Najlepszy prezent jaki dostałam.

Dziś są moje urodziny. Od roku zaczęłam je znowu obchodzić, tzn. nie wściekać się, że znów jestem o rok starsza, a dziecka jak nie było tak nie ma. Zaczęłam się cieszyć tym, że dostałam od Boga ten kolejny rok, że mogłam spotkać wielu cudownych ludzi, że wiele dobrego się wydarzyło.

Zatem, skoro już powróciłam do świętowania, to dziś chciałabym podzielić się z Wami moim najpiękniejszym i największym prezentem jaki kiedykolwiek dostałam…. i choć nie było to dokładnie na urodziny, to żaden urodzinowy prezent do tej pory jeszcze go nie przebił. Dlaczego?

  • Bo to jest Prezent, na który chyba sobie nie zasłużyłam i nie wiem czy kiedyś dam radę zasłużyć,
  • Bo daje mi codziennie tyle szczęścia i radości, że nie umiem tego opisać słowami,
  • Bo jest na dobre i na złe, a na to złe, już został naprawdę wiele razy wystawiony i nie „popsuł” się ani razu!!
  • Bo to jest Prezent, który daje kolejne prezenty ! (wow, niezły nie?)
  • Bo ma opcję „dostosuj” – wie kiedy pocieszyć, umie otrzeć łzy, a nawet przytulić długo i mocno, wie kiedy zmotywować, a kiedy dać „kopniaka” do działania
  • Bo się zmienia, ulepsza, „aktualizuje” – po prostu zaskakuje!

Mogłabym tak wymieniać jeszcze bardzo długo, ale i tak już pewnie wiecie, że chodzi o… mojego Ukochanego M.-usia 😉

Tak, trafił mi się naprawdę Cudowny Mąż! Mówię trafił, bo ja go… nie wybrałam. Jakkolwiek to teraz źle o mnie świadczy, ale taka prawda. To On wybrał mnie, czarował, przekonywał, chodził, aż wychodził. Czy wtedy, gdy poznaliśmy się na początku studiów przypuszczałam, że to On będzie moim mężem? Absolutnie nie! Ale czy dziś mogłabym mieć lepszego męża? Absolutnie, 100x nie!

To mój kochany M. nauczył mnie:

  • że nie wszystkim warto się przejmować,
  • że nie warto być wszędzie perfekcyjnym,
  • pokazał, że życie jest piękne takie jakie jest,
  • że zawsze są powody do radości!
  • ustalać priorytety, a nie zajmować wszystkim na raz, w jednym czasie, z marnym skutkiem

To dzięki Niemu:

  • jeszcze jestem, żyję i mam się nieźle, pomimo tej jędzy- niepłodności
  • codziennie zmieniam się na lepsze, z „kąpanej w gorącej wodzie”, na „kąpaną w ciepło-letniej wodzie” 😉
  • powstało Wiewiórkowo, od nazwy zaczynając, po mobilizację do regularnego pisania dla Was
  • umiem dostrzegać plusy nawet ciemnych, smutnych dni
  • hasamy po górach, jeździmy na rowerach i popijamy domowe winko na naszym balkonie

Podziwiam Go za:

  • cierpliwość jaką ma do mnie
  • za to jaki jest dzielny, a najdzielniejszy był zaraz po diagnozie nowotworowej!
  • za to, że ze mną wytrzymuje już tyle lat i nadal mnie kocha
  • za to, że powoli się zmienia i robi to tylko z miłości – ja to wiem
  • że znosi trud codziennej i często męczącej pracy, by było Nam lepiej
  • nigdy nie wydaje pieniędzy na głupoty i zawsze się pyta, co ja na taki czy inny zakup (to mnie akurat denerwuje, ale jest słodkie 😉

Kochany mój, dziękuję Ci:

  • że wciąż ze mną jesteś i to, co raz bardziej i mocniej
  • że przez naszą niepłodność, leczenie, adopcję idziemy Razem
  • że mogę na Ciebie zawsze liczyć, szczególnie wtedy, gdy już sama na siebie liczyć nie umiem – Ty dalej jesteś przy mnie
  • że pomogłeś mi wygrzebać się z depresyjnego okresu
  • że mnie całujesz w rękę :*
  • że nigdy nie wybrzydzasz i nie krytykujesz nawet przesolonej zupy
  • że obowiązki domowe dzielimy na pół i że na mnie też czasami czeka ciepły obiad, a w niedzielę na śniadanie idealnie przygotowane jajo na miękko
  • że na dobranoc zawsze dostaję buziaka, nawet jak się pokłócimy
  • że mnie wspierasz w pracy, studiach, rozwoju, szyciu, blogu i wielu innych rzeczach

Tak sobie czytasz i myślisz: jakiś dinozaur? Naprawdę nie rozrzuca skarpetek? Nie ogląda meczów, no i ciekawe czego jeszcze nie robi i właściwie skąd ja go wzięłam?

Pocieszę Cię,

rozrzuca skarpetki, ogląda mecze, a przede wszystkim politykę, od której mi uszy  puchną, czasem jak coś opowiada, to musi przeanalizować studium przypadków zanim dojdzie do sedna, otwiera lodówkę i nigdy nie znajduje tego czego szuka – po prostu masła nie ma, a ser schowałam specjalnie by nie było widać 😉 (a to ja noszę okulary;) I jest wiele takich rzeczy, które nas różnią, denerwują i zastanawiają. Ale czy to ma znaczenie?

Dla mnie już nie. Ja już umiem dostrzegać plusy, dużo plusów, one zasłaniają minusy!

Każde małżeństwo, które dzielnie kilka lat mierzy się z niepłodnością i umie się przy tym wspierać, szanować i pocieszać, gdy drugie spada w dół – powie Wam to samo – takie drobiazgi są bez znaczenia!

Kochany M. dziękuję za wszystko co dla mnie robisz, że Jesteś, że Kochasz.

Już za niedługo będziesz Najlepszym Tatą naszych dzieci ;*

 

Reklamy

2 thoughts on “Najlepszy prezent jaki dostałam.

  1. Dziękuję bardzo! Szkoda że już nie na te urodziny, ale ja i tak czuję, że za jakiś czas to marzenie się spełni. To prawda, w wielu sytuacjach, a w niepłodności szczególnie super M-y to SKARBY 😉 Czyli można powiedzieć, że my obie już i tak jesteśmy szczęściarami;) Pozdrowienia

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s