Marzenia się spełniają, bo im na to pozwoliłam, mimo niepłodności. Nasz chorwacki urlop, cudne Medugorje i książka, którą powinien przeczytać każdy.

Wczoraj w nocy wróciliśmy z wakacji. To były te wakacje, na które czekaliśmy od wiosny z utęsknieniem, a one tak bez pytania minęły w tempie błyskawicy. To niesamowite, że mający dokładnie tyle samo dni i godzin tydzień spędzany w pracy, ślimaczy się jak korek w moim mieście w godzinach szczytu. A tydzień w pięknej chorwackiej Dalmacji przelatuje jak wojskowy myśliwiec. Nie zgadzam się, protestuję, nie kupowałam biletu na myśliwiec!

Zanim jednak pogodzę się z rzeczywistością i codziennymi obowiązkami to pomyślałam, że jeszcze Was troszeczkę pospamuję wspomnieniami, odkryciami i spełnionymi marzeniami z wakacji.

chorwacki urlop- Basko Polje

Tak wiem, że pewnie większość z Was w Chorwacji była już dawno temu, toż to popularny dla Polaków kierunek, ale dla mnie to był debiut. Podobało mi się bardzo (choć mi zazwyczaj wszędzie się podoba), pogodę mieliśmy idealną do pływania, leżakowania, ale bez potwornego upału. Camping na którym byliśmy spełnił nasze oczekiwania w 110% i mimo że było to tylko 7 dni to i tak fajnie wypoczęliśmy.

 

Każdy dzień zaczynaliśmy od leniwego śniadania na tarasie naszego campingowego domku. Sosny rosnące w całym ośrodku pachniały obłędnie, a na ich gałęziach co chwilę wiewiórki odprawiały jakieś chorwackie tańce. Jak widzę wiewiórki to mam zaraz uśmiech od ucha do ucha. Bardzo chciałam zrobić im zdjęcie, ale mój refleks ciągle przegrywał z ich chorwackim temperamentem.

Prawie codziennie byczyliśmy się na plaży. Choć nie jestem fanką leżenia plackiem, ale nie ukrywam, że miałam nareszcie czas, by chwilę pogapić się w cudne niebo opadające na ogromne szczyty gór. Poczytać książkę, porozwiązywać krzyżówkę, pomyśleć, podumać. Gdybym miała jeszcze jeden tydzień urlopu, pewnie spędzałabym go bardziej aktywnie, ale tym razem trzeba mi było po prostu się „wylogować” z pędzącego życia.

słońce, plaża, książka - to jest życie!

Woda morska była tak słona, że nie sposób się tam utopić, bardzo lubiłam podglądać morskich mieszkańców- obserwować śliczne rybki i małe kraby wygrzewające się na skałach. Żałowałam tylko, że nurkowanie z maską mnie ominęło, bo z moją wadą wzroku i okularami na nosie raczej nie mieściłam się w maskę. A słona woda i soczewki – wiedziałam, że ten duet źle się skończy i nawet nie próbowałam.

 

Wieczorem spacerowaliśmy do pobliskiej miejscowości – Baskiej Vody pogapić się na marinę pełną żaglówek i statków, tętniący życiem do późna targ. Pokochałam chorwackie figi i … wino oczywiście 😉 Łooo matko, jak dobrze, że ja w ciąży nie jestem, bo nie wykorzystałabym w 100% miejscowych atrakcji 🙂 I proszę mnie tu nie brać za pijaka, jestem absolutną zwolenniczką trzeźwości, ale to wino… mają boskie i koniec … i kropka.

 

Parę razy zrobiliśmy sobie wycieczkę rowerową, raz do wspomnianej Baskiej Vody, innym razem do Krvavicy, gdzie również jest śliczna marina. Samochodem już odwiedziliśmy port i stare miasto w Makarskiej. Każda z tych miejscowości ma swój urok, a właściwie moim zdaniem tego uroku nadaje właśnie marina i stojące w niej łajby. To kolejny widok, który działa na mnie bardzo kojąco.

Jako nastolatka czasami spędzałam wakacje z rodzicami nad jeziorami. Zawsze marzyłam wtedy, by wynająć taką łódkę i żeglować przez tydzień. Potem o tych dziecięcych marzeniach zapomniałam, a właściwie wszelkie marzenia zdetronizowało 1 ogromne, które nie chce się spełnić. Od tego czasu …. przestałam marzyć. Właśnie teraz, w Chorwacji zauważyłam, że marzenia znów do mnie wróciły jakiś czas temu.

Tak naprawdę przypuszczam, że kiedyś sama je przegoniłam. Gdy przestałam pozwalać, by niepłodność szamotała mną na prawo i lewo, wróciły marzenia! A kolejne nawet się spełniło, właśnie niedaleko tej chorwackiej ziemi…

 

Po zarezerwowaniu naszego domku na urlop, M. zorientował się, że będziemy bardzo blisko Bośni i Hercegowiny. Zaproponował, żeby pojechać do Medugorje, o którym wspominała nam 2 lata temu pani Stasia. Spędziliśmy tam pół niedzieli (i nie trafili na żadną Mszę św. od początku do końca, brawo my;)), ale trudno.

DSC_0024

Pieszo spod słynnego kościoła poszliśmy z M. na Górę Objawień i choć wtedy gorąc był okropny, to jakoś lekko maszerowało nam się w to niesamowite miejsce. To prawda, że w Medugorje panuje wyjątkowa atmosfera – ciszy, modlitwy i skupienia. Taka zwyczajność i prostota miejsca emanuje na każdym kroku. Wiem, że na temat medugorskich objawień ciągle trwa polemika w duchownym świecie, ale nie da się ukryć, że to miejsce jest cudne. Wielu ludzi przybliża do Boga, daje nadzieję i nagłaśnia tylko najprostsze prawdy znane od wieków, a tak zapominane.

2 lata temu nawet nie śniłam, że tam pojedziemy, a teraz marzenie się spełniło. Wróciliśmy z pokojem w serduchach i takim cudownym błogostanem. A ja oczywiście z workiem różańców do rozdawajek. Zawsze chciałam taki kolorowy medugorski różaniec, to teraz mam 3. Jeden dla siebie i 2 dla … dzieci. Jeśli jednak kiedyś się pojawią, ale to, zostawiłam w rękach Matki.

Na wakacjach zawsze czytam zaległe książki. Zawsze też planuję, że przeczytam kilkadziesiąt a kończy się wiadomo jak. Tym razem mam skromny wynik 2 sztuk. Jedną chcę się pochwalić, bo może Wam się przyda. Polecam ją absolutnie KAŻDEMU, ale obowiązkowo tym, którzy jeszcze walczą psychicznie z niepłodnością.

Chodzi o: „Jak przestać się martwić i zacząć żyć”- Dale Carnegie

Kto jak kto, ale ja dobrze wiem, jak ciężko jest wyjść z dołka, w który wpędza nas niepłodność. Jak łatwo jest uwierzyć jej głosowi, który ciągle nie milknie i szepta wciąż do ucha: „może nigdy nie będziecie rodzicami”, „nie dasz sobie już rady”, „twoje życie bez dziecka nie ma sensu”, „kim ty właściwie jesteś, skoro nie umiesz tak prostej rzeczy jak zajść w ciążę?”, „nie jesteś prawdziwą kobietą” ….. i mogłabym tak jeszcze długo.

Pocieszenie, że da się z tego dna odbić, że to może się skończyć, tylko trzeba dać sobie szansę, chyba brzmi najbardziej wiarygodnie od tej osoby, która odzyskała tą równowagę, choć nadal nie została matką… Nie, nie chcę się przechwalać.

Chcę tylko powiedzieć, że skoro mnie się udało, to Tobie również. Nawet jeśli przypuszczasz, że u Ciebie może nie być „baby-happy- endu”. Każde życie jest ważne – to nowe, o które walczymy i na które czekamy oraz nasze własne, które otrzymaliśmy w darze. Nie bój się żyć i najpierw zawalczyć o siebie.

Jeśli jest Ci trudno, wszystko jedno w jakim temacie, to ta książka jest dla Ciebie. Ona nie traktuje bezpośrednio o niepłodności, ale pokazuje, że ludzie martwili się od zarania dziejów i nic dzięki martwieniu nie osiągnęli, oprócz pogłębienia swojej rozpaczy. Pokazuje też jak z tego wyjść prostymi sposobami. I jeszcze jedna ciekawostka, ta książka została napisana w 1944r. i nadal jest aktualna 😉

Mój ulubiony cytat z niej:

” Co się stało, to się nie odstanie. Nie próbuj piłować wiórów”

Ja piłowałam 6 lat…. 6 lat wiórów….

To kolejny cud, że udało mi się z tego wyjść….

że dziś cieszę się z tygodnia chorwackich, pięknych wakacji,

żaglówek w porcie i kolacji w małej knajpce,

wiewiórek wyżerających resztki arbuza na plaży,

chorwackiego wina zagryzanego figami,

wizyty w cudnym Medugorie z moim M. – marzenia się spełniają, nawet mnie, która już dawno o marzeniach chciała zapomnieć

 

 

Teraz pozostaje nam powoli wrócić do rzeczywistości, pracy, codzienności. Postaram się już bardziej regularnie pisać na blogu. Podczas mojego urlopu dostałam od wielu z Was maile i komentarze, które jeszcze mocniej rozgrzały mnie i nakręciły do pisania – dziękuję Wam za to. Wiem wtedy, że komuś choć troszkę się przydaję.

Wrzesień to dla mnie taki symboliczny początek jakby nowego roku. Mam w głowie pewien plan, ale jeśli macie jakieś sugestie o czym dodatkowo powinnam napisać na blogu – to czekam na informacje w komentarzach. Będę bardzo wdzięczna😊.

A teraz zostawiam Was jeszcze z kilkoma obłędnymi widokami z Chorwacji.

 

 

Krvavica
Rowerem do Krvavicy

 

15 myśli na temat “Marzenia się spełniają, bo im na to pozwoliłam, mimo niepłodności. Nasz chorwacki urlop, cudne Medugorje i książka, którą powinien przeczytać każdy.

  1. Piękne zdjęcia i wspomnienia. Ja jeszcze nie byłam na Chorwacji, ale mam nadzieję, że wszystko przede mną 😉 podziwiam Cię za Twój spokój ducha i pogodzenie się że wszystkim, u mnie w raz z 3 rocznicą ślubu przyszedł bunt, żal, niechęć…. Wcześniej tak do tego nie podchodziłem, teraz jakoś ciężko mi się że wszystkim pogodzić. Dosyć mam liczenia dni, organizowania życia pod dni płodne… Mam nadzieję, że i ja znajdę ten złoty środek, który uzdrowi mnie z obecnego stanu 😊 Pozdrawiam.

    Polubienie

    1. Moniko, Chorwacja jest faktycznie piękna, warto się wybrać, polecam.
      Mój spokój ducha straciłam wcześniej niż Ty – po naszej drugiej rocznicy ślubu. Bardzo chciałam mieć dzieci, najlepiej dwoje, jeszcze przed 30-stką. Napędzałam się sama, że czas leci, że jestem starsza co roku, a wizja dziecka oddala się zamiast przybliżać. Po kolejnych 4 latach pewnie się domyślasz, że dalej nie byłam mamą, za to już kobietą po 30-stce z depresją i totalnym brakiem chęci do życia.
      Udało mi się z tego otrzepać 2 lata temu. Przy ogromnej pomocy męża, półrocznej terapii i modlitwie. Odpuściłam (choć wiem jak to brzmi) i zaczęłam rozglądać się wokół mnie- ile dobrych rzeczy mnie spotyka. Skupiłam się tylko na tym co mam, a nie na tym czego nie mam. Wiem, że to trudne, że każdy ma swój czas. Gdyby to było bardzo proste, to przecież zrobiłabym to kilka lat wcześniej i tak się nie męczyła. Ale bądź dobrej myśli, a właściwie postaraj się, by myśli o niepłodności, dniach płodnych i niepłodnych nie zajmowały więcej niż 10% Twojej głowy. Przecież Ty też jesteś Ważna, nie daj się!
      Buziaki
      L.

      Polubienie

  2. Super, że urlop udany. Zdjęcia piękne więc na żywo widoki na pewno były jeszcze piękniejsze.
    Marzenia się spełniają. Trzeba im tylko na to pozwolić. Byłam w podobnym momencie – wydawało mi się, że tylko jedno marzenie mam, a że się niespełniało…sama wiesz.
    Teraz jest inaczej. TO marzenie nadal mam, ale poza nim mam masę innych, mniejszych i większych. 🙂

    Polubienie

    1. To fakt, na żywo chorwackie widoki są jeszcze piękniejsze 😉
      Masz rację Agnieszko, TO marzenie może tak zaślepić człowieka, nie dać spać, wpędzić w dołek psychiczny i jeszcze odebrać poczucie własnej wartości. Kto by pomyślał, że marzenia to potrafią 😉 Myślę, że wszystko się zmienia, gdy my poszerzymy swój kąt widzenia i zaczynamy dostrzegać to, co mamy. Nagle marzeń jest więcej, a TO największe, dalej jest największe, ale na tle wielu innych już nie podporządkowuje sobie naszego życia. No to realizujmy te marzenia, zanim nas życie zaskoczy nieprzespanymi nocami 😉
      Buziaki
      L.

      Polubienie

  3. Uwielbiam Chorwację:):) Trzy lata z rzędu byliśmy na Wyspie Hvar. Najpiękniejsze jak dla mnie miejsce jakie widziałam do tej pory. Polecam szczególnie małe miejscowości ( np. Jagodna, Sveta Nedilja ), w których naprawdę można odpocząć od wszystkiego. Niesamowite miejsca do nurkowania, potężne skały pod wodą:). Hvar jest najbardziej nasłonecznioną częścią w Chorwacji (dzięki temu posiada idealne warunki do uprawy wina:):) wszędzie pełno lawendy
    i ten nieziemski zapach rozmarynu. W tym roku niestety nie udało się nam pojechać. Mam nadzieję, że uda się
    w przyszłym. Ehhhh gdybym mogła się tylko teleportować….)

    Polubienie

    1. Kasiu, mnie 2 razy nie trzeba powtarzać. Już oblookałam w necie tą wyspę. Właściwie gapiłam się na nią codziennie na plaży i nie wiedziałam, że tam jest wszystko co uwielbiam – wino!, lawenda!, rozmaryn!
      Ale mnie nakręciłaś. No to już wiem, gdzie będą kolejne wakacje. Dzięki wielkie!
      Buziaki
      L.

      Polubienie

  4. No i skąd ja wiedziałam, że przyjedziesz szczęśliwa? 😉 Nawet nie wiesz jak się cieszę z tego, że udało Wam się spełnić niby małe, ale jakże wielkie marzenie. Tyle pięknych chwil, wspaniałych, spędzonych razem. Super! Mam nadzieję, że nabraliście bakcyla na podróże, wcale przecież nie musi być drogo, a nawet taniej niż w Polsce tylko trzeba się ruszyć. Droga przez Alpy jest przecież cudna. Ja też marzę o wyspie Hvar, właśnie wtedy, gdy będzie tam lawenda. No i nadal piszę się na tę kawę, choć najpierw idę na dietę. Jejku jaką masz cudną sylwetkę, pozazdrościć ❤
    Buziaki :*

    Polubienie

  5. To prawda, było cudnie. Bakcyla na podróże to my mamy, nawet jesteśmy po studiach turystycznych, a ja niby to licencjonowany pilot wycieczek (choć nieużywany;) Zazwyczaj jeździliśmy na urlop do Grecji.
    No to w przyszłym roku widzę, że spotykamy się na wyspie Hvar, koniecznie, gdy będzie lawenda, bo też ją uwielbiam, a kawę widziałam, że pijemy popołudniu, gdy dzieci będą szaleć na placu zabaw;)?
    No odnośnie sylwetki, to powiem Ci, że dopiero kilka lat temu przestała być moim problemem, gdy pojawiły się małe rozmiary w sklepach. Kiedyś wyobraź sobie, że pytam sprzedawcę, czy jest mniejszy rozmiar tej spódnicy, a on do mnie: „tak, na przeciwko”. Odwracam się, a po drugiej stronie sklep „5-10-15” 😉

    Polubienie

  6. Wiewiórko,

    Po jakich jesteś studiach?? bo ja skończyłam turystykę i rekreację:) Zawsze chciałam zrobić kurs pilota wycieczek, ale zabrakło mi zapału:)Dziewczyny lawendy jest najwięcej pod koniec czerwca. Warto wtedy pojechać w okolice Brusje:)
    Jak coś to mogę polecić sprawdzone noclegi u przemiłych właścicieli:)I z chęcią polecę co warto zobaczyć:) Najpiękniejsza plaża to według mnie tak przy Zátoce Lučišće:):)

    Polubienie

    1. Po takich samych jak Ty 😉 ale bardziej rekreacji, bo poszłam w masaż, odnowę psychosomatyczną i wszelkie tematy z gerontoprofilaktyką.
      Kurs pilota zrobiłam, egzamin zdałam (bo wtedy jeszcze były licencje i egzaminy), ale pilotuję tylko swoją wycieczkę 😉
      To już wiem, że mamy w Tobie przewodniczkę w planowaniu kolejnych wakacji, ale do tego czerwca jeszcze dotrwać musimy… 😉

      Polubienie

  7. Haha, ja też po turystyce 🙂 Chorwacja jest cudowna, moja ukochana! Tak pół żartem pół serio ustaliliśmy z mężem, że będziemy tam jeździć co 3 lata, bo tak nam się do tej pory składało 😉
    Cieszę się Lidko, że wróciłaś wypoczęta i zadowolona! I że udało Ci się pokonać trudną drogę… na Górę Objawień 🙂 Ja tydzień temu wróciłam z Fatimy i Santiago De Compostela – również polecam na przyszłość 🙂

    Polubienie

    1. O mamuniuuu, o Santiago to ja marzyłam jeszcze w liceum i mi się zapomniało. To musisz opisać jak było, jak droga i w ogóle jestem ciekawa wszystkiego!
      A w Chorwacji w takim razie musimy zrobić spotkanie generalne wszystkich starających się latami z przeszkodami 😉

      Polubienie

  8. Ooo to rzeczywiście Nas dużo po turystyce 🙂 Santiago de Compostela to miejsce, które bardzo chciałabym zobaczyć. Marzeniem moim jest przejść jedną z Dróg Św. Jakuba. Ufajaca jakiś czas temu wysłałam Ci maila na priv:)
    Pozdrawiam:)

    Polubienie

  9. @ Kasia
    Koniecznie napisz wskazówki co do Lawendowej wyprawy, zwłaszcza, że masz doświadczenie 🙂 Przejeżdżałam kiedyś przez Prowansję i tak mi żal było, że po lawendzie nie było już śladu, więc szkoda przegapić. Faktycznie ciekawie się złożyło, że tyle Was po turystyce. Ciekawy kierunek, ale podobno strasznie trudno dostać się na pilota, czy rezydenta. No, ale dobrze wiedzieć, będziecie się dzielić swoimi doświadczeniami i wiedzą z nami :)))

    @ Lidio, ja myślę, że lepiej, że Ci pan pokazał 5-10-15, gorzej gdyby był to sklep XXL 😀
    Ja ogólnie mam słabą przemianę materii, od zawsze tendencje do tycia, gdyby ktoś inny jadł tyle ile ja to byłby szczupły, a mnie do Ciebie bardzo daleko. Ale pięknie wyglądasz muszę przyznać :))
    Nie wiem tylko jak będzie z tymi szaleństwami dzieci. Ja to widzę raczej tak, że moje wożą Twoje w wózku 😉
    Buziaki

    Polubienie

  10. Izzi, dziękuję bardzo. Myślę, że to „zasługa” mojej panoszącej się tarczycy. Od kilkunastu lat waga drgnęła mi 2kg, a choćby ze względu na kręgosłup dobrze by było mieć odrobinę więcej ciałka. Ale trza się cieszyć z tego co jest.
    A z tym wożeniem w wózku to jest całkiem fajny pomysł. To najlepiej żebym bliźniaki skombinowała, żeby Twoje Dziewczynki miały każda swojego „dzidziusia” do wożenia 😉

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s