Trafiona diagnoza.

KONIEC cyklu: POWRÓT DO PRZESZŁOŚCI- 10.2016 – dziś

Moi drodzy, dzisiejszy wpis będzie ostatnim z cyklu „cofania się w czasie”, tzn. po jego przeczytaniu będziecie już prawie dokładnie wiedzieć, na jakim jesteśmy etapie leczenia. Będę oczywiście wracać jeszcze do kilku szczegółów i poruszać ważne moim zdaniem aspekty leczenia niepłodności, ale od dziś można powiedzieć, będziecie „towarzyszyć nam na bieżąco” 😉

Cieszę się tym bardziej, pisząc ten post, bo będzie on optymistyczny, a jeszcze dziś rano nie przypuszczałam, że tak bardzo, ale po kolei:  (uprzedzę stres – nie, nie jestem w ciąży ;))

A wszystko przez te hormony

Ostatnia nasza wizyta u ginekologa miała miejsce we wrześniu 2016, pewnie pamiętacie, opisywałam ją niedawno. Pani dr. z Lublina (nie „napro”),  nie pomogła wtedy zbyt wiele, ale potwierdziła, że jedyne co z naszych wyników badań ją zastanawia to moje:

  • TSH –  2,65 – wtedy miałam przy sobie wyniki z 12.2015, brałam Letrox 50
  • PRL –  13,34 – przy zażywaniu Bromergonu 2,5mg – 1/2 tbl

Dostałam leki, na TSH – Euthyrox, na PRL – Norprolac i zażywałam je od września do grudnia 2016. W grudniu miałam zbadać TSH – wynik mnie zaskoczył – 1,8 !! To najlepszy wynik od pierwszego badania jaki znalazłam, z 2012 roku! Byłam szczęśliwa.

Leki zażywałam jeszcze 2 miesiące, cały czas liczyliśmy z M. że to właśnie jest przyczyną braku ciąży, więc skoro poziom TSH w końcu spadł poniżej 2,0 – tak uczyli nas lekarze napro, to już nie powinno być żadnych przeszkód. W marcu kończyły mi się już leki, nie uśmiechało nam się znów robić wyprawy do Lublina, a przyznam, że ujemne testy ciążowe wpływały na nas już mocno deprymująco. Uczestniczyliśmy wtedy w kursie adopcyjnym, ja powoli zaczęłam nastawiać się już na drogę adopcji i byłam mocno zmęczona rozkminianiem mojego organizmu.

W kwietniu postanowiłam, że zrobię ostatnie badania i jeśli wyniki będą w miarę przyzwoite, to odpuszczamy jakiekolwiek leczenie. Koniec łykania leków (to już 1,5 roku od momentu rozpoczęcia obserwacji i leczenia napro), łudzenia się, że może jednak zajdę w ciążę, itd.

  • badanie 3.04.2017 – wynik TSH – 3,5 prolaktyna -PRL 39,7 – no to super, pomyślałam

Chwila bez leków, a moje hormony zwariowały. Byłam przerażona. Chciałam z czystym sumieniem odłożyć leczenie, a tu tarczyca na przestrzeni 3 miesięcy tak się zmienia, takiego wyniku prolaktyny nie miałam nigdy. Załamałam się.

Do jakiego lekarza mam teraz iść? Nie mam żadnego zaufanego w naszej okolicy, a jazda do Lublina odpada. Znalazłam jakąś panią dr napro, ale termin wizyty za 1,5 miesiąca. Oszaleję.

Po kilku dniach ochłonęłam, pomyślałam – Panie Boże pokieruj mną teraz dobrze, bo sama jestem za słaba. Umówiłam się za tydzień do pani Stasi do Tarnowa (więcej o p. Stasi przeczytacie TU ). Dlaczego? Nie wiem. Chyba, żeby się uspokoić.

Wizyta w Tarnowie u p. Stasi

Wzięłam dzień wolnego w pracy i pojechałam. Wchodząc na spotkanie z panią Stasią, czuje się od progu spokój. Nie wiem co mi powie, czy dobre, czy złe informacje, ale jestem spokojna. Usiadłam, pani Stasia wchodzi do pokoju, patrzy na mnie i rzuca pierwsze zdanie, zamiast dzień dobry:

  • pani ma chorą tarczycę– to trzeba poprawić! – łzy stanęły mi w oczach, ale na płacz nie było czasu, kto był choć raz na spotkaniu z Panią Stasią, to wie, że tam trzeba się skupić, by zapamiętać / zapisać/ by ci nic nie umknęło, a pani kontynuowała:
  • już jest lepiej niż było, już się pani jajeczkowanie wydłużyło, bo rok temu było bardzo krótkie, już lepiej dotlenowany organizm, ale koenzym Q10 łykać dalej,
  • zażywać Selen z wit E – to odkwasza, a pani ma zakwaszony organizm i dołożyć do tego pierzgę, pierzga i selen wpływa na prolaktynę! (cholera – znów się zgadza)
  • musi pani brać oleje, najlepiej wiesiołek i omega – Borago Oil i Lecytynę – pamięć i koncentracja słaba
  • krople Pau d’arco, Liver na wątrobę
  • Mg, Fe, wit C
  • ale wszystko najlepiej w jedzeniu, przecież natura nam wszystko daje! pani dalej za mało je grochu! – o matko pomyślałam, ona wszystko „widzi”, ale z drugiej strony ucieszyłam się, że rozwiązanie jest niby takie proste – MUSZĘ jeszcze bardziej zmienić nasze nawyki żywieniowe!
  • w naszym jadłospisie musi pojawić się więcej: grochu, nabiału owczego, koziego, dyni i pestek z dyni

W innym poście opiszę jakie zmiany wprowadziłam i jak pani Stasia podpowiedziała mi, by rozwiązać to kulinarnie. Wdrożyłam jej zalecenia i od tamtej pory jeszcze bardziej doceniam nasze, polskie jedzenie. Kupuję dużo więcej warzyw i wyszukuję nowe przepisy, by urozmaicić posiłki.

Demotywujący lekarz – nie pierwszy w moim leczeniu

Dla świętego spokoju, po wizycie u p. Stasi, wybrałam się do mojej lekarki rodzinnej, by skonsultować TSH. Usłyszałam, że przesadzam, że taki wynik, to jeszcze nie choroba, że jestem przewrażliwiona itd. Podminowała mnie ta wizyta bardzo i postanowiłam, więcej do pani dr rodzinnej już nie wracać.

Po kilku tygodniach, moja koleżanka z pracy, Ewa  (matka 2 dzieci) powiedziała mi, że za namową swojej znajomej, idzie na wizytę do endokrynologa. Większość jej koleżanek, po drugiej ciąży miała problem z tarczycą, a jej wyniki też wyszły złe (TSH – 3,4).

Za kilka dni, po wizycie u endokrynologa, zdała mi relację i  na koniec powiedziała – uważam, że Ty też powinnaś się umówić. Ja? I wtedy przypomniałam sobie pierwsze zdanie p.Stasi – tarczyca chora!

-Lidia, ostatnio dziwne rzeczy wyprawiasz, zapominasz, nie umiesz się skoncentrować, poprawiam po tobie papiery…. – nie wierzyłam, w to co słyszę. Naprawdę jest tak źle? Przecież to ja zawsze byłam upierdliwie drobiazgowa i pilnująca wszystkiego.

Dobra, jeśli to sprawdzony lekarz, to się umówię. Nigdy nie byłam u endokrynologa, jedynie zawsze ginekolog przepisywał mi leki na wyrównanie hormonów. Termin miałam za tydzień, zrobiłam świeże badanie TSH, a tu wynik już nie 3,5, tylko 4,98!

To utwierdziło mnie w przekonaniu, że warto z panem endokrynologiem porozmawiać.

2.06.2017 – I-sza wizyta u endokrynologa

„Dr Endo” wysłuchał moich objawów (znów zaczęłam być zmęczona popołudniami, włosy wypadały mi garściami, miałam problemy z koncentracją i pamięcią, zaparcia, obniżone ciśnienie, zimne stopy i dłonie, depresyjny nastrój) – nawet nie zauważyłam, kiedy znów mnie to wszystko „zaatakowało”, chyba się przyzwyczaiłam do takich wahań mojego organizmu.

Dopytał jeszcze o: opuchniętą twarz rano, suchą skórę i „kluchę w gardle po nocy” oraz ochrypły głos z rana – a ja na wszystko odpowiadałam tak, tak, tak, tak.

-No, to mamy na 90% chorą tarczycę

Wyjęłam wtedy wyniki, Dr przeglądnął te aktualne, te z grudnia 2016, września 2016 i te z lipca 2015 i mówi:

Pani ma chorobę Hashimoto. To widać już w pierwszych wynikach – z 2015 r. Wprawdzie wartości nie są podwyższone jakoś bardzo mocno, ale widać jak przy małych dawkach leków tarczyca i tak robi co chce. Podwyższone przeciwciała i wszystkie pani objawy to potwierdzają. Najprawdopodobniej, lekarze „napro” to podejrzewali, ale ginekolodzy słabo się znają na endokrynologi i zapisywali pani zbyt małe dawki leków. Chcieli dobrze, pani Lidio, ale w tym tempie, efekty byłyby za kilka lat, a my chyba nie mamy czasu, prawda? (wtedy zrozumiałam, dlaczego po 3 tyg zażywania leków z polecenia lubelskiej dr, TSH zamiast spadać, to trochę wzrosło – tak działa Hashimoto).

W końcu trafiłam na lekarza, który wytłumaczył mi dlaczego wyniki TSH od kilku lat tak się zmieniają. Stwierdził, że trzeba wdrożyć szybkie leczenie, dostałam:

  • Euthyrox 50 i 75 – miałam go systematycznie zwiększać, by na koniec codziennie zażywać 75
  • Bromergon2,5 – całą tbl – choć doktor zalecił zacząć od połówki i stopniowo zwiększać, to ja poszłam na całość i pierwszy tydzień czułam się fatalnie. Wróciłam do 1/2 tbl i na przestrzeni 3 tyg doszłam do całej. Jak działa Bromergon, pewnie niektóre z Was wiedzą, ale po miesiącu już było OK
  • Glucophage 500mg, potem 750mg – doktor zapytał czy nie mam problemów z cukrem – niby nie, wyniki i krzywą cukrową i insulinową mam idealną, ale ” telepawka” rąk i uczucie słabości pojawia się mi od 15 lat, jeśli nie zjem o odpowiedniej porze, doktor tylko podsumował – no właśnie!
  • zdradziłam doktorowi, że od jakiegoś czasu jestem na diecie bezglutenowej, bezmlecznej i bezcukrowej – stwierdził, że super – to już pomaga przy Hashimoto! (i tu przypomniały mi się słowa p.Stasi sprzed roku, gdy zalecając mi taką dietę powiedziała: – pani nie ma uczulenia na gluten, ale organizm wtedy gorzej pracuje i walczy sam ze sobą” – teraz wszystko zaczęło się składać w piękną całość)

Kolejna wizyta za 2,5 miesiąca ze świeżymi wynikami oczywiście.

Jak mówi moja mama, „nie ma zbiegów okoliczności, są zamierzenia boże”, to właśnie dziś, w święto Matki Boskiej Częstochowskiej, w wolną sobotę postanowiłam, że zerwę się rano z łóżka i pojadę zrobić badania.

Po kilku godzinach sprawdzam wyniki w internecie:

  • TSH – 0,8 ! (norma 0- 4,2)
  • anty- TG 28,7 !  (norma 0-115) – poprzednim razem norma też była przekroczona
  • PRL – 5,6 ! (norma 4,7 – 23,3)

Wszystko idealnie! Pierwszy raz w życiu! Brawo Doktorze!

Nasza radość jest ogromna. W końcu ktoś mnie prawidłowo zdiagnozował, w końcu lekarz wysłuchał mnie dokładnie i dobrał odpowiednio leki. W końcu czuję, że jestem w dobrych rękach i mogę lekarzowi ufać.

Tylko dlaczego to musiało trwać tyle lat? Może gdyby 2 lata temu lekarze w Poznaniu już zwrócili uwagę na tarczycę i prolaktynę i skutecznie je leczyli, może byłabym w ciąży? Może właśnie szykowałabym kąpiel dla swojego dziecka, a nie stukała w klawiaturę i pisała kolejny post?

Może…
Ale nie byłoby kilku innych, ważnych rzeczy, nie byłoby też bloga.

Wszystko ma swój cel i sens.

Ale z naszej ziemskiej i to jeszcze niepłodnej perspektywy jest on zazwyczaj niewidoczny.

Dziękuję Ci Boże, za ten spokój, który w nas wlałeś i nadzieję, której przybywa z każdym dniem. Czekamy z niecierpliwością, co dla nas jeszcze przygotowałeś.

Tylko mi ufaj

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s