Jak zupełnie zapomnieć o niepłodności? Szalony, wiewiórkowy WEEK a właściwie ostatnie 8 lat.

Witajcie w tą piękną lutową niedzielę! 8 lat minęło…

Nadaję do Was z łóżka.. to chyba pierwszy post pisany tak w 100% z łóżka. Nie,  to nie to co myślicie 😉 Prawda jest taka, że miałam bardzo zwariowany tydzień (już 3. z rzędu). Obecny weekend powinnam spędzać na uczelni, w praktyce jedynie sobota była mocno studencka, a dziś przeziębienie rozłożyło mnie na maxa. Więc otulona kołdrą, z lipową herbatką na przemian z kawką i gripexem pod ręką, od rana leniuchuję i mam zamiar tak do wieczora.

niedzielne przeziębienie

 

 

Przynajmniej mam chwilę dla bloga. Odkąd wróciłam do prowadzenia swojej firmy, gonię własny ogon. Do zwyczajowych obowiązków w pracy, doszło sporo papierków, pilnowania zamówień, wystawiania faktur, a ostatnio nawet musiałam wyrazić „czynny żal” przed urzędem skarbowym!! Nie wiedziałam, że coś takiego istnieje jak czynny żal. Okazało się, że księgowa lekko się pomyliła w dacie założenia kasy fiskalnej i musiałam „żałować”. Normalnie szok 😉

Wczoraj w przerwach między zajęciami na uczelni, rozmawiałam z koleżanką, która w tym miesiącu skończyła 32. urodziny. Żartowała, że po tej dacie, jakby wszystkie choroby zaczęły ją łapać, a wcześniej była okazem zdrowia. No powiem, że coś w tym jest. Moje 32. obchodziłam w październiku, a od listopada się zaczęło 😉 Dobrze, że tarczyca powoli odpuszcza atak na moje stawy, a obecne przeziębienie traktuję, jak pojedynczy epizod. Fakt – wcześniej mi się to nie zdarzało, moi pacjenci przynosili codziennie jakieś choróbska do gabinetu, ale jakoś mnie nic nie łapało. Chyba jednak „okres ochronny” dla mnie się skończył, albo mam przemęczony organizm i bardziej podatny przez to na infekcje.

Ale są dzięki temu plusy – mogę Wam zdać relacje z ostatniego tygodnia w naszym domowym WIEWIÓRKOWIE. A ten tydzień był szczególny.

13. LUTY TO NASZA ROCZNICA ŚLUBU!

 

8 rocznica

 

Tak, kto bierze ślub w lutym? No wiewiórki właśnie.

Do momentu ustalania daty ślubu, wiedziałam, że sierpień i wrzesień to miesiące które najbardziej pasują mi na ten wyjątkowy dzień. M. natomiast wolał ciepłą wiosnę – np. maj. Poszliśmy na kompromis, nic nie poradzę, że w środku był luty 😉

Dzięki temu: lubię zimę, w tym wyjątkowym dniu nie ugrzałam się jak w lipcowe upały, makijaż mi nie spływał, a nawet robił się naturalny rumieniec na policzku. Sesję ślubną  zrobiliśmy nad Morskim Okiem ( spokojnie, w kieckę i szpilki przebrałam się dopiero w schronisku ;), a rocznice świętujemy zazwyczaj przy pięknie opadających płatkach śniegu.

W ubiegłych latach mieliśmy w zwyczaju robić sobie małe 1-2 dniowe wycieczki rocznicowe, ale w tym roku wybraliśmy się na spacer i uroczysty obiad. Migawki z naszych wcześniejszych wyjazdów możecie zobaczyć tutaj:

Kazimierz Dolny n WisłąZamość i wyjątkowa wśród rynkowych kamieniczek - _Pod małżeństwem_ 2012r.(1)WrocławW tym roku poprzestaliśmy na randce we dwoje w naszym mieście, czyli niedzielny, zimowy spacer i obiad w restauracji, a potem domowa szarlotka i domowe winko mojego męża i wieczorna kinomania. No i dostałam 21 pięknych róż od M. Ale było fajnie. Nigdy bym nie przypuszczała, że tak „zaoglądam” się w starych hitach jak np. „Kogel – mogel”.

Dokładnie we wtorek – 13.02 odwiedziła nas rodzinka z życzeniami nie 8, ale 80 lat życia w szczęściu. Otrzymaliśmy kilka drobnych upominków i wspólnie poświętowaliśmy naszą rocznicę. Jestem już w trakcie czytania jednego z prezentów i mogę serdecznie polecić. Drugi oczekuje w kolejce, ale już korci mnie sam tytuł.prezenty rocznicowe

A JAK WYGLĄDA ŻYCIE PO 8 LATACH MAŁŻEŃSTWA?

Zupełnie normalnie, a ostatnio bardzo szybko i intensywnie, dlatego nie mamy możliwości nawet myśleć o naszej niepłodności. Tak, dziś stwierdzam, że to najlepsze „leczenie” na nie-myślenie. Zajęta na maxa głowa, czas i ręce i niepłodność schodzi jakby na boczne tory. Bo głównym torem jedzie cały czas jakiś „pendolino” 😉

 

 

Kiedyś każda kolejna rocznica ślubu była dla mnie okazją do płaczu, bo tyle lat już minęło, a my nadal tylko we dwoje.

Dziś widzę ile przez te wspólne lata wypracowaliśmy, dopasowaliśmy się do siebie i ułożyliśmy funkcjonowanie naszego domu.

JAK WYGLĄDA CODZIENNOŚĆ W WIEWIÓRKOWIE?

W tygodniu mamy mało czasu dla siebie. Tzn. ja zazwyczaj wracam wcześniej do domu i zdążam ogarnąć jakiś obiad, albo przynajmniej zacząć przygotowania. M. dołącza do mnie po 17.30. Obiady staramy się zawsze jeść razem, choć to właściwie jest już obiadokolacja. Potem każde z nas rusza do swoich spraw.

Najczęściej wygląda to tak, że każde z nas siada przed swoim laptopem w salonie, chyba, że M. odpala wieczorne „Fakty” (a odpala je codziennie), to ja wynoszę się do pokoju obok – „dziecinno – biznesowo – krawieckiego”. Obecnie spełnia on funkcję mojego biura, bo maszyny do szycia nie uruchamiałam już dawno. Docelowo będę musiała poszukać sobie kąta gdzieś indziej, bo ten pokój przeznaczymy dla dzieci. Ale to sprawa na „po- remoncie” tzn. jak przeorganizujemy przedpokój, sypialnię i kuchnię to wtedy będę o tym myśleć.

M. ogarnia w tygodniu różne zadania:

  • od dłuższego czasu to on pilnuje i płaci wszystkie rachunki. Jestem mu za to bardzo wdzięczna, bo choćby teraz, gdy prowadzę firmę mam dość innych płatności i terminów do pilnowania
  • M. zazwyczaj kontroluje i zamawia wszystkie kończące się leki i suplementy diety
  • jeśli potrzebuję czegoś na studia/ do firmy typu: drukarka, tusze, telefon, laptop to research na rynku robi zawsze M. On to naprawdę lubi, a ja mu ufam w tych kwestiach
  • pomaga mi w załatwieniu reklamy do firmy i kontaktach mailowych – taki mój Najlepszy Asystent 😉

Ja ogarniam w tygodniu:

  • obiady – potrzebujemy zazwyczaj 2 rodzajów obiadów 😉 Tzn. obiadokolacja, którą jemy zawsze razem oraz staram się tak przygotowywać posiłki, by M. mógł zawsze wziąć coś obiadowego do pracy na drugi dzień
  • czasami po pracy robię jakieś lekkie zakupy – o tym w kolejnym poście, bo żeby utrzymać założenia naszej diety, czasami trochę muszę się nagimnastykować
  • dbam o drobne sprawy typu: kwiaty, pranie, prasownie (M. nie uznaje żelazka 😉
  • największą część czasu zajmuje mi natomiast praca przy komputerze – czyli codzienne faktury i zamówienia do pracy, projekty dokumentów i teksty, które muszę przygotować, czasami wyznaczone spotkania na skype’ie na których muszę być,  gdy jeszcze wystarczy czasu to blog – choć ostatnio tego czasu mam za mało, co widać
  • drobne sprawy na studia podyplomowe, które uwielbiam, ale ciągle mam wyrzuty sumienia, że poświęcam temu zbyt mało czasu

Natomiast w weekendy dzielimy się obowiązkami (chyba, że wypada mój weekend na uczelni, albo zjazd w firmie, to większość spraw spada na M.)

  • w sobotę robimy większe zakupy – na placu targowym oraz w pobliskim dyskoncie
  • gotujemy obiad, często na 2 dni
  • ja szykuję jakieś dodatkowe awaryjne jedzonko do zamrożenia, by w tygodniu można było uratować dzień, w którym brakło godzin na gotowanie
  • sprzątamy mieszkanie – kurze, odkurzanie, zmywanie podłogi, zazwyczaj robimy ze 2 prania i to czego M. najbardziej nie lubi, więc staram się częściej ja za to zabierać – sprzątanie łazienki i toalety, bo kuchnię ogarniamy zawsze na bieżąco
  • M. dba o swoje akwarium i rybki, a ja piekę jakieś ciacho, albo robię sałatkę
  • w niedzielę śpimy długo i jemy wspólne śniadanie, z jajkiem na miękko obowiązkowo przygotowanym przez M. ;), idziemy na spacer, do kościoła i jemy wspólny obiad, a czasami odwiedzamy rodzinę. Wieczorem oglądamy filmy, albo kabarety – wyszukiwanie fajnych filmów to zasługa M.!
  • czasami urządzamy wycieczki na stare miasto, do puszczy, albo w okoliczne góry – staramy się, żeby niedziela była „nasza”

 

Ale w naszych planach ciągle jeszcze:

  • pływalnia – M. ma już karnet i w tym miesiącu musimy się zmotywować, by zacząć porządnie  dbać o siebie
  • ja chcę znów wrócić do ćwiczeń na mięśnie kręgosłupa. W listopadzie znalazłam fajny kanał na YT i o dziwo wykonując te ćwiczenia ulgę poczułam od razu. Gdy dopadły mnie bóle stawów i nie ruszałam rękami nie dałam rady zrobić ani pół ćwiczenia, ale teraz powoli muszę do tego wrócić. Dla zainteresowanych: TreningFitness.com najczęściej odpalam na YouTubie oczywiście
  • więcej wycieczek na pobliskie na pogórze i góry, cały tydzień w smogu i z małą ilością  ruchu powinniśmy trochę równoważyć w weekendy

 

Na koniec tego zabieganego tygodnia chciałam zrobić Wam jeszcze małą POLECAJKĘ.

Mianowicie, dzięki artykułowi, o którym pisałam w poprzednim poście poznałam kolejną godną polecenia stronę o niepłodności.

  • Anię z bloga „Sercem otulone” znałam już dużo wcześniej i przyznaję, że za każdym razem, gdy czytam jej posty na blogu lub Fb, wzruszam się do łez! Ania udowadnia, że z największego nieszczęścia można uczynić 100x większe szczęście. Jak nie znacie Ani, to zróbcie gorącą herbatę i lektura gotowa.
  • Darii nie znałam, ale powoli poznaję 😉 Daria jest na placu boju i dzielnie walczy, opisuje, że IVF to nie taki pryszcz, z resztą sami poczytajcie – naszeszczesciemy
  • Bloga waiting4 już znałam od dawna, znajdziecie tam wiele osobistych wpisów autorki, ale też wiele dodających skrzydeł historii zakończonych happy-endem!

Pozwolę dołożyć sobie jeszcze 2 moje osobiste propozycje, pisane przez 2 mądre kobiety czyli:

  • Blog droganienaskroty – a nóż to właśnie na tej drodze znajdziecie dodatkowe, ciekawe informacje, które będą jakąś podpowiedzią w Waszym leczeniu.
  • Oraz blog Ellsy, która dobrze wie co to niepłodność i strata, ale może nauczyć Was jak ją pokonać zanim jeszcze zostaniecie mamami!

A z klasyków, które mnie dawały wiarę i nadzieję do dalszego leczenia, walki a potem decyzji adopcyjnej nikogo nie zaskoczę, jeśli wymienię:

  • krotkiblog – Iza stworzyła niesamowite miejsce w sieci. Zanim powstały grupy na Fb, był blog Izy. Tam wszystkie staraczki się znają, pamiętają kto jest na jakim etapie leczenia, która już jest w ciąży i na kiedy ma termin rozwiązania. Absolutnie to unikatowe miejsce w internetach jeśli chodzi o walkę z niepłodnością 😉
  • Nasze Bąbelkowo to również klasyk jeśli chodzi o drogę adopcyjną. Karolina nie od dziś służy mądrą radą i wsparciem, tym którzy rozważają wejść na drogę adopcji i udowadnia, że nie ma się czego obawiać.
  • No i na końcu ląduje tak na prawdę mój początek 😉 To blog Ali ratował mnie w pierwszych latach niepłodności, depresji i rozpaczy. Ala udowadnia, że nie ma żadnej różnicy między A-baby, a B-baby (adopcyjne/ biologiczne). Zaglądnijcie i koniecznie przeglądnijcie te wcześniejsze wpisy!

 

To by było na tyle, tego i tak przydługiego podsumowania ubiegłego tygodnia. Życzę Wam spokojnego  startu w nowy tydzień, nie dajcie się grypom, ani niepłodnościowym spadkom nastroju – musimy być silne babeczki!

No i na koniec jeszcze się chwalę. Wiecie co można dostać od wdzięcznych pacjentów w mojej pracy? Absolutnie wszystko: kawa, słodycze, worek ziemniaków, domowe konfitury, jajka, własnoręczne rękodzieło, perfumy, książki, kosmetyki.

Na zdj są 2 z nich. Wełniane skarpety dostałam w 2013r. pracując w Nowym Targu. Tam każda „emerytowana” już gaździna robiła skarpety i rękawiczki wełniane, one tak naprawdę nigdy nie miały emerytury. Skarpety kłują, ale rozgrzewają ekspresowo – na dzisiejszą chorobę w sam raz.

A granatowy mini różaniec dostałam 2 tyg. temu od pani, która sama takie dewocjonalia robi. Ja to mam dobrze 😉

DSC_0092

Reklamy

7 myśli na temat “Jak zupełnie zapomnieć o niepłodności? Szalony, wiewiórkowy WEEK a właściwie ostatnie 8 lat.

  1. Lidio, gratuluję Wam tak wspaniałego stażu w małżeństwie 🙂 my co prawda mamy tylko połowę tego co Wy, ale i tak potwierdzam, że jest fajnie 😉
    Dziękuję Ci za wspomnienie o moim blogu, to dla mnie naprawdę wyróżnienie i radość, że ktoś taki jak Ty czyta „mnie” czasem i ma o mnie takie zdanie – pamiętam jak zaczynałam pisać bloga, te notki miały charakter worka treningowego albo chusteczki do wypłakiwania, stopniowo nauczyłam się akceptować pewne rzeczy i nadal uczę się z nimi żyć, ale nie ukrywam, że blog i obecni tutaj ludzie bardzo mi w tym pomagają i jestem Wam za to bardzo bardzo wdzięczna 🙂
    A jeśli chodzi o Wasz typowy (ty)dzień to niby wszystko jest takie standardowe, a i tak gratuluję ilości zajęć jakie ogarniacie i robicie dla siebie 🙂

    Polubienie

  2. Dziękuję Ci bardzo, właśnie przed chwilą żartowaliśmy z M. że większość naszych znajomych już jest rozwiedzionych, więc my jacyś dziwni jesteśmy 😉 Faktycznie te 8 lat to kawał czasu, choć zleciało nie wiem kiedy 😉
    A no pewnie, że Cię czytam i nie tylko ja 😉 Mądre blogi są potrzebne, to kiedyś była jedyna moja studnia nadziei i skarbnica wiedzy w leczeniu, jak możemy to pomagajmy teraz innym, a Ty to robisz super.
    Choć trzymam za nas kciuki, żebyśmy za chwilę zmieniły temat naszych blogów 😉
    Pozdrawiam kończąc gotować zupę na jutro – to tak apropo’s ogarniania 😉

    Polubienie

  3. Wszystkiego najlepszego z okazji 8 rocznicy ślubu! My będziemy świętować w październiku, też 8 lat:) Dzięki za Polecajki, część blogów znam i czytam (blog Ali był też moim początkiem), inne są dla mnie nowe. Link do ćwiczeń sobie zachowam i chętnie skorzystam, mój kręgosłup też woła o pomoc. Pozdrawiam i życzę dużo zdrowia!

    Polubienie

  4. 8 lat- cudownie 🙂 Nam w tym roku stuknie 5 rocznica ślubu, a ze sobą ogólnie jesteśmy już 9 lat.. Nie wiem kiedy ten czas przeleciał 🙂 Życzę Wam szczęśliwych kolejnych lat i pięknej starości razem.
    Ja w zeszłym tygodniu skończyłam 32 lata i mam nadzieję, że mnie wasza klątwa chorobowa ominie 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s