Selektywne HSG – czyli metoda udrażniania jajowodów

Nie ukrywam, że mój udany zabieg udrażniania jajowodów przyczynił się w dużej mierze do założenia tego bloga. Chciałam, by inne kobiety, które również usłyszały diagnozę: obustronna niedrożność jajowodów, dowiedziały się o metodzie ich udrażniania, czyli selektywnym HSG (nie mylić z sono HSG) i nie porzucały nadziei o naturalnym zajściu w ciążę.

Mnie kosztowało to bardzo dużo nerwów, a czasu jeszcze więcej (ponad rok) zanim znalazłam informację o sHSG i to w jakimś komentarzu do wątku o niedrożności na forum internetowym. Dziś jest już więcej informacji na ten temat, na szczęście!

Inną sprawą jest, że za sprawą posta zamieszczony przeze mnie jakieś pół roku temu, właśnie o udrażnianiu jajowodów, dostaję od Was sporo wiadomości prywatnych i pytań – dlatego też postanowiłam wrócić do tematu:)

Przezpochwowe udrażnianie jajowodów miałam wykonane w SPSK4 w Lublinie przy ul. Jaczewskiego 8.

Zabieg wykonywał dr n. med. Krzysztof Pyra.

I po dziś dzień zabiegi udrażniania jajowodów wykonuje dr Pyra – radiolog, a nie ginekolog!

Owszem, by zostać zakwalifikowanym do zabiegu należy:

  • przejść konsultację ginekologiczną i mieć skierowanie na sHSG – dziś słyszałam, że zajmuje się tym dr Zych, dr Stettner
  • trzeba mieć potwierdzoną wcześniej niedrożność 1 lub 2 jajowodów
  • lekarz ginekolog towarzyszy przy zabiegu sHSG oraz przygotowuje pacjentkę do zabiegu – zakłada odpowiednie narzędzia jak do HSG, ale potem pałeczkę przejmuje dr Pyra i to on wykonuje udrażnianie

W celu otrzymania bardziej szczegółowych informacji, jak to obecnie jest przeprowadzane, najlepiej zadzwonić do Zakładu Radiologii Zabiegowej – tam przekierują Was do lekarza kwalifikującego do zabiegu lub najlepiej skontaktować się bezpośrednio z lekarzami kwalifikującymi.

Gdy w styczniu 2014r chciałam dowiedzieć się więcej o zabiegu sHSG i dostać kwalifikację, zrobiliśmy z mężem tak:

  • umówiłam się w Centrum Medycznym Chodźki w Lublinie na konsultację do samego dr. K.Pyry (wtedy to było jeszcze możliwe)- doktor dokładnie wytłumaczył mi na czym polega zabieg, obejrzał wyniki mojej laparoskopii, po której padła diagnoza obustronnej niedrożności (laparoskopia nic nie pomogła u mnie w udrażnianiu)
  • zostałam na pierwszej wizycie zakwalifikowana do sHSG, mój przypadek dr Pyra określił jako bardzo korzystny – niedrożność obustronna dawała nadzieję, że jest to niedrożność proksymalna (zaraz przy ujściu z macicy)
  • tego samego dnia, również w CM Chodźki zostałam przyjęta przez ginekologa do konsultacji i USG TV oraz dostałam skierowanie do szpitala na sHSG, z zaleceniem, by do zabiegu stawić się z aktualnymi (ważne 1 miesiąc) badaniami biocenozy pochwy
  • zaraz po rozpoczęciu nowego cyklu miesięcznego miałam zadzwonić do szpitala ustalić termin zabiegu – ma to być po menstruacji, a przed owulacją
  • następnie telefonicznie poinformowałam dr.Pyrę o terminie zabiegu

 

Sam zabieg nie należy do najprzyjemniejszych, ale czego się nie robi 😉 Jeśli chcecie dokładnie wiedzieć jak to u mnie przebiegało, to odsyłam Was do mojego postu: Udany zabieg udrażniania jajowodów.

Dodam tylko, że dr Pyra, mimo, że jest chyba jedynym lekarzem wykonującym takie zabiegi w Polsce to bardzo skromny, serdeczny i absolutnie profesjonalny lekarz! Po moich przejściach w leczeniu niepłodności, drwinach innych lekarzy nt. udrażniania jajowodów, nachalnych sugestiach, że tylko w IVF powinnam wierzyć (i dlatego też się zraziłam) wizyta u dr Pyry była szokiem.

Szokiem, że jednak da się coś zrobić, że ktoś chce mi pomóc i że jeszcze wytłumaczy na czym to polega. Wow!

Doktor na pierwszej wizycie przeanalizował przy mnie filmy z sHSG jakimi dysponował, wytłumaczył co będzie robił i pokazał, że jest prawdziwym Fachowcem. Jechałam na ten zabieg z przeświadczeniem, że to musi się udać, bo jestem w najlepszych rękach… i się udało!

Jestem doktorowi bardzo wdzięczna.

Drogie niepłodne z powodu niedrożności, pamiętajcie:

  • HSG, sonoHSG to badania drożności jajowodów, natomiast selektywneHSG (sHSG) to zabieg udrażniania jajowodów (wykonywany chyba tylko w Lublinie- jeśli jest jeszcze jakaś inna placówka, to mnie poprawcie proszę)
  • jeśli laparoskopowo nie udało się udrożnić jajowodów – to sHSG może pomóc! Tak było u mnie, lekarze jedynie w laparoskopii pokładali nadzieję, tymczasem ona mi nic nie pomogła, a zabieg sHSG w 20 min przywrócił drożność obu jajowodom, zatem nie traćcie nadziei
  • sHSG wykonywane jest w SPSK4 w Lublinie w ramach NFZ!
  • 3 lekarzy chciało zniechęcić mnie do tego zabiegu tłumacząc, że na 100% uszkodzą mi aparat rzęskowy w jajowodach – przypuszczam dlaczego:
    • bo wiedza ginekologów nt. sHSG jest prawie żadna
    • po co się szkolić w dziedzinie, na której nie zarabia się jakoś specjalnie ;(
    • samo wykonanie zabiegu sHSG wymaga naprawdę dużych umiejętności – tym większe brawa dla dr.K.Pyry !
  • nie twierdzę, że zabieg sHSG rozwiąże problem każdej niedrożności jajowodów, ale ma naprawdę wysoką skuteczność, więc myślę, że warto zawalczyć nie tylko, by zajść w ciążę jednorazowo (wiadomo, są na to sposoby), ale by odzyskać swoją płodność

 

PO NIECAŁYM ROKU WYKONAŁAM KONTROLNIE BADANIE HSG –

OKAZAŁO SIĘ, ŻE OBA JAJOWODY SĄ NADAL DROŻNE 😉

 

Zostawiam linki do pomocnych treści w temacie sHSG:

 

86 myśli na temat “Selektywne HSG – czyli metoda udrażniania jajowodów

  1. Też miałam robiony ten zabieg – ale w poznaniu, na Polnej. Po wszystkim okazało się, że moje jajowody były drożne – i to nie w nich tkwił problem. Ale zgadzam się, że jest to jedno z najbardziej istotnych badań, które należy wykonać w diagnostyce niepłodności.

    Polubienie

    1. Racja Karolino, że HSG to podstawa diagnostyki. Ale nie wiem, czy dobrze Cię zrozumiałam, na Polnej chyba miałaś robione zwykłe HSG, czyli badanie drożności jajowodów. (Byłam w tym szpitalu i wydaje mi się, że tam tylko drożność badają) Mnie chodziło o zabieg udrażniania jajowodów, gdy już pacjentka wie, że ma niedrożność, czyli tzw sHSG. Małe „s” a robi ogromną różnicę 😉 I z tego co wiem, to sHSG wykonuje tylko Lublin i Dr Pyra. Jeśli się mylę i Polna też ma zabieg udrażniania jajowodów (w końcu to największy szpital ginekologiczny w PL, to nawet powinien) to proszę popraw mnie. Pozdrawiam serdecznie. Lidia

      Polubienie

  2. Pokładam w tym zabiegu dużo nadziei, jestem już zakwalifikowana przez dr. Zycha na przełom listopada/grudnia (zależnie od tego, ile potrwa cykl) i nie mogę się doczekać. Nie miałam nigdy HSG, ale mój przypadek – trzy lata starań i tylko jedna ciąża uzyskana dzięki clostibegyt – niestety, pozamaciczna i usunięty jajowód w 7tc w zeszłym roku – przekonał doktora, że ze względu na duże ryzyko uszkodzenia jedynego jajowodu chcę mieć od razu sHSG u najlepszych specjalistów w kraju.
    Dziękuję Ci za tego bloga! Za wszystkie wpisy! Pokrzepiają 🙂 Będę się modlić w Twojej intencji!

    Polubienie

    1. Jakbym czytala o sobie. Tez staramy soe trzy lata. Jedna ciaza biochemiczna a druga po clostyegyt pozamaciczna. Mialalm jecha w tym miesiacu na sHSG ale podobno dr wyjezdza wiec mam nadzieje ze uda sie w listopadzie. Trzymam za nas bardzo mocno kciuki 🙂

      Polubienie

      1. Asamene, dokładnie, też dostałam informację, że dr Pyra będzie na wyjeździe. To może spotkamy się w Lublinie w listopadzie? 😉 Jak po operacji przeczytałam w ulotce, że clo zwiększa ryzyko ciąży pozamacicznej, to strasznie się obwiniałam i powiedziałam, że nigdy więcej tego nie wezmę. Ale bez tego clo nie dzieje się nic od niemal dwóch lat… Mam dużo do stracenia, strasznie się boję, ale zamierzam po sHSG (zależnie od tego, jak się powiedzie) próbować bez clo 3-4 cykle, a potem chyba zaryzykuję drugi raz… Musimy być dobrej myśli, chociaż bywa ciężko 🙂 Pozdrawiam Cię!

        Polubienie

  3. Moja Droga Ufająca 😉 Cieszę się niezmiernie, że trafisz do Lublina na ten zabieg, to miejsce, gdzie pracują prawdziwi profesjonaliści, więc będziesz w najlepszych rękach. Tym bardziej, że wiele przeszłaś i rozumiem że teraz dbać musisz o siebie wyjątkowo.
    Dziękuję Ci bardzo za miłe słowa, każdy taki komentarz motywuje mnie do dalszego pisania i wspierania innych kobiet (a może też mężczyzn, kto wie?) walczących z niepłodnością.
    Dziękuję za każdą modlitwę, przyda się na pewno i ja obiecuję pamiętać o Tobie. Czasami modlić się i prosić dla siebie jest trudniej niż za kogoś.
    Jeśli będziesz chciała pochwalić się wynikami zabiegu tutaj, albo w wiadomości prywatnej, będzie mi bardzo miło. Ściskam Lidia

    Polubienie

  4. Witaj Ufająca,

    zapytaj swojego lekarza o Lamette/Letrozol. To lek stymulujący podobny do Clo a badania wykazują że bardziej skuteczny. U mnie po clo nie działo się nic a z Lametta zaszłam w upragnioną ciążę i urodziłam synka. Pozdrawiam ciepło i trzymam kciuki za zabieg sHSG.

    Polubienie

    1. Aniu, gratuluję! Cieszę się ogromnie, że Wam się udało 🙂 Dziękuję Ci za info, zapytam lekarkę. Tylko u mnie sprawa wygląda tak, że jeden, jedyny raz w życiu miałam stymulację clo i od razu ciąża – tylko pozamaciczna 😦 Do tego najprawdopodobniej dostałam za wysoką dawkę clo (może to była przyczyna, nie wiem…) i już wcześniej przypuszczałam, że mam organizm bardzo wrażliwy na lekarstwa i szybko reagujący. Chciałabym lek na stymulację, gdzie w ulotce nie będzie info o zwiększonym ryzyku ciąży pozamacicznej (wiadomo, nikt mi tego nie zagwarantuje, no ale schizuję na tym punkcie…). Dzięki raz jeszcze i wszystkiego dobrego dla Was!

      Polubienie

  5. również będę podchodzić do tego zabiegu ale nie znam jeszcze daty bo lekarz mi nie wyznaczył. Mam dzwonić rano w czwartek do niego. Do dr. Pietrasa Mam złe przeczucia że w tym cyklu się nie wyrobimy bo dziś już mam 4 dc.

    Polubienie

    1. Nie martw się Ewi, jeśli już masz ustalone, że zabieg będzie, to najważniejsze. Mój termin był przesuwany 2x przez infekcje ginekologiczne, powinien się odbyć w marcu, a na radiologii w Lublinie wylądowałam dopiero na koniec czerwca. Trzymam kciuki za powodzenie, choć to prawie pewne, bo Dr Pyra czyni cuda i tego Ci życzę w Nowym Roku! Pozdrawiam Lidia

      Polubienie

      1. Skierowanie mam od innego doktora ale sHSG będzie mi robił dr Pyra? kazał zrobić przed zabiegiem badanie morfologia krwi i białko crp. Na skierowaniu mam niepłodność wtórną. ciekawe czy to coś pomoże bo tracę już nadzieję. I dziękuję za słowa otuchy. A na twój blog trafiłam niedawno i dodaje sił 🙂

        Polubienie

        1. Lekarza, o którym wspomniałaś nie znam. Za moich czasów (2014r) zabiegi samego udrażniania wykonywał tylko Dr Pyra jako jedyny w Polsce i z tego co wiem od innych kobiet, które w 2017 roku szykowały się na sHSG, dalej on udrażnia jajowody. Skierowanie podejrzewam że masz od ginekologa, a Dr Pyra jest radiologiem zabiegowym i to on wykonuje te zabiegi. Jeśli chodzi o osobę samego doktora, to lepiej nie mogłyśmy trafić. W sumie to jedyny lekarz, który okazał mi cierpliwość, zrozumienie i w 20 min usunął mój problem. Doktor – Anioł 😉 Będziesz w najlepszych rękach.

          Polubienie

  6. Dziewczyny.Dzieki temu zabiegowi mam dzisiaj cudownego synka.Zabieg z dr Pyra i dr Zych.Wczesniej nieudane 2 in vitro.Polecam zabieg i doktorow.Cudowni faceci i zespol.

    Polubienie

    1. Izi, cieszę się ogromnie, że Ci się udało! Kolejny dowód na to, ze sHSG jest skuteczne, tańsze i jeszcze u Ciebie przyniosło lepszy efekt niż IVF. To prawda, ekipa radiologii zabiegowej jest 100x lepsza niż w Leśnej Górze 😉 Żeby tylko dr Pyra nie wyjechał z Polski, bo nikt nie chce nauczyć się od niego i opanować tej sztuki udrażniania jajowodów. U mnie problem okazał się bardziej złożony niż sama niedrożność, ale bez udanego sHSG od kilku lat mogłabym zapomnieć o leczeniu.

      Polubienie

  7. Być może przyda się komuś kilka faktów, które mogły mieć wpływ na moje zajście w ciążę. Kilka tygodni przed owym „cudem” ograniczyłam spożycie cukrów – przerzuciłam się na ksylitol. Chcieliśmy z mężem zgubić 2-3 kg przed latem. Dużo więcej się ruszałam (sport, to za dużo powiedziane ;-)) oraz braliśm mega ilości enzymu Q10. Zakupiliśmy taki w płynie w Niemczech, bo ponoć najlepiej się wchłania. Q10 polecił nam lekarz przygotowujący do in vitro, bo to ma dobry wpływ na komórki jajowe i plemniki. Jeśli pamiętałam, to łykałam też olej z wiesiołka w tabletkach, bo ponoć dobrze wpływa na śluz. Nie mam pojęcia, czy w ogóle i co z tego całego zestawu pomogło. Może modlitwa naszej kilkuletniej córki? Wiarę już kompletnie straciłam, tylko mąż miał motywację za nas dwojga. Powodzenia dziewczyny! Każda zasługuje na taki cud. 3mam kciuki za ciebie Wiewiórko.

    Polubienie

    1. Iza,
      Jak dobrze usłyszeć, że udaje się dziewczyną zajść w ciąże po udrażnianiu sHSG. Ja na początku grudnia zeszłego roku również miałam zabieg:) póki co w ciąże nie zaszłam, ale nadzieję mam dużą, że się uda. Po jakim czasie po zabiegu, jeśli mogę zapytać, doświadczyłaś „cudu „??? 🙂

      Polubienie

      1. 8 m-cy od zabiegu. Słyszałam opinie, że efekt powinien nastąpić do 6-ciu miesięcy od zabiegu a potem to już zbieg okliczności itp
        . Wierzę, że mi jednak zabieg pomógł. 3mam kciuki za was wszystkie. Powodzenia!!!

        Polubienie

  8. Izi, bardzo dziękuję w imieniu swoim i moich czytelniczek, że podzieliłaś się swoją historią.
    Ja również zażywam CoQ10 w ilości 60mg na dzień(od prawie 2 lat), nie wiedziałam, że jest jakiś w płynie.
    Ruszam się trochę, choć faktycznie mogłabym więcej 😉
    Chudnąć nie chcę, a nawet przeciwnie – nie mogę ruszyć w górę z moich 46-47kg (wzrost 162cm) już od 15 lat .
    Suplementy typu olej z wiesiołka, Borago Oil, siemie lnianie faktyczie poprawiają śluz, ale nie uczyniły u nas tego cudu. U każdego, przyczyna jest pewnie inna i nie wiadomo co zadziała, ale próbujemy dalej 😉
    Pozdrawiam gorąco Ciebie i Twoje pociechy
    Lidia

    Polubienie

  9. Oj. Q10 ma być nieprzyzwoicie dużo. Braliśmy 600mg na dobę. Ponoć też jest jakaś różnica między ubichinon a ubichinol, ale w to już wnikał mój mąż. Na pewno masz rację, że u każdego przyczyny problemów są inne. Najgorsze, że nie ma tego jak zbadać, a to może być jakiś drobiazg. Trzymam kciuki!

    Polubienie

  10. Dziewczyny czy mogłybyście szczegółowo opisać całą „organizację”zabiegu sHSG? Dzwoniłam na radiologię, ale tam kazali dzwonić na ginekologię operacyjną. Dzwonię już 4 dzień i albo zajęte albo nikt nie odbiera. Na radiologi powiedzieli, że właśnie na operacyjnej pod tel.dokonują kwalifikacji na zabieg. Moje pyt.-telefonicznie to robią w oparciu o wywiad z pacjentką? i dopiero jak uznają,że się nadaje to mam załatwiać sobie skierowanie? czy najpierw muszę mieć skierowanie i dopiero wtedy wogóle będą ze mna rozmawiać?? już się pogubiłam.

    Polubienie

    1. Droga Franiu, faktycznie dopuścić Cie do zabiegu musi ginekolog, choć zabieg potem wykona radiolog. Ja (2014r) zorganizowałam się sama, tzn umówiłam się na prywatną wizytę w CM Chodźki do dr Pyry, bo on zabieg wykonuje. Po obejrzeniu moich wyników potwierdzających obustronną niedrożność dr stwierdził, że z jego strony jestem idealna kandydatką do sHSG, ale musi mnie zbadać ginekolog. Pomiędzy pacjentkami wcisnęli mnie na wizytę do ginekologa (też prywatnie w CM Chodźki) – do dr Paszkowskiego (młodszego), dr zrobił USG TV, zbadał, przeglądnął wyniki i wystawił skierowanie. Koniec „procedury” – załatwiłam wszystko w 2h. Mnie zależało na czasie, bo miałam 300 km do Lublina.
      Teraz słyszałam od dziewczyn, że da się tą kwalifikację zrobić częściowo zdalnie, więc musisz dodzwonić się na tą ginekologię (próbuj do skutku, wiem że jest ciężko, bo ja też tel termin samego zabiegu tak ustalałam) – tam pewnie podadzą Ci namiar na lekarza, który obecnie jest odpowiedzialny za kwalifikację. Słyszałam, że niektóre osoby wysyłały do tego lekarza mailem dokumenty, on analizował i wyrażał zgodę na zabieg, natomiast do Lublina musiały przyjechać dzień wcześniej, by jeszcze lekarz mógł je zbadać. Bez badania nikt Cię nie przyjmie na sHSG.
      Dzwoń, próbuj do skutku, jakiś czas temu tym lekarzem kwalifikującym był dr Zych – poszperaj w necie może znajdziesz do niego kontakt.
      Pozdrawiam
      Lidia

      Polubienie

      1. Lidio, bardzo dziękuję za odpowiedź. Wspominałam kilka dni temu swojemu obecnemu lekarzowi (prof.z Jaczewskiego)o sHSG, ale o dziwo jakoś krytycznie zareagował sugerując, że ten zabieg może „upośledzić” jajowody, które potem nie będę mogły utrzymać ciąży. Dał skierowanie na HSG tylko, że wykonane olejem o nazwi Lipiodol, który jest dedykowany szczególnie kobietom z endometriozą (niestety jestem posiadaczką tej zmory). A ciekawostką jaką mi powiedział, było to, że może moje jajowody są drożne, tylko podczas laparoskopii, którą robił mi inny lekarz sprawdzono je pod zbyt małym ciśnieniem (rok temu podczas poprzedniej laparoskopii były drożne). Trochę zasiał mi mętlik, bo jednak po przewertowaniu netu wychodzi, ze laparo daje ostateczny obraz. Planuję jeszcze jakieś konsultacje z innymi ginekologami.
        Namiary na dr Zycha znalazłam już wcześniej, wysłałam mu e-maila ale na razie bez odzewu. Nie ukrywam, że chciałabym jakiejś wstępnej konsult.telefonicznej,czy w ogóle jest dla mnie szansa, bo tak jak piszesz, przed zabiegiem i tak trzeba iść do dr Zycha (wizyta 300zł).
        Wysłałam też maila do dr Pyry, bo on już chyba nigdzie nie przyjmuje prywatnie z krótkim opisem mojej syt.i prośbą o wskazówki. Szok – odpisał i podał nr prywatny z prośba o kontakt telefoniczny. Są jeszcze lekarze z powołania 🙂
        Po weekendzie zatem dzwonię i może dr Pyra powie jak to wygląda na dzień dzisiejszy.
        Przepraszam Lidio, że zaśmiecam Ci bloga takim długim postem, ale może ktoś jeszcze skorzysta z moich informacji.
        A czy Twojej jajowody nadal drożne? czytałam, że dają „gwarancję” na ok 6 mies.
        Serdecznie Cie pozdrawiam i trzymam kciuki za Twoja „walkę”.
        Frania
        P.S. Zakochała się w Twoim blogu. Cudowny pomysł i jakie źródło informacji oraz „światełko w tunelu”.

        Polubienie

        1. Kochana, nic nie zaśmiecasz, pisz ile masz sił i potrzeby. Dr Krzysztof Pyra to najlepszy lekarz z jakim miałam kontakt, na drugi dzień po wizycie u niego o 8 rano przysłał on mnie SMSa – czy już mam termin ustalony przez oddział, bo by sobie w kalendarzu zaznaczył. Zatkało mnie!
          Franiu, ja miałam niedrożność stwierdzoną właśnie przez laparoskopię, która teoretycznie miała mi cuda sprawić i za jednym zamachem udrożnić – ale nie pomogła nic. Dr Pyra sHSG udrożnił jajowody migiem i od wejścia na salę zabiegową do wyjścia (z ubraniem) trwało to 20min.
          A jak słyszę wypowiedzi o uszkodzeniu aparatu rzęskowego i to jeszcze od jakiegoś profesora i to z Jaczewskiego…. to bym go na przymusowe powtórne zaliczanie ostatniego roku medycyny wysłała. Gotuję się w środku, gdy specjaliści nie chcą się uczyć technik dostępnych na całym świecie, które są proste, nieinwazyjne i do tego na NFZ.
          A odnośnie mojego przypadku, jajowody mam drożne, bardzo pilnuję by nie mieć żadnych infekcji, bo to chyba one lata temu nawarstwiły się i zaczopowały mi ujścia jajowodów. Trzymam dietę i nie ma żadnego problemu, za to inne sprawy jeszcze nie są na 100% zdrowe, ale może to już kwestia czasu. Trzymam kciuki za Ciebie!

          Polubienie

        2. Hej Frania. Czy mogłabyś podać adres e-mail do doktora Pyry?
          Jestem w podobnej sytuacji jak Wy kiedyś… a dodzwonić się do kliniki niestety nie mogę. Ciagle zajęte.
          Byłabym wdzięczna. Pozdrawiam

          Polubienie

  11. Jestem właśnie po wizycie u dr Zycha – fajny facet. Czułam się naprawdę zaopiekowana, odpowiadał na wszystkie moje pyt.a trochę ich było 🙂 Fakt, że w sumie ta wizyta,która kosztowała mnie 200zł to była tylko rozmowa i recepta na leki do sHSG. Kolejna wizyta dzień przed zabiegiem z badaniem 300zł. Moge tylko zdradzić, że dziewczyny, które nie są z Lublina, albo powiedzą, że nie są, tę pierwszę niejako wizyte mają e-mailowo i telefonicznie. Dr prosi o przesłanie np. karty inf.po laparoskopii i jeśli uzna, że pacjentka się nadaje, to wysyła mailem wszystkie wytyczne. Stawiamy się wtedy u dr prywatnie dzień przed zabiegi
    em z wymaganymi wynikami badań. Tak więc, jestem lekko niepocieszona tym faktem…ale to nie pierwsze i nie ostatnie 200 zł. wydane na „te sprawy” 😉 Czekam zatem na instrukcje od doktora, a potem badania. Nie zdziwię się, jak też mi się zabieg będzie przesuwał, jak Tobie Lidio, bo też co jakiś czas jakaś infekcja się przyczepi.
    Lidio czy udało Ci się może dotrzeć do jakichś danych statystycznych wskazujących na skuteczność sHSG? Z tego co czytam to wielu dziewczynom sHSG pomogło w udrożnieniu jajowodów, ale mniej jest danych o ciąży będącej wynikiem tego udrożnienia. Natomiast więcej o sukcesach ciążowych znalazłam po HSG.

    Polubienie

    1. Droga Franiu, cieszę się, ze tak sprawnie udało Ci się załatwić wszystko. Wiesz, jeśli to Cię pocieszy, to moje wizyty kwalifikacyjne do sHSG – u dr Pyry i ginekologa w tym samym dniu tez kosztowały każda po 250zł (w 2014r) i jeszcze na nie jechałam 300km, więc naprawdę zaoszczędziłaś. Nie mówiąc już o moim pierwszym podejściu do sHSG, gdy pojechałam z lekką infekcją i oczywiście mnie nie przyjęli do szpitala, ale na drogę (znów 300km w jedną stronę) i hotel (bo w szpitalu miałam być po 7 rano) wydaliśmy kolejne kilka stówek 😉 Ale dla mnie to było nic w porównaniu do wcześniejszych 3 lat leczenia i zwodzenia za nos przez wszystkich lekarzy – tu przynajmniej była nadzieja, szansa i pozytywny efekt 😉
      A odnośnie wyników ciąż po sHSG – ma je tylko radiologia zabiegowa i to pewnie w okrojonej wersji – powód jest banalny – kobiety przyjeżdżające na sHSG, to kobiety z całej Polski, mało która potem informuje szpital o ciąży (choć dr Pyra na moim wypisie wyraźnie o to poprosił). Natomiast zwykłe HSG robi każdy szpital z oddziałem ginekologicznym i zazwyczaj pacjentka zostaje na prowadzenie ciąży u tego samego lekarza. Nie martw się na zapas, ja internetowo znam kilka kobiet, które zaszły w ciążę po sHSG.
      Pozdrawiam

      Polubienie

  12. Fakt, lekko mnie pocieszyłaś pod kątem kosztów 😉 Współczuję, że tyle wydałaś, nawet pomijając same wizyty, to droga i hotel na pewno sporo was wyniosły. Jeśli – czego nie życzę – ponownie będziesz musiała przechodzić sHSG w Lbn, pisz śmiało, zorganizujemy nocleg. Mówię poważnie!
    Dr Zych wysłał mi całą instrukcję i kazał szykować się na kwiecień. Nie wiem czy się do tego czasu wykuruję z infekcji, bo po antybiotyku, który brałam po laparoskopii cos się przypałętało. Ale będę walczyć 🙂
    Pokrzepia mnie fakt, że Ty od 2014r nadal masz drożne jajowody. Długotrwały efekt 🙂 Domyślasz się czym mogła zostać spowodowana Twoja niedrożność?
    Pozdrawiam.

    Polubienie

  13. Kochana, bardzo dziękuję za propozycje noclegu 😉 ale mi się miło zrobiło! Choć raczej się nie wybieram, bo ten temat już mam za sobą i drugi raz nie będę go przerabiać. Ale tak myślę ile „dzięki” tej niepłodności ma się znajomych w całej Polsce ( i nie tylko).
    Jeśli chodzi o infekcje to miałam z nimi problem jeszcze rok po zabiegu, tak zadziałały na mnie antybiotyki ;/
    Raz na zawsze pozbyłam się problemu, gdy wyrzuciłam z diety cukier i gluten, a w pierwszych 2 tygodniach zrobiłam kurację tzw. orzechówką – czyli „Fresh Green Walnut Wormwood” z Pro Natury. Polecam gorąco, nadaje się na bakterie i grzyby w organizmie.
    Ja podejrzewam (i Dr Pyra również stwierdził, że to prawdopodobne), że to właśnie infekcje ginekologiczne, które w młodości miałam dość często „zaczopowały” ujście jajowodów w proksymalnej części (przy macicy). Ale to tylko nasze gdybanie.
    Ściskam L.

    Polubienie

    1. Poważnie mówię, jeśli chodzi o nocleg 🙂 nawet jeśli będziesz w Lbn nie ze względów medycznych ale np. krajoznawczych 🙂 Lublin to naprawdę fajne miasto 😀
      Co do zatykania się jajowodów, to właśnie też słyszałam o tych różnych stanach zapalnych, które mogą się do tego przyczynić. Kurcze zanim człowiek nie zacznie się starać o dziecko, nie przejmuje się takimi rzeczami. Infekcja była – infekcję się wyleczyło i teoretycznie po sprawie…aż do czasu.
      Piszesz, że wyeliminowałaś cukier – jak tego dokonałaś?! Ja nie wyobrażam sobie kawki czy herbaty bez cukru…
      Kuracja orzechówką – mój mąż robi dobra naleweczkę „orzechówkę”, ale zakładam, że nie o taką dietę Ci chodzi 😀
      Ja po laparoskopii zaczęłam pić zioła na niedrożne jajowody i zrosty…czy cos pomoże się okaże, ale chociaż nie zaszkodzi. Oby 🙂
      Pozdrawiam ciepło.

      Polubienie

  14. Dziękuję jeszcze raz za propozycję nocowania – coś czuję, że nie byłoby i tak spania, tylko cała noc przegadana wiadomo o czym;) Byłam w Lublinie 6x i bardzo mi się podoba, może turystycznie jeszcze wpadnę. Do tej pory kojarzy mi się tylko medycznie, ale bardzo pozytywnie, właściwie, to jedyne miasto w PL, w którym otrzymałam pomoc przez 6 lat leczenia.
    O zmianie diety i motorze do takiej decyzji pisałam trochę tutaj: https://wiewiorkowoblog.wordpress.com/2017/07/02/tonacy-brzytwy-sie-chwyta-wizjonerstwo-czy-boskie-cuda-w-wiewiorkowie/
    ale właśnie tworzę post, w którym chcę wrzucić coś bardziej aktualnego z naszych zwyczajów BEZ – glutenowych, cukrowych i laktozowych. Już lada dzień. Kawkę dosładzam lekko miodem (tu mam słabość), natomiast herbatę piję głównie zieloną, czerwoną i ziołową i nie słodzę. Cukier kryształ zniknął z naszego domu w pół godziny, po powrocie z wizyty u p. Stasi i tak jest do dziś. U nas tylko drastyczne cięcia miały rację bytu, inaczej do dziś nie zdecydowaliśmy się na taki krok.
    A orzechówkę wygooglaj sobie po nazwie, bo nie chodziło mi niestety o wódeczkę 😉 choć te krople również są na bazie alkoholu. My tak raz na pół roku stosujemy taką kurację i nie ma problemu z bakteriami i grzybami. Polecam;)

    Polubienie

    1. Witaj Lidio,
      cieszę się, że Lublin przypadł Ci do gustu:-) i, że tu otrzymałaś choć trochę oczekiwanej pomocy.
      Mam nadzieję, że będzie też miejscem Twojego ZWYCIĘSTWA 🙂
      Troszkę zastosowałam się do Twoich rad – zaczęłam herbatę czarną słodzić miodem. Przyzwyczajam się do smaku, do kawy tak słodzonej się jeszcze nie przekonałam, ale jej jakoś nie piję dużo.
      Moje sHSG oczywiście musiało zostać przełożone ze wzg na infekcję, jak podejrzewałam. Kuruje się teraz i zobaczymy na początku maja.
      Jako ciekawostkę mogę napisać, że po przesłaniu dr Zychowi moich wyników e-mailem w Wielką Sobotę w Wielkanocny Poniedziałek w porze obiadowej do mnie zadzwonił…. 🙂
      Lidio napisz jak Twoje postępy w staraniach, coś ruszyło do przodu? Mam nadzieję, że tak.
      Pozdrawiam ciepło!

      Polubienie

      1. Franiu, gratuluję postępów w zmianie diety – najgorzej jest zawsze zacząć. Nie martw się przełożeniem sHSG – to już chyba tradycja, ja miałam przekładane 3x (z winy moich infekcji) i każda dziewczyna, która pisze do mnie prywatnie maila w sprawie sHSG, to właśnie ze smutkiem, że zabieg musiała przełożyć. Najważniejsze, że jesteś już zakwalifikowana! Dr Zycha nie poznałam, bo za moich czasów jeszcze nie było lekarza wyznaczonego do kwalifikacji do sHSG, ale jesteś kolejną osobą, która pisze o wielkiej trosce tego doktora. Też słyszałam, że szybko odpisuje na maile, oddzwania i bardzo angażuje się w pomoc pacjentkom. Ale telefon w Wielki Poniedziałek to już HIT;) Jak cudownie, że są jeszcze tacy lekarze!
        A moje starania są aktualnie w fazie ciąży… słoniowej, czyli adopcyjnej;) Jeśli zdarzy się po drodze biologiczna to dobrze, jeśli nie – trudno. Od czerwca 2017 czekamy z M. po pozytywnej kwalifikacji w OA na nasze Ad-dzieciątko.

        Polubienie

  15. Dziewczyny, jestem świeżo po zabiegu shsg na Jaczewskiego w Lublinie. Wszystko się udało, jajowody drożne, choć wcześniejsze badanie hsg wykazało niedrożność lewego jajowodu. Zabieg wykonał dr Zych (on mnie skierował i u niego byłam wcześniej na wizytach). Nie potrzeba było używać mikronarzedzi, ponieważ zwiększenie ciśnienia już pozwoliło udrożnić jajowód. Piszę, ponieważ może są osoby, zainteresowane szczegółami zabiegi (ja sama jeszcze niedawno szukałam jakichś informacji). W razie czego służę informacją.

    Polubienie

    1. Moniko, fajnie, że napisałaś o udanym sHSG, bo ja własnie jestem przed. Zabieg powinnam mieć po majówce, bo udało mi się wykaraskać z infekcji, która uniemożliwiła wykonanie zabiegu w poprzednim cyklu. Daj znać jeśli uda Ci się po nim zaciążyć, bo zakładam, że to również Twój główny cel:-) Czy również dr Pyra wykonywał Twój zabieg? jakie odczucia po samym zabiegu?
      Lidio, cieszę się bardzo, że jesteście już na takiej kierunkowej drodze jaką jest adopcja. Zazdroszczę, że pewnie już niebawem zostaniecie RODZICAMI 🙂 Pomyśl o stworzeniu wpisu w takiej adopcyjnej drodze (chyba, ze juz jest ale przeoczyłam, to przepraszam). Myślę, że to dla wielu osób również będzie to kopalnia wiedzy i niejako drogowskaz. Sama chętnie poczytam, bo i mi takowe myśli chodzą po głowie.
      Pozdrowionka cieplutkie (bo u mnie 26 st.) 🙂

      Polubienie

      1. Franiu, to ściskamy wszystkie kciuki za Twój zabieg!
        O adopcji – decyzji, rozpoczęciu kursu i kilku szczegółach już pisałam, ale to było jakiś rok temu. Dzięki za wskazówkę, zbiorę wszystko do kupy i zrobię post ado-rzekę 😉
        Myślę, że my jeszcze trochę poczekamy na małego adoptusia (1-2 lata), ale kwalifikacja już za nami, więc jesteśmy blisko celu.
        Pozdrawiam i życzę miłej majówki!

        Polubienie

  16. Zabieg miałam 26 kwietnia (przedwczoraj) Na pierwszej wizycie u dr Zycha na Chmielnej byłam 9 kwietnia, także wszystko błyskawicznie się odbyło Umówiliśmy się że zadzwonię 1 dnia nowego cyklu i tak też zrobilam Wtedy dr od razu poinformował mnie że dr Pyry nie ma i raczej wykonamy zabieg w maju, ale że miałam już komplet badan dr powiedział że spróbuje umówić zespół z radiologii z innym lekarzem i tak się stało Miałam obawy że nie będzie rozsławionego dr Pyry ale pomyślałam że szkoda czasu i co ma być to będzie, skoro dr Zych mówi że będzie dobrze to mu zaufałam. Zabieg miałam 8 dnia cyklu. Wszystko umówił dr Zych, byłam u niego jeszcze raz dzień przed zabiegiem. W szpitalu z przyjęciem poszło sprawnie, później czekałam na korytarzu do ok 12. Przed zabiegiem wyszedł do mnie młodziutki lekarz ( zastępca dr Pyry nie pamiętam nazwiska)i opowiedział jak będzie wyglądał zabieg. Później wszystko potoczyło się błyskawicznie, na stół (jak żabka), ketonal do żyły i dr Zych zaczął wpuszczać kontrast Nie powiem bolało bardzo ale nie trwało długo Panie pielęgniarki cudowne, bardzo mi pomogły Caly zabieg wykonał dr Zych, drugi lekarz stał w gotowości ale nie był potrzebny Pod koniec było mi słabo dostałam glukozę w kroplówce i zostałam do 20 w szpitalu W efekcie oba jajowody drożne i wielkie szczęście:) p.s. radzę zjeść śniadanie o 4 jak mówi dr bo później czeka się bez jedzenia i picia kilka godzin

    Polubienie

  17. Moniko, dzięki za szczegółowy opis. Czy mogłabyś jeszcze napisać ile mniej więcej trwał zabieg? Czy jajowody okazały się drożne już przy wpuszczaniu kontrastu czy trzeba było użyć mikro narzędzi? Kiedy po zabiegu można się napić i ewentualnie coś zjeść? Do tej godz.20 siedziałaś na krzesełku czy jakieś łóżko się dla Ciebie znalazło? Czy przez zabiegiem sama brałaś jakieś przeciwbólowe lub przeciw-rozkurczowe leki? Będę wdzięczna za info:-)
    Lidio, dzięki za dobre słowo. Trzymaj kciuki, będzie mi raźniej:-) póki co jadę w Bieszczady ładować bateryjki 🙂

    Polubienie

  18. Lidio, widzę nowego posta:-D zaraz biorę się za lekturę. Mam nadzieje, że moja sugestia nt posta nie przywołała jakichś niechcianych myśli? Mam nadzieję, że będzie to raczej powód do radości, by pochwalić się sukcesami na tej drodze 🙂 P.S. skąd wiesz, że ok 2 lat będziecie musieli czekać? taki jest standard?
    Trzymam kciuki, by wszystko potoczyło się szybciej niż oczekujecie! ;-*

    Polubienie

    1. Franiu, standard w obecnych czasach to 3 lata czekania od momentu kwalifikacji na dziecko male. Jeśli ktoś czeka na dziecko pow. 6r.ż. lub rodzeństwo ale też starsze – będzie krócej. Lub jeśli ktoś jest otwarty na przyjęcie naprawdę chorego dziecka też będzie krócej.

      Polubienie

  19. Sam zabieg trwał kilka minut, prawy od razu puścił kontrast, lewy dopiero gdy lekarz zwiększył ciśnienie, obyło się bez mikro narzędzi Przeciwbólowy dostałam chwilę przed zabiegiem, sama wcześniej nic nie brałam Jeść i pić można od razu po zabiegu. Dostałam łóżko, było ok. A ty Franiu masz stwierdzoną niedrożność przez hsg?

    Polubienie

    1. Moniko, niedrożność mam stwierdzona poprzez laparoskopię. Jeszcze rok temu oba były drożne, zaś teraz oba „ślepe” więc jest szansa, że niedrożność jest od strony macicy, co ponoć jest lepsze.
      Obawiałam się trochę majówki i tego czy uda się zrobić zabieg przed owulacją, tym bardziej, że wyjeżdżałam na cały weekend majowy, więc i kontakt z lekarzem nieco utrudniony. Nie jestem przyzwyczajona do tego, że dzwonię do lekarza świątek-piątek…a jednak. Wczoraj (pt.) dzwoniłam do dr Zycha, by się przypomnieć i „zaproponowałam”, że w poniedziałek przybiegnę do niego na wizytę a we wt.zabieg. Gdy dr dowiedział się, że będzie to 11 dzień cyklu (wiem, ze późno), to powiedział, że nie ma co czekać – zabieg zrobimy w poniedziałek, a przyjść do niego na wizytę mam w niedzielę (lekki szok 🙂 ). Kolejne potwierdzenie, że jest to człowiek pracy. Po telefonach od niego w sobotnie popołudnie czy Wielkanocny Poniedziałek nic mnie już nie zdziwi 🙂 Tak więc planowy zabieg sHSG w poniedziałek i nie ukrywam, że już mam stracha i chyba nałykam się przeciwbólowych w domu.
      Zazdroszczę Ci Moniko, że to już za Tobą.
      Jak czułaś się po zabiegu? potrzebny kierowca czy można samemu dotrzeć do domu? Plamiłaś?

      Lidio, domyślałam się, że na maluszka czeka się dłużej ale nie sądziłam ,że aż tyle. Ale myślę, ze tym czekaniu fajne jest to, że wiesz, że wcześniej czy później nastąpi TEN moment, co nie jest takie oczywiste w oczekiwaniu na ciążę naturalną. Ta świadomość, że może właśnie gdzieś rodzi się wasze dziecko i za niedługi czas będziecie je tulili jest niesamowite, można to chyba porównać do oczekiwania na narodziny biologicznego dziecka, tyle, ze bez objawów ciąży.
      A jak wygląda u Was kwestia rodziny – wiedzą już, że staracie się o adopcję? Z punktu widzenia laika w tym temacie wydaje mi się, że to jest chyba najtrudniejsze – powiedzieć „światu”, że ma się dziecko, podczas gdy „świat” nie spodziewał się tego (nie słyszał o ciąży itp.).
      PS. Mam nadzieję Lidio, że wypoczęłaś na swojej majóweczce? 🙂

      Polubienie

      1. Franiu – odnośnie samego sHSG – wtrącę swoje 3 grosze, żebyś się tak nie denerwowała. Ja dostałam ok godz. 10 tabletkę przeciwbólową (chyba Pyralginę), ok 11 byłam już na sali radiologii zabiegowej. Usłyszałam, że jakby mnie bolało jest przygotowana morfina, zabieg cały trwał u mnie 20min od ułożenia się na stole, do wyjścia z sali. Gdy zaczęło mnie boleć podczas podawania kontrastu, zgłosiłam lekarzowi, ale nawet nie zdążył tej morfiny użyć, bo dr Pyra zakomunikował, że właśnie skończył i teraz tylko trzeba usunąć cewniki. Więc nie „skosztowałam” morfiny 😉 Po zabiegu odczekałam godzinę na ławce na korytarzu, a że czułam się dobrze, to pojechałam do domu nawet bez wypisu – dosłali mi pocztą, żebym specjalnie na niego nie czekała.
        A z adopcją masz rację – mam coraz częściej takie myśli, że moje dziecko już gdzieś mogło się urodzić, albo jest w drodze, modlę się tylko, żeby miało możliwie najlepszą opiekę. O naszej niepłodności specjalnie nikt nie wie, więc i adopcją na razie się nie chwaliliśmy, bo to bardzo długo trwa. Jak już będzie bliżej naszej kolejki adopcyjnej pewnie powiemy w rodzinie. Tzn moja rodzina jest świadoma problemu, po szczątkowych informacjach po moim pobycie w szpitalu. Nie obawiam się ich reakcji na adopcję, bo mama pracowała w domu dziecka bardzo długo, tata i ja często pomagaliśmy dzieciakom, więc temat przysposobienia, sądów rodzinnych itp był na tapecie w naszym domu 20 lat.
        Majóweczka udała się wspaniale, miała oczywiście 1 wadę – jaka by nie była – to zawsze za krótka 😉 Trzymam kciuki za Twój jutrzejszy zabieg!!

        Polubienie

  20. Franiu super że udało ci się wszystko załatwić i że zabieg już jutro. Ja się słabo poczułam w czasie zabiegu i zostawili mnie w szpitalu do 20 ale już chwilę po, jak polezalam czułam że mogę wracać do domu. Po wszystkim nie bolał mnie ani brzuch ani nie plamilam. Dlatego ważne żebyś rano coś zjadła, bo jak wyznaczą zabieg po południu to będziesz bardzo osłabiona ( u mnie tak było)Trzymam kciuki żeby wszystko poszło sprawnie i koniecznie napisz jakie wrażenia Jeśli masz ochotę podaj adres e mail

    Polubienie

  21. Dziewczyny z radością oświadczam, że od dziś jestem posiadaczką drożnych jajowodów 😀 Nie byłam pewna czy zabieg się uda, bo dziś przed sHSG dr zrobił mi usg i okazało się, że mam mięśniaka 4 cm, więc lekarz powiedział, że spróbujemy tak na minimum, ale może być ciężko a wtedy czeka mnie…laparotomia i dopiero sHSG (w sumie kilka mies.straty). Na szczęście udało się założyć cały sprzęt – lewy jajnik puścił od razu a prawy pod mocniejszym ciśnieniem (coś tam w nim może zalegać bo płyn nie wylał się od razu). Bałam się strasznie, nogi trzęsły mi się jak galareta a i ból był solidny. Wydawało mi się, że mam wysoki próg bólu bo zawsze moje miesiączki są katastrofalne, ale sHSG było gorsze. Wszystko poszło migiem – 7.45 byłam w szpitalu, od razu mnie zarejestrowali i zaprowadzili na oddział. Wywiady, wkłucie itp. i o 9.10 zaczął się zabieg a ok. 9.30 byłam po. Ze szpitala wyszłam ok.13.
    Zabieg wykonywał dr Zych i dr Pyra – obaj fajni faceci 😉 a panie podczas zabiegu również cudowne, szczególnie jedna, która cały czas głaskała mnie po głowie i opisywała co się dzieje.
    Jestem bardzo zadowolona z opieki i z zabiegu, najbardziej ze współpracy z dr Zychem, który wszystko wyjaśnił, załatwił, miał czas na wysłuchanie i odpowiedzenie na wszystkie pytania. Prosił o tel.ok 21 z inf.jak się czuję. Naprawdę złoty człowiek! Takie jest również zdanie mojego męża, który miał okazję z doktorem troszkę porozmawiać i poobserwować jego sposób działania.
    Tak więc bardzo się cieszę z uzyskanej drożności, nieco martwi mnie mięśniak, ale zajmę się nim później.
    Dziewczyny pytanie – kiedy zaczęłyście starania po sHSG. Doktor mówił, żeby ten cykl odpuścić, bo jednak promieniowania….a mi tak szkoda cyklu 🙂
    I drugie pytanie – kiedy odebrałyście płytę ze zdjęciami z sHSG?

    Polubienie

  22. Cieszę się, że już masz zabieg za sobą i że wszystko pozytywnie się skończyło:) płytkę odebrałam kilkanaście minut po zabiegu, a jeśli chodzi o starania to tak samo dr uczulał żeby najwcześniej w następnym cyklu po próbować. Dr Zych mówił Ci o wizycie kontrolnej u niego po zabiegu? Bo do mnie nie i nie wiem czy umawiać się…
    Fakt potwierdzam, że dr Zych jest baaardzo zaangażowany, a Panie z radiologi cudne … przemiłe i pomocne:)

    Polubienie

    1. Przepraszam, zapomniałam o e-mailu w poprzednim poście – kasiorek.kas@wp.pl 🙂
      Rozumiem, że płytkę odebrałaś osobiście z radiologii? Gdy ja poszłam po odbiór Panie powiedziały, że to tylko lekarz może ją odebrać, a znów dr Zych powiedział, że mogę sama. Dzwoniąc do doktora wieczorem wspomniałam o tym, powiedział, żeby już się tym nie martwiła on odbierze i odda mi na wizycie. Troszkę obawiam się, że zapomni, nie jestem jedyna pacjentką i wolałabym sama ten temat ogarnąć. Co do wizyty – dr sam z siebie nie powiedział, że mam do niego przyjść (może nie wypadało mu), ja sama zapytałam o to, bo postanowiłam, że chyba na razie będę się go trzymała, tym bardziej ze wzg na mięśniaka. Choć nie wiem czy jest specjalistą w leczeniu niepłodności ogólnie. Wiesz może coś o tym Moniko? Jesteś z Lublina? Planujesz kontynuować wizyty u Doktora?
      Ale zaśmiecamy Lidii bloga :-/
      Lidio czuję, że będziesz miała mega wsparcie ze strony swojej rodziny gdy już pojawi się wasze dzieciątko. To cudowne, że nie będziecie musieli jakoś tego specjalnie tłumaczyć a maluch/maluszka (? ;-)) dostanie z pewnością morze miłości ze strony dziadków 🙂
      Sama też coraz częściej mam wizje adopcyjne, ale nie wiem jak ogarnęłabym temat otoczenia (dalszej rodziny, znajomych, w pracy). Jest to pewnie trudne.
      Cieszę się, że miałaś udaną majówkę i, że udało Ci się wypocząć. Ja również zresetowałam się, tylko widok tych wszystkich dzieci…. Jeszcze mnie to lekko przerasta.
      A tak w ogóle dziewczyny to bardzo Wam dziękuję za słowa otuchy przed zabiegiem i „za kciuki”. Ważne to było dla mnie bardzo i nawet podczas zabiegu myślałam o Was, najpierw – „jak one to wytrzymały??”, a potem – „jeśli im się udało, to i u mnie musi być ok” i jakoś tak mi było lżej :-*

      Polubienie

      1. Franiu cieszę się ogromnie, że zabieg się udał, choć przyznam, że nie miałam co do tego wątpliwości!;) Marzy mi się, by każdy szpital miał takiego specjalistę – radiologa jak Dr Pyra i żeby nie trzeba było jeździć do Lublina. A czytając o dr Zychu – super, że tworzą taki duet od sHSG, bo kiedyś sam dr Pyra to musiał ogarniać. Widzę, że tel dr Zych to super gość.
        Teraz działajcie i cieszcie się sobą.
        Nie zaśmiecacie mi bloga 😉 – to mogą być cenne informacje dla następnych potrzebujących, więc fajnie, że się dzielicie doświadczeniami.

        Polubienie

  23. Franiu napisałam e-maila.

    Lidio, Tobie chciałam szczególnie podziękować… tak naprawdę dzięki Twojemu blogowi od strony praktycznej dowiedziałam się o shsg. Lekarze namawiali mnie na ten zabieg, ale tak naprawdę dzięki Tobie się odważyłam i zdecydowałam (przyznam, że miałam sporo obaw…). Robisz super robotę pisząc bloga, a Twoje posty podnosiły mnie na duchu w najtrudniejszych chwilach… Niech Ci Bóg wynagrodzi, za dobro, które dajesz innym:)
    Pozdrawiam Cię serdecznie i czekam na kolejne posty:)

    Polubienie

  24. Moniko, bardzo się cieszę, że znalazłaś na moim blogu wsparcie. Taki był ogólny zamysł bloga, by inne „niedrożne” kobietki mogły dowiedzieć się o selektywnym HSG. Miałaś wyjątkowe szczęście, że lekarze Cię namawiali do zabiegu, bo zazwyczaj robią wszystko, by odwieźć od tej decyzji.

    Tobie też życzę wszystkiego dobrego i jak to się mówi, wierzę, że nam Bóg wynagrodzi to czekanie, najlepiej w dzieciach 😉

    Polubienie

    1. Witam serdecznie ja tez mam miec udraznianie jajowodu jeszcze niemam ustalonej wizyty dr Zych kazal dzwonic 5 dni przed okresem wiec to tuz tuz ,a mam pytanie do dziewczyn czy macie adres tanich noclegow w Lublinie gdyz dzien wczesniej trzba przyjechac,dziekuje za wszelkie informacje

      Polubienie

      1. Aneto, możesz popatrzeć na stronach hoteli lubelskich, są tam ceny. W Lublinie jest tez kilka hosteli np. Lulu, warto i tam się rozejrzeć, znajdziesz tez kwatery prywatne. Osobiście nie orientuje się cenowo, bo z racji, że jestem z Lublina nigdy nie szukałam tu noclegu, ale może wypowiedzą się dziewczyny, które przyjeżdżały tu na zabieg. Ostatecznie możesz zapytać w jednym akademików.

        Polubienie

  25. Witajcie Dziewczyny:)

    Ja u Was sytuacja po zabiegu?? u mnie minęło już 10 miesięcy i póki co bez zmian. Lekarz prowadzący twierdzi, że zostaje już tylko in vitro. Niby mówi, że można zrobić jeszcze raz laparoskopie i sprawdzić jak teraz wyglądają jajowody, ale według niego nie ma to sensu. Także jedziemy w przyszłym tyg na konsultacje do innego lekarza. Zobaczymy co zaproponuje i wtedy będziemy się zastanawiać jaki ewentualnie zabieg wykonać, aby zobaczyć jak to wszystko teraz po sHSG wygląda.
    Piszcie dziewczyny jak u Was. Zawsze jakieś wskazówki się przydadzą co do dalszego leczenia:)
    Powodzenia!!!

    Pozdrawiam
    Kasia

    Polubienie

    1. Kasiu, ja po podobnym czasie od udrażniania (ok 10 mies.) zrobiłam prywatnie zwykłe HSG by sprawdzić czy znów się coś nie przykorkowało. Okazało się, że jajowody mam super drożne. Lekarze w kółko powtarzali, że zostaje tylko IVF, ale nie umieli powiedzieć dlaczego IVF zadziała, skoro jajowody drożne i nie znają przyczyny niepowodzeń. Dopiero teraz, po 4 latach okazuje się, że moja immunologia i mutacje genetyczne pozostawiają wiele do życzenia i gdybym wtedy poszła na IVF to też nie było szans na powodzenie. Szkoda, że tyle czasu trwają te odkrycia i muszę dochodzić do tego sama, a jedynie potwierdzać swoje tezy u lekarzy.
      Trzymam kciuki za Ciebie!
      L.

      Polubienie

      1. Lidio,

        Też mam taka nadzieję, że są nadal drożne. Być może są jeszcze jakieś przyczyny blokujące o których nic nie wiem.
        Mój lekarz prowadzący, który mnie wysyłał na sHSG nie znalazł nawet czasu, żeby zobaczyć płytkę z zabiegu…..Sugerował In vitro, tłumacząc, że praktycznie ze wszystkich dziewczyn (a było ich podobno sporo ), które wysyłał na zabieg, tylko 1 zaszła w ciąże kliniczną, a druga w biochemiczną…

        Polubienie

  26. U mnie3 miesiące po zabiegu,dalej bez efektu. Z tym ze w moim przypadku jajowody to tylko 1 z problemów. Lekarze sugerują in vitro,ale póki co liczymy na cud i walczymy. Dodam tylko,że pomimo tego iż lekarze podczas shsg udrożnili jajowody (prawy pod większym ciśnieniem) okazało się na późniejszych usg,ze w prawym jest wodniak. Potwierdziło to kilku lekarzy. Co ciekawe po sprawdzeniu opisów usg robionych jeszcze przed shsg wodniak juz wtedy był widoczny. Nie jest on zatem skutkiem ubocznym,ale trochę mnie dziwi ze podczas shsg go nie dostrzegli. Z netu wyczytałam ze wlasie podczas drożności wodniaki sa bardzo dobrze widoczne. Zatem mam lekki niedosyt.

    Polubienie

  27. Franiu,

    To rzeczywiści dziwnie, że nie zauważyli tego wodniaka. Lekarze sugerują in vitro ze względu na tego wodniaka?
    Kurcze w ogóle to zastanawiające jest skąd biorą się takie wodniaki….
    Może warto byłoby go usunąć np. przez laparoskopię.
    Trzymam mocno kciuki za Ciebie.

    Pozdrawiam Kasia

    Polubienie

  28. Z wodniakami są 2 sposoby postępowania: wycięcie i plastyka jajowodu (nie zawsze jajowód podejmuje później swoją pracę, poza tym wodniaki lubią nawracać) oraz usunięcie całego jajowodu (zdecydowanie częstsze posunięcie). Nie ukrywam, że druga opcja nieco mnie przerażą, ale chyba jest jedynym sensownym rozwiązaniem. Kasiu, lekarze sugerują in vitro bo poza wodniakiem mam: endometriozę III stopnia (3 laparoskopie za mną) i macicę mięśniakowatą oraz 33 lata i we krwi wyszły mi lekkie przeciwciała przeciwplemnikowe. A teraz jeszcze okazuje się, że pęcherzyki nawet po zastrzyku mi nie pękają.
    Ja łudzę się jeszcze, że może wydarzy się naturalny cud. Mąż nie zgadza się na in vitro, bierzemy pod uwagę ewentualnie inseminacje. Myśleliśmy też o adopcji ale ja nie wiem czy dam rade się z tym zmierzyć.

    Polubienie

  29. Franiu,
    W takim razie trzymam kciuki, aby lekarze podjęli słuszną decyzję co do wodniaka. Jeśli chodzi o endometriozę to mogę Ci podesłać namiary do lekarza z Wrocławia, który wykonywał mojej koleżance laparoskopię ( 4 stopnia ). Ma już 2 dzieci:)Powodzenia!!

    Polubienie

    1. Kasiu dziękuję za kciuki 🙂 Co do lekarza, to jestem (w odniesieniu do Wrocławia)z drugiego końca Polski i mam tu kilku dobrych lekarzy na oku, więc dziękuję za namiary. Mi bardziej chodzi o to, żeby uniknąć kolejnej laparoskopii bo wiadomo, ze każda taka ingerencja pozostawia w nas ślad. Ale oczywiście jeśli się nie da inaczej to wybiorę tę drogę.
      Obecnie nastawiam się na dietę owocowo-warzywną dr Dąbrowskiej. Ponoć to dieta odtruwająca i przynosi dobre efekty przy torbielach (nawet endometrialnych), mięśniakach, stanach zapalnych w organizmie a nawet znalazłam 1 przypadek gdy w dziewczyny wodniak zaczął się zmniejszać. Planuję zacząć od piątku, choć nie ukrywam, ze lekko mnie to przeraża, bo moja konsekwencja jest mało stabilna 🙂 Może macie dziewczyny jakieś doświadczenia z ta dietą?

      Kasiu a jak Twoje postępy? na jakim etapie jesteś? rozważasz in vitro?
      Lidio co u Ciebie?? jak procedura a.?

      Polubienie

      1. Franiu, dziękuję za pamięć. Procedura adopcyjna t r w a 😉 I jeszcze nie wiadomo ile trwać będzie. Zajmuję się wszystkim co mogę i nie myślę o tym, bo to może być jeszcze rok, albo dwa.
        Kiedyś zaczęłam post dr Dąbrowskiej i nie chcę Cię zrażać, ale wymiękłam 3. dnia.
        To zdecydowanie nie moja bajka, albo jeszcze nie teraz. Ale mogę polecić Ci łagodniejszą wersję diety, skierowaną konkretnie pod problemy endometrialne na stronie Ani i Zosi z Akademii Płodności, choć pewnie je znasz i to żadne moje odkrycie.
        Trzymam kciuki za wytrwałość! 😉

        Polubienie

        1. Lidio, znając swój charakter tez obawiam się, ze może nie być łatwo z ta dietką:-) wstyd się przyznać ale nie znałam tej strony którą polecasz, w wolnej chwili się w nią zagłębię. Co do Twojej sytuacji – czy macie jakiś podgląd w to, którzy „na liście” jesteście w kolejce? Jeśli jest coś takiego, czy nie znacie dnia ani godziny…
          Kasiu – kasiorek.kas@wp.pl 🙂

          Polubienie

          1. Franiu, no to zacznij koniecznie od bloga „towsrodku”, a teraz jego autorka wraz z drugą dietetyczką- Zosią prowadzą „Akademiępłodności”. mają też grupę na FB i naprawdę mądre rady jako specjalistki.
            Żadnego wglądu do listy w ośrodku nie mamy, bo nie ma zachowania kolejności przy doborze rodziców do dziecka, tzn jest taka względna, Ośrodek ma prawo ominąć ileś tam par w kolejce, jeśli uzna, że dla tego dziecka będą pasować najbardziej rodzice np. ze środka listy.

            Polubienie

  30. Witam,
    Na wstępie bardzo dziękuję za pigułkę jakże ważnych informacji 🙂
    Jestem po nieudanej procedurze IVF i szukam cudu a tu jakby cień.
    Wątek jest tak szeroko i bogato opisany, proszę tylko o informację czy do zakwalifikowania się na zabieg wymagane są wyniki badań laparoskopii czy wystarczy HSG potwierdzające niedrożność jajowodu?
    Będę bardzo wdzięczna za informację
    Pozdrawiam

    Polubienie

    1. Wystarczy HSG potwierdzające niedrożność, ale i tak decydować będzie lekarz. Zadzwoń do lekarza do Lublina i telefonicznie przedstaw swoją sytuację, myślę że wszystkie wątpliwości się rozwieją.
      Trzymam kciuki!
      L.

      Polubienie

  31. Lidio, dziękuję za bloga, za Twoje przekonanie, że warto o tym pisać, mówić, obwieszczać na dachach;) Twój blog zaprowadził mnie do Lublina. Efekt? Mój jedyny jajowód drożny!
    W Lublinie byłam miesiąc temu.
    Jak? Kontakt z dr Ireneuszem Zych – to on ustala wszystko ze wspomnianym wcześniej dr Pyrą.
    Wymiana maili. Otrzymana informacja jak należy się przygotować do zabiegu, szczegóły dot. wszystkich badań itp.itd. Ustalany wspólnie termin – przed owulacją w absolutnym zdrowiu ogólnym 😉 Na miejscu, dzień przed zabiegiem konsultacja ginekologiczna z dr Zych a na następny dzień odwiedziny w szpitalu i zabieg. U mnie wszystko trwało 10/15 minut. Choć na sam wypis troszkę poczekaliśmy. Doprawdy warto się tam znaleźć… tak jak Lidia pisze są tam cudowni ludzie, którzy robią coś czego nikt inny w Polsce się nie podejmuje. Dr Zych – fantastyczny bardzo fachowy i konkretny ale i opiekuńczy! Dr Pyra genialny! Na sali operacyjnej czułam się w pełni swobodnie i bardzo ..co może dziwnie zabrzmieć towarzysko 😀 Wszystko odbywa się z uśmiechem, zrozumieniem i troską o pacjentkę.

    Polubienie

    1. Dziękuję Ci bardzo za Twoją relację! Agatko, zaglądaj raz na czas tu do nas do komentarzy, jak będą jakieś pytania o sHSG – masz najbardziej aktualne informacje. Myślę że więcej pomożesz dziewczynom niż ja, z informacjami z 2014r.
      Ściskam gorąco i bardzo się cieszę z pozytywnego wyniku Twojego zabiegu. Dr Pyra czyni cuda i to w 15 min 🙂

      Polubienie

  32. Cześć dziewczyny,

    Dziękuję Wam wszystkim za wpisy, dzięki nim sporo spraw mi się rozjaśniło!!!!
    Jestem w podobnej sytuacji jak Wy….Po 4 latach bezskutecznego biegania po lekarzach w końcu sama trafiłam na artykuł o zabiegu sHSG wykonywanym w Lublinie. Dzwoniąc do szpitala dowiedziałam się że muszę dostać skierowanie od ginekologa na sHSG. O tym że żaden ginekolog z którym rozmawiałam o sHSG nie miał zielonego pojęcia o czym mówię pewnie nie muszę Wam wspominać. Tak czy inaczej dostałam skierowanie na sHSG. Pojechałam do Lublina i okazało się że powinnam powtórnie wykonać zwykłe HSG żeby upewnić się czy nadal mam niedrożność na obydwóch jajowodach- zalecił mi to lekarz ze Szpitala na Jaczewskiego. Poinformował mnie że jest to bardzo ważne żeby się upewnić, bo jeżeli chociaż jeden jajowód się udrożnił, to wykonanie sHSG jest ryzykowne ze względu na uszkodzenie jajowodu. Po waszych wpisach nabrałam wątpliwości czy ma to sens i czy nie powinnam zdiagnozować się bezpośrednio u dr Pyry lub dr Zycha. Czy mogłabym Was prosić o podanie maila do któregoś z tych panów? Do Lublina mam ponad 300km i ciężko mi będzie pojechać tam osobiście, a wspomniałyście że jest szansa, że któryś z tych lekarzy będzie mógł obejrzeć moje wyniki przez maila.
    Z góry dziękuję i pozdrawiam Was serdecznie

    Polubienie

    1. Droga EM,
      z tego co wiem, to od dawna dr Pyra nie prowadzi już konsultacji do zabiegu sHSG. Nawet za moich czasów (2014r) gdy byłam u niego na konsultacji ocenił wyniki mojej niedrożności na podstawie wyników badań, które przywiosłam (z laparoskopii diagnostycznej), ale czekał na decyzję ginekologa. Wszystko odbywało się wtedy w centrum medycznym Hodźki więc całe szczęście że ginekolog przyjmował za ścianą. Poczekałam ok godziny na przerwę między pacjentkami, miałam badanie przez ginekologa (pracującego również na Jaczewskiego) i to on wystawił ostatni podpis na skierowaniu na sHSG.

      Potem takimi kwalifikacjami ginekologicznymi zajmował się dr Zych. Jest jego profil na znanym lekarzu, więc kontakt znajdziesz szybko.
      pozdrawiam
      Lidia

      Polubienie

      1. Miałam shsg robione w maju 2018 i potwierdzam, dr Pyra jest przy zabiegu jako radiolog ale bezpośrednią kwalifikacją się nie zajmuje. Rozmawiałam z nim przed swoim zabiegiem ale do ostatecznej oceny odsyłał do dr Zycha.To jego strona http://ireneuszzych.pl/ znaleźć tam można namiary na niego.
        Co do bezpieczeństwa shsg się nie wypowiem, ja miałam stwierdzoną niedrożność podczas laparoskopii. Oceny dr Zych dokonywał w swoim gabinecie na Chmielnej, ale np. wyniki czystości które trzeba było zrobić wcześniej przesyłałam mu e-mailem i on je analizował.
        Nie wiem czy jest możliwość zakwalifikowania się na shsg bez choćby 1 wizyty u lekarza – chociaży tuz przez zabiegiem.

        Polubienie

        1. Bez żadnej wizyty u lekarza na pewno kwalifikacji do sHSG w Lublinie się nie dostanie. Przy przyjęciu na oddział rano dodatkowo bada oczywiście ogólny ginekolog, ale do s HSG musi dać wcześniej zielone światło lekarz, który się na tym zna 🙂

          Polubienie

  33. Dziewczyny jestem świeżo po zabiegu. Jakby ktoś miał pytania to chętnie odpowiem.
    Pytanko do dziewczyn które przeszły już shsg: czy w tym samym cyklu co odbył się zabieg podejmowałyście starania? Zabieg odbywa sie przed owulacją i zastanawia mnie czy można próbować? Co prawda dr. powiedział żeby odpuścić, ale w sumie nie zapytałam dlaczego. Co sądzicie?

    Polubienie

  34. Kurcze a w większości informacji w necie piszą że można odrazu po HSG.
    A mi tak szkoda cyklu… Lecz się boje bo niemialam usg w tym cyklu więc niewiem czy wogole jest owu i z której strony, tym bardziej że jedna mam niedrożną.
    Pozdrawiam Was serdecznie. I z chęcią poczytam na jakim etapie jest teraz wasze życie.

    Polubienie

Odpowiedz na Nula Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s