Udrażnianie jajowodów – selektywne HSG (sHSG)

z cyklu: POWRÓT DO PRZESZŁOŚCI- 01.2014- 06.2014

Był styczeń 2014r, musiałam jak najszybciej wykombinować skierowanie na zabieg sHSG. Tu się robił problem, po przeprowadzce nawet nie szukałam żadnego lekarza. Skoro jajowody niedrożne, plany adopcyjne, to po co mi ginekolog? Miałam ich szczerze mówiąc dość. A teraz przydałby się jakiś. Zrobiłam przegląd portalu znany lekarz i wybrałam tego z dobrymi opiniami i dostępnego więcej niż 1x w tygodniu. Na dzień dobry pan Dr zapytał: „jakie nieszczęście panią sprowadza?”. Skąd wiedział, że nieszczęście?;) Jak opowiedziałam o niedrożności, o zabiegu w Lublinie, to… się dopiero nasłuchałam i pożałowałam. Bo to przecież niemożliwe, bo jajowody mają aparat rzęskowy i nikt mądry nie bierze się za takie zabiegi, to się na pewno nie uda, ale może nawet uszkodzą mi jajowód i on właściwie, to proponowałby tylko….- zgadnijcie. Ale nie będzie robił mi problemów, jeśli trzeba to napisze skierowanie. Ufff,  ulżyło mi. Ale dopiero po wyjściu z gabinetu, na chodniku wyjęłam owe skierowanie, napisane na recepcie- kieruję na zabieg. Oszzzz Ty Małpiszonie! I tak skończyło się, że musiałam poradzić sobie inaczej.

Kwalifikacja na sHSH

  1. – Zadzwoniłam do Centrum Medycznego Chodźki, o którym znalazłam info na forum. Pani od razu telefonicznie poinformowała mnie jak to wygląda, umówiła do pana Dr radiologa, który wykonuje później sHSG, ale najpierw musi skonsultować mój przypadek.
  2. – Za tydzień byliśmy z M. już w Lublinie, na pierwszej i ostatniej wizycie (tak, musieliśmy dojechać spoory kawał drogi, ale uznałam, że i tak wyjdzie nas to taniej, niż szukanie w ciemno lekarza, który mnie nie skrytykuje i wypisze skierowanie). To była najlepsza decyzja życia!

Kwalifikacja mojego przypadku niedrożności:

Pan Dr K.P. to młody, ale bardzo kompetentny specjalista w swojej dziedzinie. Pierwszy raz (od 4 lat) poczułam, że trafiłam do lekarza, który chce mi pomóc! Obejrzał wynik laparoskopii i stwierdził, że moja diagnoza (obustronna niedrożność jajowodowa,) jest jednym z najlepszych przypadków do wykonania sHSG! Do tej pory myślałam, że gdyby choć 1 jajowód był drożny, byłoby lepiej. A tu doktor wytłumaczył mi, że duża szansa, że moja blokada znajduje się na samym początku jajowodów, przy ujściu z macicy, a to będzie mu najłatwiej udrożnić. Nie rozumiałam dlaczego nie dało się tego zrobić przy laparoskopii, gdy lekarze mają ciągły podgląd do tego co robią? A sHSG wykonuje się przy pomocy zdjęć RTG, więc to chyba trudniejsze? Okazuje się, że sHSG polega przede wszystkim na selektywnym podaniu środka cieniującego w kierunku konkretnego jajowodu, dzięki czemu, już jest duże prawdopodobieństwo udrożnienia, a nie jak zazwyczaj  (przy zwykłym HSG lub laparo)– do jamy macicy. W razie niepowodzenia, radiolog używa specjalnych mikro narzędzi do udrożnienia jajowodu.  Pan Dr pokazał mi zdj. RTG z wykonywania takiego zabiegu, wytłumaczył na przykładzie i dał tyyyyle nadziei, że zaczęłam fruwać!

Bardziej kompetentne informacje znajdują się w zakładce radiologii zabiegowej szpitala.

Pozostało jeszcze skierowanie do szpitala, które musiałam mieć od ginekologa. To załatwił również pan Dr, zapisał mnie zaraz między pacjentkami do lekarza ginekologa w tym samym centrum, który aktualnie miał dyżur, wytłumaczył mu o co chodzi, musiałam jedynie poczekać pół godziny i odbyć drugą wizytę, tyle, że u ginekologa. Dr K.P zapisał sobie mój nr Tel i prosił o kontakt, jak tylko ustalę termin w szpitalu. (termin musi być po zakończonym krwawieniu oczywiście)

 Ginekolog wykonał jeszcze USG TV, jako, że nie byłam jego pacjentką, chciał mieć pewność, że od ginekologicznej strony wszystko OK. Powiedział, że po zgłoszeniu do szpitala mam go szukać na oddziale i zlecił zgłosić się na zabieg z aktualnymi (max miesiąc do tyłu) wynikami bakteriologicznymi  pochwy.

Wróciliśmy szczęśliwi do domu, na drugi dzień zaczęłam organizować badania biocenozy i ustalać termin do szpitala. Dr sam skontaktował się ze mną czy już mam jakąś wyznaczoną datę, on też ustalał swój kalendarz 😉

Ostatecznie zabieg odbył się dopiero na koniec czerwca 2014. Wszystko przez moje ciągłe problemy z bakteriami (nawet o tym nie wiedziałam) no i rozciągające się cykle, czasami do 50-60 dni, więc trochę to trwało. Pierwszy raz (kwiecień), nawet odesłano mnie ze szpitala zaraz po przyjęciu, gdyż okazało się, że mam niedostatecznie dobre wyniki biocenozy pochwy.

Sam zabieg odbył się ekspresowo:

  • po rozpoczęciu nowego cyklu i już z prawie dobrymi wynikami badań, zadzwoniłam do szpitala wyznaczyć termin – za tydzień usłyszałam.
  • potem tel. do Dr K.P.- pracował wtedy w innym szpitalu, ale powiedział, że się dostosuje i na pewno będzie na moim zabiegu (nie wierzyłam własnym uszom! A jednak, tacy cudowni lekarze istnieją!)
  • przyjęcie do szpitala było przed 8 rano, więc wyjechaliśmy dzień wcześniej, noc w hotelu i rano zameldowałam się na izbie przyjęć
  • zakładanie karty, badanie gin, przebranie w koszulkę,przyjęcie na oddział, a o 11 miałam mieć zabieg
  • okazało się, że Dr jest wolny wcześniej, sala radiologiczna też, więc dostałam zastrzyk przeciwbólowy, jakiś lek pro-forma ze względu na moje leczenie bakterii i pojechałam na radiologię
  • tam najpierw rozebrałam się od pasa w dół, położyłam na stole do robienia zdj RTG, w pozycji jak u ginekologa, najpierw czekało mnie zakładanie wzierników i innych nieprzyjemnych narzędzi jak do HSG. Nogi trzęsły mi się jakbym miała padaczkę, lekarz mnie trzymał i uspakajał. Potem radiolog przeszedł do swojej części zabiegu:

Najpierw wprowadzono kontrast jak przy zwykłym HSG, na zdj RTG wyszła faktycznie obustronna niedrożność jajowodów. Następnie podano kontrast selektywnie, oj czułam to dość mocno. Skurcze podbrzusza były spore, ale czego się nie robi.. Awaryjnie miałam założony wenflon, obok czekała morfina, gdybym naprawdę nie dała rady wytrzymać, ale chciałam dać.

Po selektywnym podaniu kontrastu prawy jajowód puścił kontrast! Udało się! Ale lewy był oporny.

Do lewego wprowadzono mikro narzędzia i po kolejnym podaniu kontrastu uzyskano drożność drugiego! Nie pamiętam tego momentu dokładnie, ból był naprawdę duuży, już miałam prosić o tą morfinkę, gdy Dr pochylił się nade mną i mówi: „koniec, mamy obustronną drożność, niech pani popatrzy na zdjęcia” i pokazał mi wszystkie zrobione przy zabiegu, na ostatnich faktycznie widać, jak kontrast swobodnie wypływa z jajowodów. Ból stał się nawet przyjemny, radość ogromna, wszystko od wejścia do wyjścia z sali zabiegowej, nie trwało dłużej niż 20 min!!!

Całej ekipie Radiologii Zabiegowej w SPSK4 Lublin będę do końca życia wdzięczna. Zrobili i do dziś robią wspaniałą robotę. Nie oczekując nic w zamian.

Doktor już na pierwszej konsultacji powiedział, że jeśli nie ma żadnych, innych przeszkód, to po takim zabiegu powinnam zajść w ciążę. Poprosił, żeby koniecznie go w takiej sytuacji poinformować, nawet na wypisie ze szpitala mam taką notkę.

Po zabiegu, przewieźli mnie wózkiem na ginekologię, posiedziałam przy M. na krzesełku, ale czułam się już wyraźnie lepiej, więc przebrałam się w swoje ciuchy i po ok. 1,5 godz pozwolili mi wrócić do domu.

Dziś przeglądając Internet widzę, że sHSG jest już bardziej znane, a Pan Dr K.P nadal dokonuje takich „cudów”. 2 lata po moim zabiegu, na konferencji naukowej w Warszawie, pan Dr K.P. dokładnie przedstawił na czym polega taki zabieg, zachęcam do obejrzenia:

PRZEZPOCHWOWE UDRAŻNIANIE JAJOWODÓW W LECZENIU NIEPŁODNOŚCI

Pozostaje tylko pytanie dlaczego tak mało lekarzy o tym wie? Czemu mamy 1 „mistrza” w tym fachu? (może dziś już więcej, nie wiem). Przypuszczenia są różne, ale podobno trzeba mieć duże umiejętności, by manualnie „opanować’ pracę mikro narzędzi przy udrażnianiu jajowodów. Mało komu, najprościej mówiąc chce się tego uczyć. Zarobek mały, a poświęcenia sporo. Są metody na których zarabia się zdecydowanie więcej….

Moim marzeniem jest, by te zabiegi były bardziej rozpropagowane. By warunki do wykonywania sHSG były takie, jak w klinikach leczenia niepłodności. Nie dla mnie – pacjenta, dla lekarza.

Wiem, że oceniam teraz przez różowe okulary, bo mój zabieg zakończył się powodzeniem. Ale uważam, że każdy ma prawo wyboru i jeśli jest taka możliwość, to pacjent powinien o niej wiedzieć, a nie być kierowany tylko w 1 stronę. Na oddziale spotkałam inną kobietę, jej zabieg też przywrócił drożność, na forach znalazłam większość komentarzy o sukcesach sHSG. W Grecji, USA taki zabieg to żadna nowość. Serce się cieszy.

Po 11 miesiącach wykonałam kontrolnie zwykłe HSG – oba jajowody nadal drożne!!! (walczę z innymi przeszkodami)

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s