Spotkanie po latach, zawstydzona mina lekarza i to błogie uczucie, gdy ON „puszcza do mnie oko” z Góry.

Był 5.grudnia 2012r, leżałam w szpitalu na Śląsku i powoli dochodziłam do siebie po laparoskopii i histeroskopii diagnostycznej. To miała być formalność- szybkie sprawdzenie drożności jajowodów oraz macicy, wykluczenie przeszkód i takie tam. Na sali pooperacyjnej leżało nas 4. Po godz. 19 weszło do sali 3 lekarzy: operujący, asystujący i ten, który na zabieg nas skierował. Dobre wiadomości mieli dla 3 z nas. Ja byłam tą 4. – usłyszałam że mam 2 jajowody niedrożne i pozostało mi IVF.

Długo dochodziłam do siebie psychicznie, długo szukałam możliwości leczenia. O tym jak je znalazłam i doprowadziłam finalnie do udrożnienia jajowodów pisałam już wiele razy……

Dlaczego dziś do tego wracam? Nie, nie wzięły mnie żadne sentymenty.

Jestem pod ogromnym wrażeniem, jak ON potrafi kierować tysiącem spraw na ziemi i się nie pogubić, jak potrafi połączyć ludzi, nagrodzić, albo utrzeć nosa…

Jakiś czas temu pisałam Wam o tym, że postanowiliśmy z M. podjąć leczenie moich „nieogarniętych KIRów”. W poprzednim tygodniu nie miałam wyjścia i musiałam iść do jakiegoś ginekologa, by zrobić USG i sprawdzić co się „tam” dzieje. Czy moje jajniki pracują, czy już strajkują. Ostatni raz u ginekologa byłam w styczniu 2016r, potem porzuciliśmy leczenie i do dziś na tych specjalistów byłam „obrażona”.

Wyszukałam zatem na chybił trafił najbliższy gabinet ginekologiczny, tak bym mogła załatwić to raz-dwa, nie jechać przez pół miasta, albo stać w korkach.  Umówiłam się na badanie i tego samego dnia czekał mnie dziwny zbieg wypadków…

Okazało się, że to nowe centrum gabinetów otwartych na moim osiedlu należy … do lekarza, który 6 lat temu wykonywał mi TĄ laparoskopię na Śląsku. Wtedy pracował za granicą, a 1 dzień operował w Polsce. Teraz pracuje rzut beretem od mojego domu w prywatnym gabinecie.

Weszłam na wizytę, dyżurujący lekarz spojrzał w kartę pacjenta, którą chwilę wcześniej musiałam uzupełnić i się zaczęło….

Wyczytał w niej, że przeszłam laparo, histero, selektywne HSG, zwykłe HSG, że mąż miał nowotwór i kilka jeszcze „drobniejszych” faktów z naszego leczenia. Na nic zdało się moje tłumaczenie, że ja tu tylko na USG, że na nic nie liczę, że chcę tylko sprawdzić co w moim „podwoziu” słychać, bo i tak jestem już w procesie adopcyjnym.

Położyłam się na kozetce, lekarz robił swoje i cięgle podpytywał: „a to robiła pani u kogo, a gdzie, a tamto???” Po moich odpowiedziach: w Poznaniu, Częstochowie, Gorzowie, Lublinie, Krakowie, Świętochłowicach… zatrzymał się i pyta, „a laparo kiedy???”

Podałam datę i widziałam już jego bladą minę.  Po czym usłyszałam:

„Czyli ja asystowałem przy pani operacji 5.12.2012r. Razem z Krzyśkiem (dziś właściciel gabinetów) musieliśmy zdiagnozować tą obustronną niedrożność. A Rafał (lekarz, który skierował mnie na laparo/histero na Śląsk) już 4 lata nie żyje”.

Zapadła niezręczna cisza. A po niej jeszcze pytanie:

„Robiła pani IVF?„, – nie robiłam

” to co z jajowodami?” – znalazłam lekarza w Lublinie, który oba jajowody udrożnił w 15min.

– „da się tak?” – a no, da się 🙂

„to nikt pani nie znalazł przez tyle lat przyczyny niepłodności?” -A no dopiero lekarz immunolog zauważył, że coś nie gra, odpowiedziałam.

Choć tak naprawdę cisnęło mi się na usta, że wielu mnie leczyło (i kasowało), ale mało kto szukał przyczyny. Ugryzłam się jednak w język.

Badanie USG wyszło dobrze, na do widzenia usłyszałam:

„życzę, żebym tym razem przyniósł więcej szczęścia niż wtedy w grudniu…”

To już drugi raz, gdy w ostatnich miesiącach w przedziwny sposób splatają się zdarzenia w moim życiu. To daje mi ogromne umocnienie w mojej wierze i pewność, że gram rolę życia u najlepszego Scenarzysty świata. Trochę mi wstyd, że potrzebowałam takich potwierdzeń.

Wszystko jedno jak będzie, to będzie najlepiej dla mnie..

Wy też bądźcie spokojne..

 

6 myśli na temat “Spotkanie po latach, zawstydzona mina lekarza i to błogie uczucie, gdy ON „puszcza do mnie oko” z Góry.

  1. Powiem Ci Lidio, że usłyszenie takiej diagnozy zwala z nóg- wiem co mówię,bo rok temu – również w grudniu usłyszałam taki wyrok i świat mi się zawalił; kiedy pod aparaturą leżałam na sali pooperacyjnej i dochodziłam do siebie po laparoskopii diagnostycznej, wszedł lekarz chyba nawet ten co wykonywał tą laparoskopię i z „zimną krwią”, bez żadnych emocji wypowiedział: ” niestety ma Pani niedrożne obydwa jajowody”- można było to powiedzieć w inny, bardziej „przyjemny” sposób- jeśli tak mogę to nazwać, ale nie- on wykonał swoją powinność- przekazał tą najgorszą wiadomość bez owijania w bawełnę, bez słodzenia itd., przepłakałam cały dzień, denerwowały mnie nawet piszczenia tych aparatur, nie chciałam z nikim rozmawiać- może i dobrze, że tego dnia po operacji nikt nie mógł mnie odwiedzać, czułam się fatalnie; a kiedy następnego dnia przyjechał do mnie mąż, powiedziałam do niego: ” mam nadzieję, że mnie nie zostawisz”… Płakaliśmy razem, a mi zawalił się cały świat.
    Miałam w swoim życiu taki etap, w którym miałam pretensje do moich poprzednich ginekologów- tyle dobrze ( albo i może niedobrze- sama już nie wiem), że chodziłam do nich na nfz- bo nie straciłam wiele pieniędzy, które można powiedzieć, że zostały wywalone w błoto, bo wszyscy zapewniali mnie,że jest wszystko w porządku itd., a jak widać nie jest….
    Droga Lidio, myślę-ba jestem pewna, że gdyby nie Ten na górze, to już dawno byśmy się poddały, zrezygnowały itp. On czuwa nad wszystkim, również nad tym co dzieje się w naszym życiu- u nas jest o tyle gorzej, że mój mąż oddalił się od Boga, ma pewien nałóg, który oddała go coraz bardziej od Niego, a także „niszczy” nasze relacje, ale powiem Ci, że ja nigdy nie przestanę się modlić- proszę, ale także dziękuję za to, co mnie spotyka, bo wiem, że to wszystko ma jakiś sens, choć trudno czasem wywnioskować jaki…
    Trzymaj się Lidio…
    ” Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia”…

    Polubienie

  2. No i właśnie dlatego wierzę, że niewysłuchane modlitwy to największe dary od Boga, z Góry. Ktoś tam wie lepiej, choć zaufanie i całkowite poddanie się Jego woli, wbrew pozorom nie jest już takie łatwe. Ale jak już to zrobisz, wszystko nagle zaczyna mieć sens. Nieustannie zaciskam kciuki :*

    Polubienie

Odpowiedz na Agata Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s