Za niedługo wrócę..

Już od długiego czasu obiecuję sobie, że tu wrócę. I wrócę na pewno. Ale potrzebuję jeszcze trochę czasu.

Ostatnie miesiące są dziwnie trudne. Czas biegnie jakoś inaczej. Momentami wracają powiewy braku nadziei i bezradności. Siadają jak zaćma na oczach i nic nie widzę. Mam tysiąc myśli na sekundę i nie umiem sama przywołać się do porządku.

Przez ostatnie pół roku bywam trochę u lekarzy i co jakiś czas na badaniach. Czuję się jakby dawny sen wrócił. Myślałam, że już mam to przerobione i przepracowane na amen, że już mnie nic nie ruszy. Ale jednak ruszyło.

Nie umiem oddzielić emocji od starań, tych starań.

M. podchodzi do sprawy na luzie, z ciekawością co będzie, czy to faktycznie ta przyczyna. Przecież w najgorszym wypadku nic nie będzie – zostaje tak jak do tej pory- dalej czekamy na nasze adodzieciątko. W najlepszym – jakby wygrywamy toto-lotka.

Kocham tego faceta za ogrom spraw, ale za trzeźwość umysłu chyba najbardziej. Podziwiam i nie wiem skąd on to bierze. Jemy to samo, nic nie pali, może coś wącha.. nie wiem 😉

Przed Wami trochę mi wstyd. Tyle razy pisałam, że da się okiełznać te emocje. Że da się z tego wyjść. Oczywiście się da… ale trzeba być czujnym, bo wszystko może wrócić. Miałam się nie przyznawać. Przeleciało mi też przez myśl, by zostawić bloga. Ale chcę być uczciwa przede wszystkim wobec siebie. Często do mnie piszecie w cięższych momentach. U mnie chyba taki lekko cięższy nastał.

Wiem, że się pozbieram. Wiem, że dam radę, ale potrzebuję czasu.

Wiem, że to za chwilę się skończy i wrócimy do zwykłego czekania. Pewnie bardzo długiego. Jeszcze przed nami święta, w tym roku niestety z ciężką chorobą, która przyplątała się w naszej rodzinie. Myślimy teraz nie o sobie, tylko o bliskich, by wszystko dobrze się ułożyło.

Choć z tyłu głowy zawsze będzie siedzieć ONO. I pytanie ile jeszcze świąt musi minąć tylko we dwoje.

Staram się wprowadzać znów małymi krokami spokój wewnętrzny, którego ostatnio tak mi brakuje.

Wyliczam sobie wieczorem wszystkie cudy i dary jakie do tej pory otrzymaliśmy – i jest ich sporo. Dziękuję za to co mamy. Staram się nie wołać o jeszcze…

Wracam do książki, która mnie uspokaja. Może następnym razem zacytuję Wam kawałek.

Powoli kończę kompletować świąteczne prezenty, bo szału sklepowego w grudniu nie znoszę. Już prawie mam wszystko i bardzo mnie to cieszy.

W ostatnią sobotę byłam pierwszy raz w życiu na adoracji w godzinie łaski. Mam niedaleko małą kapliczkę, gdzie jest zawsze adoracja. Przyszłam wcześniej by było jeszcze miejsce. Zasiedziałam się prawie 2 godziny – nie wiem jak to możliwe. Wyszłam z ogromnym pokojem w sercu. Tego było mi trzeba.

Dobrze wiem, że powinnam w tej boskiej ciszy częściej spędzać czas. Wtedy wszystko jest prostsze… nie wiem czemu tego nie robię.

Postanowienie nie tylko na adwent – więcej być w cichym, rzeczywistym świecie. Ten wirtualny bardzo mi pomógł, ale chyba go przedawkowałam.

Za niedługo wrócę.

Reklamy

16 myśli na temat “Za niedługo wrócę..

  1. Lidko, masz prawo do cięższych chwil! Ja Ci dziękuję za szczerość. Skoro lekarz dał nadzieję, to nic dziwnego, że myśli znów zeszły na ten tor i tej nadziei się chwyciłaś. Pewnie sama bym tak samo zrobiła. Szukaj ukojenia w modlitwie, na adoracji – kiedy się da. „Jezu, Ty się tym zajmij”… Mnie to ratuje. Będę o Tobie i Twojej rodzinie pamiętać :*

    Polubienie

    1. Dziękuję za miłe słowa. W pierwszej chwili pomyślałam sobie ” jakam ja stara, taka głupia” i byłam zła sama na siebie, że nie potrafię trzymać się w pionie. Ale tak jest, gdy emocje biorą górę.
      Już jest zdecydowanie lepiej,trochę wyciszyłam głowę i serce. Daję sobie czas i znów zaczynam powtarzać, że to nie mój problem.. „Ty się tym zajmij”
      Dziękuję za wspomnienie w modlitwie, ja też pamiętam:*

      Polubienie

  2. Droga Lidio,
    Doskonale Cię rozumiem, skąd ja to wszystko znam, jakie to jest mi bliskie…
    Co do godziny łaski,to Ci powiem,że dostałam o tym na Whatsaapa i myślałam,że jest to rodzaj łańcuszka, a ja nie bawię się w takie rzeczy, odstawiłam telefon, ale po chwili zaczęłam drążyć temat – i czytać na ten temat w internecie i zobaczyłam,że to nie łańcuszek i wysłałam do znajomych, a potem dostałam od nich jeszcze kilka dodatkowych info. O tej godzinie, nie miałam możliwości żeby adorować Najświętszy Sakrament w kościele, bo akurat byłam w pracy, ale w wolnej chwili, na tyle ile umiałam, zwróciłam się w stronę Matki Bożej, powierzyłam Jej moje życie i wszystkie trudne sprawy;
    W chwilach szczególnie trudnych musimy być blisko Jezusa i Jego Matki, oni nigdy nas nie zostawią samych sobie, czuwają nad wszystkim, tylko nam się czasem wydaje, że Oni są obojętni na nasz los, a nasze modlitwy/ błagania nie trafiają tam,gdzie mają trafić….
    Trzymaj się dzielnie; tak,jak piszesz,ten stan za chwile minie, tylko potrzeba czasu, ale jak to jest w jednej z piosenek: ” dajcie czasowi czas, zezwólcie czarnym potoczyć się chmurom…”
    Buziaki kochana

    Polubienie

  3. Ja o godzinie łaski słyszałam już jakiś czas temu, ponadto, gdy 8.12 wypadał w tygodniu, to zazwyczaj w pracy, moje pacjentki prosiły o przełożenie zabiegów na inną godzinę bo na 12 lecą do kościoła i utkwiło mi to w pamięci. W tym roku byłam pierwszy raz.
    Wszystko już powoli układam w głowie, choć w rodzinie mamy cięższy czas zdrowotnie, ale tłumaczę sobie, że to nie ja układałam ten plan. Ja jestem pionkiem i mogę pomóc, tam gdzie mogę.. poza tym muszę czekać.
    Odnośnie piosenki SDM – uwielbiam ich! Często gotuję albo piekę z „bieszczadzkimi aniołami” albo właśnie z „czasem” 😉 A to zdanie „dajcie czasowi czas” jest genialne, często go powtarzam pod nosem 😉
    Buziaki

    Polubienie

  4. życzę Ci duzo siły, ja straciłam 4 razy ciaze w 12 tyg. nie wiem co gorsze, zajsc i stracic, czy nie moc zajsc, walcze juz 5 lat! musi sie udac!!!!!!

    Polubienie

  5. Współczuję mocno, choć dobrą wiadomością jest ta, że Twój organizm „pozwala” na ciążę, problem tylko by ją utrzymać. Musisz znaleźć dobrego lekarza immunologa, który Cię poprowadzi.
    Mój organizm przez 8 lat ani drgnął – KIRy nie pozwalają na zagnieżdżenie zarodka..
    Tak źle i tak do d…
    Ale walcz dzielnie, musi się udać!

    Polubienie

    1. 1 ciaza – bez lekow zatrzymanie akcji serca u dziecka, okolo 12 tc
      2 ciaza bez lekow (3 miesiace pozniej) to samo 12 tc okolo
      3 ciaza – hepartna letrox, acard metformina- okolo 9tc poronienie samoistne
      4 ciaza – obstawa lekami jak calcort, metformina, letrox, acard, heparyna, puste jajo do 9tc – zabieg
      co jeszcze ?:(

      Polubienie

  6. A faktycznie masz trombofilię, że potrzebujesz leki p.zakrzepowe?
    Wygląda na to że lekarze w ogóle nie wzięli pod uwagę immunologii. Zobaczysz co zaleci Ci lekarz po obejrzeniu KIRów, ale mogę się domyślać, że Accofil. Powinien pięknie zadziałać, skoro zachodzisz w ciążę, mnie uprzedzał, że jeśli trafi się ciąża to dalej 3 miesiące muszę być na zastrzykach z Accofilu właśnie by się utrzymała.

    Polubienie

    1. dziękuję Ci, ze masz to forum, nie mialam pojecia , ze takie cos jak KIR jest. tak, mam Pai i VR2, leiden ale słaba odmiana… 🙂 wzieli, ale widocznie za mało 🙂 a ja robiłam wszystkie badania na wlasna reke

      Polubienie

  7. to tak jak ja 🙂 Też mam Leiden ale heterozygotę, więc nie ma dramatu – Acard wystarczy. A kiedyś 3 miesiące leciałam z zastrzykami Clexane i Fraxiparine, niepotrzebnie. Myśleli że mnie rozrzedzą i pójdzie 🙂 Nic nie dało, to immunologia trzyma, a to rzadko kiedy sprawdzają, większość lekarzy nawet specjalizujących się w niepłodności na tym się nie zna, dramat. Dopiero dr Sacha ogarnął temat, dobry jest też dr Paśnik z Łodzi.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s