„ gdyby miało być inaczej, to byłoby inaczej”

Od jakiegoś czasu uczę się nie narzekać, na to co jest zupełnie ode mnie niezależne. Oczywiście  udaje mi się to w wybranych przypadkach, ale niektóre mnie zadziwiają. Sama nawet nie wiem kiedy, ale przestała zupełnie przeszkadzać mi nasza polska, czasami bardzo „zmanierowana” pogoda. Do tego stopnia, że gdy inni narzekają, że wieje, leje, za zimno, za gorąco, to złość mnie bierze. Kiedyś sama byłam pierwszym pogodowym narzekaczem, nienawidziłam wilgoci, deszczu, mgły, wiatru – bo wiadomo fryzurę niszczy 😉 Ja tu 30 min rano, suszę, nakręcam na szczotce, lakieruję, ale wystarczy, że przejdę 100m przy takiej aurze na zewnątrz i wyglądam jak ostatnie nieszczęście. Do dziś tak jest, ale ….. przestało mi to przeszkadzać. Nawet nie wiem, skąd mi się to wzięło, ale potrafię spojrzeć przez okno rano i pomyśleć, że widocznie  właśnie taka pogoda jest dziś potrzebna. I umiem się z niej cieszyć, a nie przeklinać kolejny raz np. na deszcz.

Doświadczenie niepłodności w wielu sytuacjach nauczyło mnie pokory i cierpliwości. Zaczęłam przyjmować to, co przynosi życie, jako dar, a nie kolejną złośliwość losu.  Jak napisała Regina Brett w którejś swojej książce:

„ gdyby miało być inaczej, to byłoby inaczej”

Bardzo dużo czasu potrzebowałam,  by zacząć to rozumieć. Do dziś z resztą, nie rozumiem całkowicie i buntuję się wielokrotnie, ale próbuję. Próbuję dostrzegać te małe cuda wokół mnie.


Wiem, łatwo się pisze, gdy udał się mój zabieg udrażniania jajowodów, gdy M. od 2 lat nie ma nawrotu nowotworu, gdy odzyskaliśmy nadzieję, że nasze problemy niepłodnościowe zostały rozwiązane. Ale skończył się też czas „wolnego” od obserwacji cyklów. Znów powinniśmy zacząć starania, najlepiej z radością i ochotą! Ale nie będę Was oszukiwać, u mnie tej ochoty już nie ma. Jeszcze nie zaczęliśmy dobrze, a ja już się boję, co będzie jeśli znów się nie uda? Powinnam wrzucić na luz, ale znów stawiam sobie poprzeczkę – teraz muszę zajść w ciążę. Muszę dać radę! Czuję się, jakby za to odpowiedzialna. Za 2 miesiące moja młodsza siostra wychodzi za mąż. Jak byłoby cudownie, gdybym była już w ciąży! Ale już się boję, że się nie uda. A co jeśli ona zostanie mamą szybciej niż ja??? I ta myśl zaczęła już wtedy powoli mnie niszczyć od środka.

Boże, jak bardzo ja wtedy chciałam wiedzieć kiedy w końcu to nastąpi. Chciałam poznać, to czego nie powinnam. Dziś wiem, że gdybym znała przyszłość, zwariowałabym zupełnie. Dziś widzę, że wszystko miało sens.

Nikt z bliskich nie wiedział o moim zabiegu. Nie chciałam zapeszać, a potem nie chciałam by czekali, czy będę jednak w ciąży. Mieszkaliśmy daleko od siebie, widywaliśmy się rzadziej niż przed przeprowadzką.  Gdy przyjeżdżałam na weekend do rodziców, albo przy rozmowach telefonicznych, starałam się „spinać na maxa” i nie dać nic po sobie poznać, że ciągle cierpię i płaczę do księżyca, że nie mogę być matką. I chyba już po tych moich pozorach, moja mama wiedziała, że jest źle. A jeszcze mieszkała daleko i nie mogła pomóc w żaden sposób – to ją bolało bardzo.

Pamiętam, jak jeszcze przed sHSG moi rodzice przyjechali do nas w odwiedziny, z okazji dnia dziecka 😉 Przywieźli w prezencie różne drobiazgi oraz… maszynę do szycia. Zawsze chciałam mieć maszynę i umieć szyć! Patrzyłam jak szyła moja mama, wszystko umiała- od spódnicy, pościeli, firanek, po suknie taneczne. Tata wcale nie zostawał w tyle, on przerabiał na maszynie grubsze rzeczy – jeansy, plecak, uszył mamie kiedyś zimowy płaszcz. Jako dziecko marzyłam, by też tak umieć szyć.

Mama wtedy na mnie spojrzała i powiedziała:

„dziecko, musisz coś robić, żeby nie zwariować, musisz się czymś zająć wieczorami”

 Miała rację, w nowym miejscu nie mieliśmy znajomych. Z resztą, od czasu problemów z zajściem w ciążę, odechciało nam się znajomych, wizyt i utrzymywania relacji. Wiem, to było złe, ale wtedy nie potrafiliśmy inaczej. I tak właśnie, siedząc w domu po pracy, zaczęłam swoją przygodę z szyciem.

Czy gdybym normalnie, szybko zaszła w ciążę, to miałabym na to czas, albo w ogóle przyszło by mi to do głowy?  Raczej nie. Szycie mnie relaksuje i ćwiczy w cierpliwości ;)) To jest coś, co bez wątpienia zawdzięczam mojej niepłodności! O przydasiach, które mam już uszyte i tych, co jeszcze w planach do maluchowego pokoju, wózka, łóżeczka, napiszę Wam innym razem 😉

DSC_0007

Wspomniana wcześniej Regina Brett, autorka  m.in.: „Jesteś CUDEM”, „Bóg nigdy nie mruga” – ona również pomogła mi porzucić użalanie się nad sobą. Albo przynajmniej zmotywowała do podejmowania prób w tym kierunku.

Czy trafiłabym na nią, bez mojej niepłodności? Pewnie byłabym pochłonięta na maxa opieką nad dzieckiem, nie myśląc, że moja „głowa” potrzebuje zmiany sposobu myślenia. Jak skończyłoby się to później dla mnie? Nawet nie chcę myśleć, jak odbiłoby się na moim najukochańszym maluchu!

Wiele rzeczy da się zrozumieć dopiero z perspektywy czasu. Dziś jestem wdzięczna za moją „krętą” drogę do rodzicielstwa. Ale dalej nie rozumiem wszystkiego. Może potrzebuję jeszcze więcej czasu? A może mój „komputer” nie jest w stanie (i nigdy nie będzie) tego zrozumieć? Na końcu się dowiem. Wierzę w to…


A dziś cieszę się teraźniejszością. Tym, że powoli wychodzi słonko. Pięknym bzem, który pachnie już od progu mieszkania. Zaczyna się sezon balkonowy, więc  układam w myślach tegoroczny plan kwiatowy na balkonie. Uwielbiam kwiaty i wieczorne kolacje z winem na naszym balkonie.

Planuję uszyć nowy zestaw poduch na nasz wiklinowy komplet na balkon. Może w tym roku zrobię zielnik? Zawsze chciałam mieć swoje zioła i jarzynki. Jarzynki na IV piętrze w bloku raczej odpadają, ale wiszące doniczki z miętą, bazylią, tymiankiem? To już wiem, że najbliższy tydzień zapowiada się pod hasłem: sadzenie – szycie. Gdy mam zajęty czas, od razu łatwiej zastosować inną złotą radę Reginy B.:

„ eksmituj złe myśli, które mieszkają kątem w twojej głowie”

Dobrego tygodnia!

DSC_0088

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s