inny (zachodni) sposób traktowania pacjentki.  Ja niewiele muszę tłumaczyć, Fu robi za adwokata i daje mi do zrozumienia, że mam tylko potakiwać. Nagle słyszę, że leczę się już bardzo długo (prawda), że mąż po nowotworze, ale bez chemioterapii (prawda), że badamy drożność, bo szykuję się do In vitro (o czym on mówi?? Ale nie odzywam się, potakuję). Dr Sz. Przeprowadza badanie, potem USG TV, wszystko gra, więc kwalifikacja do zabiegu na za kilka dni. Wychodzę z wizyty lekko zmieszana, rejestratorka przeprasza, że nie ma wolnego gabinetu, by zrobić ze mną komfortowy wywiad chorobowy, ale nie szkodzi- przecież pani po zabiegu wróci do nas na procedurę  (In vitro), więc wtedy uzupełnimy wywiad. Wracam do domu i myślę, o co tu wszystkim chodzi??

Szpital

Termin do szpitala dostałam na 4.12.2012, zabieg miał być na drugi dzień. Szpital jak to u nas zawsze bywało, oczywiście nie w naszym mieście, więc ruszyliśmy w poniedziałek z M. z samego rana ponad 100km, ja zostałam o 7 rano przyjęta na oddział, M wrócił do pracy.

Pierwszy dzień był poświęcony na „oczyszczanie”. Nikt mi wcześniej o tym nie powiedział, okazało się, że na sali (4 osobowej) byłam jedyna niedoinformowana, że powinnam mieć przeprowadzone badanie biocenozy (czystości) pochwy. No cóż Fu zapomniał mnie wtajemniczyć. I tak pierwszy dzień, po podaniu tabletki na oczyszczenie jelita i piciu wody spędziłam albo w toalecie, albo w pokoju pielęgniarek. Nie wnikając w szczegóły, ale na mnie owa tabletka zadziałała (oprócz wiadomego efektu) fatalnie, popołudniem byłam tak słaba, że albo przespałam, albo męczyły mnie mdłości i ogromne wymioty. 2x musiałam przejść płukanie dróg rodnych – wszystko przez brak potrzebnych badań, pozostałe dziewczyny z sali ominęła ta wątpliwa przyjemność, no i oczywiście na wieczór gwóźdź programu: lewatywa, wywiad z anestezjologiem i cewnikowanie. Nic przyjemnego, ale wszystko do przeżycia. Mnie już było zupełnie obojętnie, mdłości tak mi się naprzykrzały, że nie byłam w stanie trzeźwo myśleć i wykłócać się choćby o cewnik (niektórym udało się i były cewnikowane na drugi dzień, na sali operacyjnej już po usypianiu).

Usłyszane 1 uchem…

Na mojej Sali leżały jeszcze 3 inne dziewczyny, ja najmłodsza. Zdążyłyśmy się pierwszego dnia poznać i okazało się, że Marysia (2 lata starsza) też walczy o ciążę kilka lat, już po paru nieudanych In vitro, jest jeszcze przed 30stką, ale badanie AMH (rezerwy jajnikowej) wypadło u niej bardzo słabo. Druga – policjantka, jedyna na sali z innych powodów niż niepłodność, do usunięcia bardzo dużych mięśniaków. Trzecia, Marta – 34 lata, kilka lat walczy o dziecko, leczy się w powyższej klinice niepłodności bezskutecznie, mieszka w innym mieście niż mąż, by mieć dobrą pracę i móc dalej się leczyć( spotykają się w dni płodne), po kilku nieudanych In vitro.

Gdyby nie to, że fatalnie się czułam, pewnie dopytałabym o wiele szczegółów, bo dziewczyny były bardzo pomocne i szczere. Jednak, to co usłyszałam jednym uchem, lekko przysypiając i tak, zapadło mi w pamięć. To od nich dowiedziałam się jak wygląda p r o c e d u r a  In vitro. Że to nie zabieg, to droga krzyżowa, psychiczna i fizyczna. To od nich usłyszałam, jak niepowodzenie pierwszego, drugiego, trzeciego podejścia komentują lekarze. Już wtedy zastanawiałam się skąd biorą siłę, by na drugi dzień znów wstać z łóżka i się uśmiechnąć? One były nastawione i gotowe, by próbować jeszcze kilka razy. Czasami blokowały to pieniądze, czasami stan zdrowia, ale czekały dalej, liczyły, że kiedyś, któreś podejście się uda. Obie miały wrażenie, że ich lekarze liczyli, że jak najpóźniej. Wtedy do mnie dotarło, że w tej procedurze nie wszystkim zależy by się udało … Baby biznes…  Z moich przysypiających myśli wyrwała mnie na koniec wieczoru Marysia..  wpatrzona w komórkę mówi: „ Dziewczyny… dlaczego ona? Dlaczego nie my?” zdziwione zapytałyśmy, co wyczytała w necie? „księżna Kate jest w ciąży”. Co chwilę wiadomość, że któraś jest w ciąży, a kiedy ja??? Jutro się dowiem, jutro laparoskopia.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s