Gdy czekasz na lepsze jutro, a jutro tęsknisz za wczoraj. Bo miało być inaczej…

Jest sobotni wieczór, stukam ten post sztywnymi palcami, ból nie opuszcza mnie od 3 tygodni, czasem jedynie jest mniejszy, czasem nie do zniesienia.

Zaczęło się pod koniec listopada. Złe samopoczucie, bóle głowy, kręgosłupa, stawów, zmęczenie, kołatanie serca do 135 uderzeń na minutę, leżąc w łóżku. Myślałam, że to jakaś grypa. Dziwna była ta „grypa”, bo 2-tygodniowa. Potem było tylko gorzej – wylądowałam na SORze. Diagnoza – wprowadzenie organizmu z niedoczynności tarczycy w sztuczną nadczynność. Wynik TSH – 0,0015. Natychmiast musiałam odstawić leki i czekać na wizytę u endokrynologa.

Początek stycznia, TSH – 0,005. Mój endokrynolog stwierdził ” świeżo rozpoznaną nadczynność”, zadecydował, że mój organizm za długo będzie sam dochodził do dobrego stanu, więc zalecił leki na nadczynność – Thyrozol.

3.01.2018 zaczęłam leczenie Thyrozolem, uprzedzona przez lekarza, że żołądek może źle to znosić. Żołądek okazał się wyjątkowo wytrwały, za to po 2 dniach dostałam uczulenia na całym ciele, poza twarzą. Przy ospie nie drapałam się tak bardzo, jak teraz. Przeczytałam w ulotce, że jest to najczęstsze z działań niepożądanych.  Zagryzłam zęby, tarczyca i tachykardia były dla mnie ważniejsze, zażywałam lek dalej. Uczulenie się nasilało, było mi okropnie gorąco, a uszy i głowa dosłownie parowały, dziwne uczucie jak na mnie – ogromnego zmarzlucha. Po 2 tygodniach tętno zaczęło się obniżać, ale swędzenie już było nie do opanowania.

Poniedziałek 22.01.18. Zadzwoniłam do lekarza, stwierdził, że skoro mam takie uczulenie powinnam odstawić lek, odczekać aż wysypka i swędzenie ustąpią,  po ok. 2 tygodniach powtórzyć badania i zgłosić się na wizytę. Bardzo się ucieszyłam.

Wtorek 23.01.18. Wstałam rano z bólem rąk, podobnym do tego z dnia przeprowadzki, gdy przeniosłam dzikie ilości pudeł, siatek z mieszkania – do auta – a potem do nowego mieszkania. Wieczorem już nie umiałam sama się rozebrać.

Każdy kolejny dzień, dziś już 13sty z rzędu zaczynam i kończę z bólem. Lek wywołał u  mnie takie uczulenie, a to stan zapalny, który zaatakował stawy rąk. Najgorsze są bóle w barkach i nadgarstkach. Mąż rano ubiera mnie, a wieczorem rozbiera. Dopiero teraz zorientowałam się, że w mojej garderobie mam tylko 2 bluzki rozpinane, reszta wkładane przez głowę – obecnie niewykonalne zadanie bez czyjejś pomocy. Śpię na wznak, co wcześniej było dla mnie niewygodne, teraz układam rękę na poduszce, M. przykrywa mnie kołdrą i jak kłoda leżę do rana. Pozycja „jak kłoda” przynosi mniej bólu, odwrócenie się na bok graniczy z cudem.

Na początku stycznia byłam u fryzjera, jako, że mam liche i bardzo przetłuszczające się włosy, ciężko zrobić z nimi coś, by nie były „ulizane”, fryzjerka zaproponowała mi trwałą. Na początku nie byłam zachwycona efektem, ale dziś wiem, że chyba opatrzność czuwała nade mną, że się jednak zgodziłam. Teraz nie byłabym w stanie myć codziennie włosów i układać na szczotce, jak robiłam do latami. Myję je max 2x w tyg. i dzięki trwałej jakoś wyglądają i nie wymagają żadnego układania. Za to wypadają już nie garściami, a kołtunami. Jestem przerażona.

Czekam codziennie na choćby cień poprawy. Lekarz rodzinny zalecił mi leki odczulające i przeciwbólowe, ale staram się wytrzymywać i p.bólowe zażywać w wyjątkowych sytuacjach. Powinnam być na zwolnieniu w domu, ale to niemożliwe.

Zobowiązałam się, że od 1.02.2018 wrócę do prowadzenia firmy i przejmę na swój rachunek gabinet, w którym pracuję. Dotrzymałam obietnicy, choć nigdy nie było mi to, tak bardzo nie na rękę, a nawet obie ręce. Codzienną pracą z chorymi i dźwiganiem pogarszam swój stan zdrowia, tylko po to, by wywiązać się z danego słowa.

Bo ja należę jeszcze do tych staroświeckich osób, dla których słowo ma moc. Nie potrzebuję umowy na piśmie, a może nawet te ustne umowy uważam za ważniejsze, niż te papierowe, które można rozwiązać za wypowiedzeniem. Ale mało kto myśli tak, jak ja, dlatego zostałam zrobiona w balona. 1.02. okazało się, że biznesowe ustalenia zmieniły się bez mojej wiedzy, oczywiście na warunki gorsze dla mnie. Nikt nie zamierzał mnie o tym poinformować, dowiedziałam się przypadkiem, od osoby trzeciej.

Jest mi po prostu przykro. Ale gdzieś pod skórą czuję, że było mi to potrzebne. Moja granica zaufania do najbliższych współpracowników w biznesie zdecydowanie się zmniejszyła przez te ostatnie 2 dni. Zrozumiałam, że tu nie ma sentymentów, że ja też mam prawo dbać w pierwszej kolejności o swój tyłek, a nie innych. Będzie mi trudno to wykonać, ale dopiero teraz widzę, że 9 lat byłam wykorzystywana. Łoooo matko 9 lat. Ile to czasu!

Zaczęłam przyzwyczajać się do bólu fizycznego i prosić Boga jedynie o to, by jutro nie było gorzej niż dziś. Pierwszy raz podziękowałam Mu, za tego kopniaka, jakiego dostałam w pracy, może właśnie tego potrzebowałam, by zająć się sobą, a nie ciągle robić coś dla innych. Choć w tym nie ma nic złego, ale ta pomoc działała tylko w jedną stronę, a w moją wracała złość, frustracja i brak czasu dla siebie.

Dziś powiedziałam KONIEC – walczę o siebie.

Ten KONIEC  ma być POCZĄTKIEM dbania o siebie.

Może za chwilę stanę przed decyzją zamknięcia ledwo co otwartej działalności i szukania nowej pracy. Dwa lata miałam dylemat czy wracać do starego biznesu. Wróciłam, ale dziś wiem, że z … sentymentu, bo kiedyś były dobre zarobki i z… nadzieją, że znów kiedyś takie będą, innych podstaw do takiej szalonej decyzji nie było. (to tochę mało jak na biznes;/)

Zapomniałam, że sentymenty są w związku, a nie w biznesie. Ale może dzięki temu, w tarapatach nie będę się łudzić i czekać, tylko z podniesioną głową trzasnę ostatni raz firmowymi drzwiami, nie patrząc, że innym zepsuję „plan wyrabiania normy”.

Udanego weekendu Wam życzę, a jeśli macie jakieś problemy to wcześniej zastosujcie metodę „sprytnego królika”. Szkoda, że odsłuchałam to dopiero dziś, a nie 31.stycznia 😉

6 myśli na temat “Gdy czekasz na lepsze jutro, a jutro tęsknisz za wczoraj. Bo miało być inaczej…

  1. O nie, ale Cię spotkała kiepska sytuacja.. I powiem Ci, że jesteś kolejną osobą, u której słyszę o problemach. U jednej koleżanki lekarze pokpili sprawę i w 6 miesiącu ciaży miała TSH na poziomie 5, ciężko jej było to unormować a po ciąży jej tarczyca zupełnie oszalała, Druga dziewczyna z kolei to ta co poleciła mi napro- ona z kolei brała leki na obniżenie TSH i nikt tego nie zmonitorował i tej z kolei spadło na bardzo niskie. Podziwiam Cię, że mimo uczulenia i tak brałaś ten lek. Ale powikłania masz strasznie, nie wyobrażam sobie jak z takim bólem możesz pracować, powinnaś być na zwolnieniu- zdrowie jest najważniejsze!

    Polubienie

  2. Dzięki za słowa otuchy, sama zastanawiam się, gdzie jest moja granica wytrzymałości. W tej sytuacji tym bardziej zazdroszczę tym, którzy mają możliwość L4. Ja zawsze na umowie 500zł, albo własnej działalności z 40stoma pacjentami dziennie, więc ciężko było pozwolić sobie na wolne. Ale chyba powoli dojrzewam do tej decyzji, by zmienić zajęcie i mieć więcej praw, choćby do ratowania zdrowia.
    Trzymajcie się ciepło Obie;)

    Polubienie

  3. Czytam Twój post i aż mi się ciepło zrobiło i z drugiej strony smutno…. Ile Ty dziewczyno cierpisz- podziwiam Cię za to, jak ” dobrze” znosisz te wszystkie przeciwności; niejeden człowiek na Twoim miejscu już by się dawno poddał… A Ty dostajesz kolejne ciosy- tu problemy zdrowotne, tu nieciekawa sytuacja z Twoją pracą- człowiek czuję się jak ten Hiob, który z każdej strony doświadczał wielu cierpień, ale ja zawsze powtarzam sobie słowa ” wszystko dzieje się po coś”- mimo że czasem nam się wydaję, że wszyscy i wszystko przeciwko nam, ale po każdej burzy wychodzi w końcu słońce, także jestem przekonana, że u Ciebie też w końcu wszystko będzie dobrze- czego z całego serducha Ci życzę, bo dosyć już przecież wycierpiałaś; tak, jak napisałaś- nie ma co patrzeć na innych, tylko trzeba zająć się sobą- może to czasem wydaje się egoistyczne, ale bardzo często tak niestety trzeba, bo niejednokrotnie takie coś działa tylko w jedną stronę- o czym sama się przekonałaś i to pewnie nie jeden raz, ja też kiedyś kilka razy się na czymś takim przejechałam- wiadomo człowiek ma dobre chęci, chce się wywiązać z danego komuś słowa, a potem wychodzi tak, że wszystko jest przeciwko nam i wychodzimy na tym, jak przysłowiowe Zabłocki na mydle;
    Bądź silna, a przede wszystkim życzę Ci kochana duuużo duuuużo zdrówka; trzymaj się cieplutko

    Polubienie

    1. Agatko chyba znów opatrzność 😉 Właśnie wracam z Kościoła, dziś w jednym z czytań mowa była o Hiobie, aż uśmiechnęłam się w środku. Zaglądam w domu na bloga, a tu Twój komentarz z „hiobowym” akcentem;)
      Dziękuję Ci bardzo za miłe słowa, Wasze wsparcie naprawdę mi pomaga.
      Nie ukrywam, że te sytuacje też mnie załamują, ale wtedy staram się nie dotykać klawiatury i nie wylewać tego na bloga. Czekam przynajmniej 1 dzień, by sytuację ocenić na chłodno, bo wiem, że jestem w gorącej wodzie kąpana.
      Ja też wierzę, że wszystko dzieje się po coś, ale mam wrażenie, że pomału zbliżyłam się już do sufitu. Więcej mogę już nie udźwignąć, albo oszaleję w najbliższej przyszłości, albo to COŚ się w końcu zmieni.
      Dziękuję za wsparcie!
      Lidia

      Polubienie

  4. Życzę Ci dużo sił i szybkiego powrotu do zdrowia Lidio. Oby z każdym dniem było coraz mniej bólu. „Królika” odsluchalam:) dzięki. U mnie zawsze ciężko było z asertywnoscia. A od takiego królika można się tyle nauczyć:) pozdrawiam, dobrego tygodnia

    Polubienie

  5. Dzięki Aniu za wsparcie, ja też liczę na to, że stawy zaczną się poprawiać, bo mam już dość tego bólu.
    A królik „rządzi” u mnie od kilku dni. To jest dowód, że zawsze się da, tylko trzeba znaleźć sposób, najlepiej najprostszy. Ściskam
    Lidia

    Polubienie

Odpowiedz na wiewiorkowo Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s