Niedrożne jajowody – światełko w tunelu

z cyklu: POWRÓT DO PRZESZŁOŚCI – 01.2014r

Długo nie mogłam pozbierać się po tej kłótni z M. a właściwie po kilku kłótniach. Dobre 3 dni przepychaliśmy się na argumenty, przerzucając jedno na drugie złość, frustrację i żal, że to nas spotkało. Było mi bardzo przykro, że M. nawet nie próbuje mnie zrozumieć. On chciał „swojego” dziecka.

Po kilku przepłakanych tygodniach, lamentach i wylewaniu żalu z siebie, gdy troszkę ochłonęłam, zaczęłam szukać. Tzn. przeczesywać Internet, blogi, fora. Lekarze, z którymi do tej pory miałam styczność szybko stwierdzali, że nic się nie da zrobić. Skoro przy laparoskopii, gdzie częściowo da się udrożnić przytkane jajowody, żadnego efektu nie osiągnięto, to powinnam zapomnieć o zajściu w ciążę naturalnie. „Ma pani 1% szans- gdy zdarzy się cud, ale proponuję na to nie liczyć”- to słowa lekarza jeszcze w szpitalu po zabiegu.

Ja początkowo nie szukałam drogi do osiągnięcia cudu, ale chciałam znaleźć kogoś, kto ma podobny problem. Chciałam wiedzieć, jak mam poradzić sobie psychicznie z tą sytuacją. Tak się stało, że po kilku nocach siedzenia w Internecie i czytaniu setek stron znalazłam dwie informacje,  dotyczące pomocy przy niedrożnych jajowodach.

  • TAMPONY I OKŁADY BOROWINOWE – to podobno stara, znana, ale już prawie przez żadnego lekarza nie promowana metoda, najczęściej sanatoryjna . Zabieg stosowany jest w przypadku przewlekłych zapaleń narządów rodnych, leczeniu niepłodności, a szczególności niedrożności jajowodowej.

Pierwszy w Polsce ośrodek balneologii ginekologicznej powstał w Połczynie Zdroju, to tam, w sanatorium Podhale wykonują do dziś zabiegi tamponów borowinowych i  nie tylko. A skuteczność zabiegów musiała być nawet niezła, skoro powstało powiedzenie:

„Chcesz mieć córkę albo syna, wyślij żonę do Połczyna” 😉

 Nie tylko to sanatorium wykonuje takie zabiegi, ma je podobno też np. Krynica Zdrój i kilka innych, ale Połczyn to klasyk w ginekologii sanatoryjnej. Gdy ja szukałam pomocy (2013r) takie zabiegi miały być wprowadzane do prywatnych gabinetów. Jak jest teraz, nie wiem.

Wtedy mocno zastanawiałam się nad skorzystaniem z borowiny, problemem był tylko brak czasu, gdyż, aby kuracja naprawdę była skuteczna, powinnam była wygospodarować na nią 2-3 tyg. Wiązałoby się to z zamknięciem firmy na prawie miesiąc, a zatem ze sporymi kosztami i brakiem zarobku, a na wyjazd wiadomo – również przydałyby się pieniążki, bo nie liczyłam, że dostanę się tam na NFZ. Oczywiście, czego się nie robi dla spełnienia największego marzenia, celu i radości życiowej. Byłam gotowa na to. Ale kolejnej nocy znalazłam jeszcze inną wiadomość- prawdziwą perełkę:

  • sHSG- zabieg selektywnej histerosalpingografii

Dokładnie na forum, chyba gazety wyb. znalazłam wpis informujący, że prywatna klinika „CM Chodźki” w Lublinie konsultuje kobiety z niedrożnością jajowodową, kwalifikuje na zabieg selektywnego udrażniania jajowodów i współpracuje z lek. Radiologiem –Dr K.P. który właśnie takie zabiegi wykonuje!

Przeszły mnie dreszcze… czyli istnieje jakiś sposób, pomyślałam. Tej nocy chyba w ogóle nie spałam, próbowałam znaleźć jak najwięcej informacji o tej technice, zabiegu, lekarzu. Ale w tamtym momencie, Internet był jeszcze bardzo ubogi w wiadomości o sHSG. (dziś jest tylko troszeczkę lepiej)

Rano zadzwoniłam do lubelskiego szpitala na ul. Jaczewskiego, do Zakładu Radiologii Zabiegowej, dowiedziałam się, że muszę mieć potwierdzoną wcześniej niedrożność jajowodów zwykłym HSG lub laparoskopowo, oraz potrzebuję skierowanie na zabieg. Potem wystarczy telefoniczna rejestracja, a terminy nie są takie długie (2-3 tyg).

Znów się popłakałam, ale z radości!

Dziękowałam Bogu, że trafiłam na tą stronę, że te tygodnie czytania internetowych porad nie poszły na marne.

Następnego dnia chciałam M. pokazać tą wiadomość z forum. Już jej nie było….;(  Jak dobrze, że wszystko zapisałam, łącznie z adresem kliniki, szpitala, lekarza. Teraz pozostało załatwić skierowanie i działać.

Znów wyrosły mi skrzydła, ale takie podwójne! Teraz chciałam zrobić wszystko, by w wiadomym celu odzyskać drożność jajowodów, ale też dla własnej satysfakcji – by pokazać, że ci cudowni medycy, którzy na wszystko mają jedno rozwiązanie- IVF, powinni przestać traktować nas, niepłodnych, jak klientów sklepu z noworodkami.

 Ile jest takich par, które można wyleczyć i zostawić im otwartą drogę do posiadania kolejnego dziecka?

 I wraca ja bumerang znane mi z pracy, z opowieści moich pacjentów medyczne hasło: „pacjent wyleczony – klient stracony”

Przykre. Prawdziwe.

Jutro szczegóły mojego sHSG.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s