Laparoskopia diagnostyczna, kontrola drożności jajowodów, histeroskopia diagnostyczna

z cyklu: POWRÓT DO PRZESZŁOŚCI – 4.12.2012r

5 rano pobudka. Po co? Tego nikt nie wie, przecież temperaturę można zmierzyć też o 7. Widocznie nie można. Zatem do 7 jeszcze mogłaby być szybka drzemka, tylko kto da radę się zdrzemnąć, jak drewniaki już po korytarzu biegają tam i z powrotem. Był wtorek, czyli dzień „przyjezdnych operacji”- tak mówią pielęgniarki. Cały oddział ginekologiczny to zlot niepłodnych z południowej Polski, pan doktor przyjeżdża z zagranicy i wraz z kolegami lekarzami (m.in.dr Fu), kierującymi z różnych miast pacjentki,  będą operować. Nie dziwię się pielęgniarkom, że nienawidzą wtorków, mimo to są bardzo miłe i uprzejme.

Dostałam jakąś tabletkę, po której powinno zrobić mi się śpiąco i błogo (nie zrobiło), ubrałam się w strój galowy  na salę operacyjną (piękną białą płachtę;) i wraz z cewnikiem u boku położyłam się na łóżku „do wyjazdu”. Ja i Marysia jechałyśmy na pierwszy ogień- obie miałyśmy mieć zabieg o 8 rano, na dwóch sąsiednich salach (nie wnikam jak lekarz się rozdwoił, ale dał radę). Na sali operacyjnej, zanim jeszcze anestezjolog  pochylił mi się nad głową, machając maseczką i mówiąc dobranoc, załapałam się na krótką dyskusję z pielęgniarkami. Jedna z nich uspokajająco opowiadała o sobie, że również taką laparoskopię przechodziła i w 4 miesiącu po, zaszła w ciążę. „Musi się pani przygotować na pracowite najbliższe miesiące” – oby miała pani rację, zdążyłam odpowiedzieć i odleciałam.

Obudziłam się już na swojej sali, bardzo słaba, kręciło mi się w głowie, mdłości po znieczuleniu trzymały prawie dobę, ale co tam – ważne, że już po i że dziś poznam wyniki. Musiałam jednak doczekać aż do wieczora, lekarze nie wychodzili z operacyjnej przez kilkanaście godzin, dopiero ok. 20 przyszli z obchodem na oddział. Ja, najmłodsza na sali, bez większych sensacji zdrowotnych, więc to właśnie mi dziewczyny obstawiły najlepszy wynik zabiegu. Tymczasem dr operujący i dr Fu zaczęli sprawozdanie od policjantki – u pani bez komplikacji, mięśniaki były bardzo duże, ale udało się je usunąć laparoskopowo, druga była Marta- u pani 1 jajowód okazał się niedrożny, drugi jest w porządku, dodatkowo przy histeroskopii zauważyliśmy niewielkiego mięśniaka, który został usunięty, wszystko OK. Potem Marysia – u której podobnie jak u Marty 1 jajowód niedrożny, drugi przepuszcza kontrast. Na deser ja – pani Lidio, macica, jajniki w normie, jajowody proste, ale OBA ZUPEŁNIE NIEDROŻNE… Próbowaliśmy je udrożniać za pomocą kontrastu podawanego z większym ciśnieniem, nie udało się, przykro nam. Dziewczyny zamilkły, Dr Fu usiadł na moim łóżku, chciał pocieszyć. „Niech pani miesiąc, dwa odpocznie, a potem zgłosi się do kliniki, jakoś to obejdziemy”.

Niedrożność jajowodowa obustronna…………..  i co teraz??

Dobrze, że znieczulenie jeszcze działało, moje czarne myśli, ogromny bunt i żal też były znieczulone. Ni e wybuchnę łam płaczem. Za jakiś czas zadzwoniła mama, nie wiedziała, że jestem w szpitalu, do tej pory nikt nie wiedział, że mamy problemy. Nie odebrałam. Nie byłam w stanie udawać i grać przed nią. Napisałam smsa do M., że już wiem, kto jest winny naszym niepowodzeniom, że nie mam szans na ciążę, jajowody odmówiły współpracy. Zadzwonił za chwilkę i chciał pocieszyć, że to przecież nie problem, że mamy przecież siebie, że się kochamy, że to jest najważniejsze. Ale ja nie wyobrażałam sobie życia bez dzieci… Właśnie zaczynał się początek mojego koszmaru. Sytuację ratowały jeszcze działające środki przeciwbólowe, szybko zasnęłam.

Na drugi dzień rano, ok. 9 M. odebrał mnie ze szpitala, szłam do auta jeszcze lekko „pijana”. Okropne myśli biegające po głowie zakłócał ból po zabiegu. Było mi wstyd przed M. Dlaczego?- bo to ja komplikowałam sprawę, bo to mój organizm odmówił współpracy.  M. próbował pocieszać na różne sposoby, ale jedyne zdanie jakie pamiętam do dziś, to: „ to najwyżej adoptujemy dziecko, tylko ja chciałbym takie malutkie, dobrze?”

Nie spodziewałam się takiej reakcji, ale to było najcudowniejsze zdanie, jakie  kiedykolwiek od niego usłyszałam.. (do dziś).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s