Czekam na Nowy Rok. Ale naprawdę NOWY, bo te ostatnie 7 lat były prawie takie same.

Piszę ten post trzeci raz.

Pierwszy był płaczliwy.

Drugi rozżalony.

Ten jest trzeci – tylko lekko marudny, ale ze światełkiem w tunelu, z marzeniami na Nowy Rok i wiarą, może nie największą, ale jednak, że się wszystko zacznie układać.

 

Grudzień kończy się u mnie pod hasłem „parszywe hormony”.

Chyba zostałam przestymulowana lekami, wyniki mam tym razem poniżej normy i czuję się kiepsko. Niestety przy tym słabym fizycznym samopoczuciu szwankuje również psychika. Same czarne myśli kłębiły mi się ostatnio w głowie, dlatego wolałam nie wylewać tego na blogu. Paskudne uczucie – wiem, że te emocje są sztuczne, jakieś nie moje, a nie umiem nad nimi zapanować ;/

I właśnie w takim kiszkowatym nastroju przyszło mi podsumować ten kończący się 2017 rok. W pierwszej kolejności przychodziły mi do głowy same minusy tego 2017r.

  • To nasz kolejny, 7. już rok bez dziecka, ciąży, ani telefonu z OA.
    • Minęło mi już 75 cykli bezowocnych starań
    • Z tego obecny jest moim 29. w obserwacji wg modelu Creightona ( plus  jest taki, że umiem co do dnia wyliczyć dzień kolejnej miesiączki i kiedy zrobić potrzebne badania)
    • Już nawet nie liczę, ale na: badania, lekarzy, leki wydaliśmy przeszło 20 tys zł (na przestrzeni 7 lat)
  • Myślałam, że nas nigdy nie spotka taka długa walka o dziecko, a czytając takie historie innych par zastanawiałam się jak da się to wytrzymać – teraz sami to przechodzimy i są dni, że dalej nie wiem jak sobie z tym radzić
  • Już czasami chyba sama nie wierzę w to, że zostanę mamą
  • Pracuję dalej w tym samym miejscu, a plany rozwoju zawodowego, które się pojawiły wywołują u mnie jedynie strach, że sobie nie poradzę i skończę jak w Poznaniu
  • Czasami czuję się jak przysłowiowy Hiob (wiem, że teraz przesadzam, wybaczcie mi) – najpierw straciliśmy nadzieję na szybkie rodzicielstwo, potem możliwość fajnych zarobków, teraz ja tracę zdrowie i dziś czuję się jak 70-latka, a nie kandydatka na matkę.
  • i jeszcze długo mogłabym tak nudzić, ale….. wiem, że to do niczego nie prowadzi

 

Całe szczęście, że taki wredny nastrój dopadł mnie dopiero końcem roku i wcześniej zdążyłam zrobić trochę dobrego, że mam cudownego męża, który mnie wspiera gdy spadam w dół i jest jeszcze wiele rzeczy w moim życiu, z których mogę się cieszyć i nie powinnam pozwolić by przysłoniła je niepłodność. Choć to jest trudne.

 

MIGAWKI Z NASZEGO GRUDNIA

Świąteczne pierniczki musiały być obowiązkowo, tym razem bezglutenowe, mimo ze na święta robimy odstępstwo od naszej regularnej diety (bez cukru, mleka i glutenu). A przepis wzięłam oczywiście z kwestii smaku 😉

 

W grudniu mamy podwójne świętowanie – mój M. ma urodziny kilka dni przed Wigilią. W tym roku też był tort, a wśród prezentów znalazł się 1 ręcznie robiony, dzięki niemu urodziny przeciągają się o 100 kolejnych dni!

 

urodziny.jpg

 

Oto magiczne pudełeczko zawierające 100 pozytywnych myśli i przypominajek o fantastycznych chwilach we dwoje. Przyznam, że i ja z ciekawością patrzę na codziennie wylosowaną karteczkę przez M. choć sama przecież je pisałam i dokładnie wiem co zawierają.

 

A jak wygląda podsumowanie POZYTYWÓW z naszego 2017 roku? Gdy wyłączę złośliwą tarczycę i złe emocje, którymi we mnie rzuca, a  posłucham dobrych i szczerych rad mojego M. to sprawa ma się tak:

ZAŁOŻYŁAM BLOGA, głównie po to, by się wyżalić, ale gdy widzę, jak dużo osób codziennie przegląda posty o tematyce udrażniana jajowodów i mojego selektywnego HSG w Lublinie to mam banana na twarzy!! Chociaż w ten sposób mogę się odwdzięczyć za to dobro, które otrzymałam od Dr. Pyry w Lublinie. Co jakiś czas dostaję od Was zapytania o panią Stasię z Tarnowa, a potem relacje, że i Wam pomogła – cieszy mnie to ogromnie!

ODBYLIŚMY KURS NA RODZICÓW ADOPCYJNYCH I OTRZYMALIŚMY KWALIFIKACJĘ!!!!  Pewnie pamiętacie, jak kilka razy wspominałam o naszej decyzji adopcyjnej. Ostatecznie w czerwcu 2017 otrzymaliśmy pozytywną kwalifikację do przysposobienia dziecka, czyli można powiedzieć, że wszystkie formalności załatwione, teraz pozostało tylko … czekać (o tym w kolejnym poście)

Dostałam propozycję ponownego OTWARCIA FIRMY, ale tym razem bez przeprowadzek, w naszym mieście. A mówiąc dokładnie, to nawet przejęcia już prosperującego oddziału. Boję się jak to wszytko wyjdzie, ale skoro tu ma być o pozytywach, to jeśli uda mi się poprowadzić wszytko tak jak kilka lat temu, to znów będą widoki na lepsze zarobki.

Trafiłam na lekarza, który zdiagnozował u mnie CHOROBĘ HASHIMOTO – tak, biorę to za pozytyw, teraz przynajmniej wiem co mi jest i dlaczego tak źle się czułam.

Rozpoczęłam bardzo fajne STUDIA PODYPLOMOWE, które mam nadzieję wykorzystać zawodowo, szkoda, że za moich studenckich czasów nie było takich kierunków (nawet nie śniliśmy, że będą takie zawody), uczyłabym się z pasją, chęcią i uśmiechem, a nie z przymusem, ale cóż.

Odkryłam wiele fajnych źródeł w internecie nt. niepłodności, blogów, grup na facebooku, że aż serce się cieszy, że dziś jest tyle wsparcia w tym temacie. Gdy nas dopadł problem niepłodności istniało tylko 1 forum, wiecie które 😉

WAKACJE – mieliśmy 2 tygodnie fajnego urlopu, jeden nad morzem, drugi w górach. Bywały lata, że nie zmieścił się urlop w naszym grafiku, więc to był hojny rok 😉

 

Mimo iż końcówka roku mnie nie rozpieszcza, mam nadzieję, że przyszły rok przyniesie wiele dobrego.  Jakie plany i zamiary mam wobec 2018 roku?

TAK, jeśli kochany 2018 Roku  chciałbyś zostać w mojej pamięci na zawsze – to wiesz co! Na pierwszym miejscu nie mogę napisać nic innego, jak ZOSTAĆ MAMĄ.

Jeśli jednak los potoczy się inaczej, to chociaż, żebym cię kochany 2018 nie przeklinała, to planuję ZAJĄĆ MYŚLI, RĘCE I DOM CZYMŚ INNYM NIŻ NIEPŁODNOŚCIĄ! To moje marzenie, bym umiała skupić się na innych rzeczach, ale tak porządnie. Tak, bym mimo wszystko pracując, rozmawiając z koleżanką, bawiąc się z chrześnicą, była tu i teraz myślami, a nie w  krainie mojej niepłodności.

WYJAZDY W GÓRY – najlepiej ze 3x, albo 1x ale dłuższy. W górach odpoczywamy najlepiej, tam inaczej się myśli, oddycha, po prostu jest.

WIĘCEJ AKTYWNOŚCI FIZYCZNEJ – choć ja nie mam pracy siedzącej, to mój kręgosłup często daje się we znaki. Zatem w planach mamy: basen -1x w tyg, ja – spacer z kijami 1x w tyg, gimnastyka 3x w tyg i w miarę możliwości wyprawy rowerowe do pobliskiej puszczy.

PRZECZYTAĆ min. 10 KSIĄŻEK – i to pozostawię bez komentarza, bo 10 to śmieszny wynik, ale wolę się sama pozytywnie zaskoczyć w grudniu 2018, niż znów rozczarować

 

Teraz, gdy czytam tego posta od początku, to sama widzę jak mam dobrze. Jakie cudowne miałabym życie, gdybym umiała nie myśleć o naszej niepłodności, tylko żyć dniem dzisiejszym.

Niepłodność owija swoimi mackami jak ośmiornica, wszystkie aspekty naszego życia. Gdybym nie miała poczucia, że to już teraz chcę i powinnam być matką, pewnie żyłabym z dziecięcą radością i beztroską. Cieszyłabym się ze słońca na niebie, cudownych rodzinnych świąt, wyjazdu na wakacje itd. Tymczasem wszędzie doceniam, to co mam z 1 „ale”, bo przecież brakuje nam dziecka. W towarzystwie rodziny, znajomych z dziećmi to się nasila do granic możliwości ……

I WŁAŚNIE TEGO UCZUCIA CHCIAŁBYM POZBYĆ SIĘ W NOWYM ROKU! Chciałabym dziecko traktować jak najbardziej wymarzony prezent, który zaraz i my możemy dostać, a nie jako prezent, który wszyscy wokół już dawno otrzymali, tylko my na niego nie zasłużyliśmy.

 

Życzę i Wam, które czekacie na swoje największe Szczęście, by w Nowym, 2018 Roku spotkał Was:

ogrom MIŁOŚCI,

rodzinny DOM pełen dziecięcej radości, nawet jeśli nie będzie w nim jeszcze Waszego wyczekiwanego Maleństwa,

i wiara z nadzieją w pakiecie, które dodają skrzydeł w najcięższych chwilach.

Bądźcie silne!

miś

 

Reklamy

11 myśli na temat “Czekam na Nowy Rok. Ale naprawdę NOWY, bo te ostatnie 7 lat były prawie takie same.

  1. Doskonale Cię rozumiem! (mimo, że za nami tylko (?) połowa Waszego stażu starań). Też kiedyś nie przypuszczałam, że starania zajmą nam LATA, a nie kilka miesięcy. Że da się tyle wytrzymać. Że tyle to będzie kosztować. Dobrze, że o tym piszesz.
    Serdecznie Ci życzę realizacji Twoich planów i marzeń, zdrowia, a nade wszystko – oczywiście dziecka. Niech ten rok będzie pozytywnie przełomowy! :*

    PS: Pomysł z pudełkiem – rewelacja!

    Polubienie

  2. Aż dziwne, że teraz mniej się denerwuję, niż w drugim czy trzecim roku starań, ale to fakt, nigdy nie spodziewałam się, że zachodzić w ciążę można tyle czasu i dalej nigdzie nie zajść 😉 Już sama się z siebie śmieję, bo nie zostaje nic innego.
    Droga Ufająca, życzę Ci, żebyś nigdy nie doczekała tylu lat starań co ja, ale gdyby to miało jeszcze chwilę i u Ciebie potrwać, to koncentruj się na kilku sprawach w życiu, nie czyń ze starań największego z największych priorytetów.
    Ja od tego roku takie mam postanowienie – działam na innym polu, żeby nie zmarnować kolejnych kilku lat.
    PS. Obecnie świetnie mi idzie, ale mamy dopiero 2.stycznia 😉
    PS2. Pomysł z pudełkiem i życzeniami karteczkowymi był naprawdę fajny – ja codziennie z niecierpliwością czekam co wylosuje dziś M. 😉

    Polubienie

  3. Życzę Ci, żeby to największe marzenie wreszcie się spełniło. Otrzymaliśmy kwalifikacje w lipcu 2017, więc regularnie odwiedzam Twojego bloga bo jakby nie patrzeć czekamy „razem”. Wierzę, że to ostatnie Święta we dwójkę. Trzymam kciuki, żeby dla Was i dla nas ten rok był tym najszczęśliwszym. Pozdrawiam

    Polubienie

  4. Dziękuję serdecznie za życzenia. Bardzo chciałabym, by te minione święta były ostatnimi bez dziecka, ale się nie nastawiam, bo wiem, jaka kolejka jest w naszym OA. To raczej będzie koniec 2019 albo początek 2020r. To czekamy razem 😉

    Polubienie

  5. Lidio wszystkiego dobrego w Nowym 2018 Roku. Niech się spełniają Twoje marzenia a szczególnie to jedno największe. Z całego serca Ci tego życzę, pozdrawiam ciepło i życzę miłego niedzielnego popołudnia.

    Polubienie

  6. Droga Misscarp, jakie to zabawne, że jeśli spełni się 1 punkt, to jakby spełniły się wszystkie 😉 Dziękuję Ci bardzo i Tobie życzę wszystkiego dobrego, zdrówka dla Ciebie i Bejbika i jak najmniej dolegliwości!

    Polubienie

  7. Dziękuję 🙂 Ja naprawdę mam nadzieję, że te nasze niepłodnościowe blogi będą się zapełniać dobrymi wiadomościami. Wierzę, że 7 chudych lat za wami i że dla Was również zaświeci słońce w tym roku.
    Ale ta jak piszesz.. niepłodność to wredna małpa i tak jak pisałam u siebie… Nawet teraz siedzi gdzieś u mnie z tyłu głowy i skubana się czai..

    Polubienie

  8. Pudełkowy prezent jest po prostu bezbłędny, pozytywne myśli i wspomnienia na następne 100 dni – rewelacyjnie to wymyśliłaś 🙂 I masz rację jeśli chodzi o skupianie się na niepłodności, trzeba robić na codzień coś jeszcze, bo inaczej idzie zwariować. Życzę Ci spełnienia marzeń w 2018 🙂 ❤

    Polubienie

  9. Dokładnie – trzeba mieć kilka równorzędnych celów, wtedy łatwiej ujarzmić tą niepłodność. Pomysł na pudełko zobaczyłam oczywiście gdzieś w czeluściach internetu, ale polecam każdemu – to naprawdę fajny osobisty upominek 😉 Dziękuję za życzenia noworoczne i Tobie również życzę spełnienia, tego o czym najbardziej marzysz! Pozdrawiam
    Lidia

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s