i po urlopie..

6 dni urlopu, a na blogu ponad 2 tygodnie pusto, aż mi wstyd. Taki krótki był ten wypoczynek, a tyle przygotowań 😉 Przed wyjazdem ciągle coś pochłaniało moją uwagę, a to przeszywanie kilku wakacyjnych sukienek upolowanych w zeszłym roku w ciucholandzie, pakowanie, zakupy, dopięcie kilku spraw w pracy, no i „dyżur” wakacyjny u rodziców w mieszkaniu z podlewaniem kwiatów i na bloga brakło czasu.

Ale już Wiewiórki wracają co normalnego, pracującego (niestety) trybu życia i postaram się, by w najbliższym czasie opisać Wam ostatnią część naszej drogi w niepłodności.

Tymczasem kilka wspomnień z wakacji, które były …. inne, niż wszystkie.

Nasz urlop spędziliśmy nad morzem, choć nie jesteśmy jakimiś wielbicielami naszych nadmorskich kurortów, to w tym roku moi rodzice spędzali tam 3 tygodnie swoich wakacji i skorzystaliśmy z ich zaproszenia na kilka dni. Trafiliśmy niestety…. w dni z najgorszą pogodą. Choć zazwyczaj nie narzekam na pogodę, to gdy ma się tylko 6-cio dniowy urlop, to żal serce ściska, gdy 2 dni z rzędu leje.

Ale zdarzyły się i takie popołudnia, że udało się nam odwiedzić plażę, w stroju kąpielowym, nie pelerynie 😉 i zrobić nawet wycieczkę rowerową.

Początek urlopu zapowiadał się wspaniale – był spacer po plaży, zachód słońca, lody, gofry, czyli jak mówi mój M. – zestaw podstawowy, jak kawa i W-Z-ka z Misia 😉

DSC_0051

Drugiego dnia złapaliśmy troszkę słonka na plaży, wieczorem w naszym ośrodku rozpaliliśmy grilla i snuliśmy plany na kolejne dni.

DSC_0293

Ale niestety pogoda miała odmienne od nas plany i troszkę musieliśmy się dostosować. Nie daliśmy jednak za wygraną i tylko w czasie najgorszej ulewy siedzieliśmy w domu, a przy ‚lżejszym’ deszczyku oglądaliśmy ujście rzeki Dziwna do morza, walkę żaglówek z falami, odwiedziliśmy Międzyzdroje, ale na molo przy takim wietrze z chęcią poszedł tylko M. ja wymiękłam.

 

No i najprzyjemniejsza chyba część urlopu to wyprawa rowerowa brzegiem morza do pobliskich miejscowości. Zwiedziliśmy: Trzęsacz, Rewal, Niechorze, Pogorzelicę, wypili kawę na molo i nawet wygrzaliśmy się chwilę na plaży 😉

 

A te chwile, podczas których deszcz rytmicznie bębnił po rynnach umilaliśmy sobie świeżo parzoną kawką i książką. Ja przyznaję, że chciałam odpocząć od „mądrej” – psychologicznej i naukowej literatury i porwałam jakieś czytadło od mamy z regału.

Jakie było moje zdziwienie, gdy przeczytałam wstęp  i okazało się, że w ręku mam książkę, której bohaterka właśnie przeszła poronienie i zaczyna życiową misję – DZIECKO!  Cholera, pomyślałam, miał być relaks, a tu topię się w tym samym sosie. Ale po przeczytaniu całości, stwierdzam, że ja również jak „poziomkowa Karolina”- pragnęłam „zbyt mocno” i dlatego obu nam, nie wyszły nasze idealnie opracowane plany 😉 Dobrze czasami zobaczyć podobną historię do swojej, zupełnie z boku.  Na deszczowy wieczór polecam.

 

A teraz snujemy plany na sierpniowy weekend, jakoś tak lepiej znosi się pracujące dni, szczególnie w takie upały jak dziś (o ironio, nie mogło tak być nad morzem???), gdy na horyzoncie czeka na nas jakiś górski wypad. M. już opracowuje trasę 😉

PS. Po przeczytaniu całego posta stwierdzam, że fajny ten urlop mieliśmy, co tam pogoda, ważne, że był czas spędzony razem i jest co wspominać 😉

A Wy jak spędzacie swoje wakacje – długo i leniwie, czy jak my – krótko, a intensywnie??

 

 

5 myśli na temat “i po urlopie..

  1. czyli podobnie jak my – krótko i intensywnie 😉 Jeśli wynegocjuję jeszcze 5 dni wolnego z moja ekipą w pracy, to może we wrześniu gdzieś pojedziemy, pewnie to będą Bieszczady. Polecam, jeśli też lubicie góry!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s