Robię to pierwszy raz od 8 lat. Cele na 2019 rok.

 2 rzeczy, które sprawiły, że znów wróciłam do organizowania czasu

Kiedyś byłam wielką fanką planowania, organizowania, ustalania celów i list „do zrobienia”. Moja euforia skończyła się, gdy postawiłam sobie cel, niestety jeden, jedyny, najważniejszy, a skoro najważniejszy, to miał prawie 99% „udziałów” w moim życiu. I ten cel od 2011 roku nie został osiągnięty, więc od 7 lat nie pojawiła się żadna lista z innymi, nawet najdrobniejszymi celami, bo po co? Tak zaczęła się moja równia pochyła.

Nie miałam innych celów, bo nie miałam siły ich mieć. Choć dziś wiem, że powinnam była próbować. Jeśli nie ustalasz celów, na pewno ich nie zrealizujesz. Jeśli ustalasz, jest szansa że powiedzie ci się co trzeci, a to już 33%.

Dlaczego w tym roku to zrobiłam?

to będzie dobry rok

Najpierw spojrzałam wstecz i mnie oświeciło. 2018 rok okazał się być bardzo odkrywczy, pouczający i mam mu za co dziękować. Odpowiedź, jaką nam przyniósł, dała mi dziś pustą głowę jak nigdy dotąd – bez lęku, stresu co i kiedy będzie. Okazało się że odpowiedź na pytanie „dlaczego”, nawet ta negatywna, przyniosła dużo dobrego.

Patrząc na ten łaskawy 2018 rok pomyślałam, ciekawe co by nam jeszcze przyniósł, gdybym na początku określiła cele do zrealizowania? Podejrzewam, że byłby jeszcze owocniejszy. Gdyby, oprócz jednego celu, który od lat oczekuje na realizację pojawiły się inne?

Przypomniałam sobie słowa mojej pani psycholog, z którą się spotykałam w 2016r – „Starania o dziecko nie mogą być pierwszym i ostatnim celem w danym czasie. Gdy jesteśmy sfokusowani tylko na jeden cel, a ten ani drgnie, to co to oznacza? Że nic nam nie wyszło?” Ja dokładnie tak myślałam latami –  jestem do niczego, nic nie ma znaczenia, do niczego się nie nadaję. A jak mogłam się nadawać, jak postawiłam sobie tylko 1 cel?

I to jest wystarczający powód, którym chcę Ciebie zachęcić, byś też wyznaczyła sobie małe cele. Może być na ten rok, może na miesiąc albo 3, nieważne.

to będzie owocny rok

 

dobry start w dobry rok

Najpierw rzuć jeszcze okiem na stary rok, pomyśl z czego jesteś zadowolona, a z czego nie i do dzieła.

Ważne, byś miała jeszcze inne powody, by się uśmiechać, działać, mieć siłę wstać rano z łóżka, by żyć życiem, a nie cyklem. By na leczenie (czekanie) poświęcić tylko tyle czasu, ile jest konieczne. Pozostały czas przeznaczamy na działanie, a nie rozpamiętywanie.

Zapisane to nie to samo co zapamiętane

No to teraz pozostaje wziąć kartkę papieru i zapisać wszystkie pomysły. Ja swoje potem pogrupowałam i co jakiś czas dopisuję do nich następne. Fajnie zobaczyć na własne oczy ile spraw nas dotyczy, ile rzeczy mamy do zrobienia, w ilu miejscach możemy jeszcze o siebie zadbać, no i najważniejsze – później móc to odhaczyć 😉

Taaak, wszyscy wiemy jak działa dopaminka, gdy już możemy skreślić czy odfajkować zrealizowany plan 😉

Osobiście nie lubię samego słowa plan, czy planowanie, bo … u mnie zawsze wszystko idzie później niezgodnie z planem. Ale w tym roku, gdy już otrząsnęłam się z tych wielu lat czekania uznałam, że nie muszę planować. Ważne by tylko jasno określić sobie cele, które fajnie byłoby zrealizować. Drogę do nich i tak zweryfikuje życie, ale muszę wiedzieć, gdzie chciałabym dojść. Potem i tak będę z mapą kombinować którym szlakiem podążać do celu najlepiej.

I tak oto (po wielu latach, co tym gorzej o mnie świadczy) doszłam do wniosku, że muszę inaczej podejść do mojego urlopowania. Zawsze mam poczucie, że jestem stratna, że najpierw myślę o innych, a ja idę odpoczywać kiedy firma na to pozwoli. Na urlopie i tak mam wyrzuty sumienia, że źle wszystko zaplanowałam. Noż kurza twarz, w tym roku postanowiłam to zorganizować już teraz, cieszyć się tym urlopem już od stycznia, a reszta niech się dostosowuje.

Ten rok, to będzie też rok oszczędności pod hasłem remontu mieszkania. Rok wprowadzania zmian „mniej znaczy więcej” – w domu,  szafie, torebce,  głowie – wszędzie. Rok spokoju i dbania o najprostsze sprawy.

 

Już wiem że nie zrealizuję wszystkiego

I wiecie co, wcale nie martwię się tym. Ostatecznie cele są po to, by wyznaczyć kierunek, nadać jakiś sens, gdy go brak. Jeśli zrealizuję 30% zamierzeń będzie dobrze. Czuję też, że z czasem dojdą na listę inne, nowe cele, tak jest zawsze. Te, które dziś wypisałam mogą wypaść z listy w trakcie lub się przeterminować. Może być też tak, że wszystkie cele się nagle wykoleją, bo zrealizuje się ten jeden z 2011 🙂

Ale na wypadek, gdyby żaden cud z nieba nie spadł szybko, ja zaczynam już działać, by mieć poczucie wykorzystania czasu jaki dostaję z góry.

Nie umieściłam w zapiskach celu nadrzędnego, bo on jest niezmienny i taki pozostanie. Dbanie o rodzinę, tę naszą najmniejszą – dwuosobową i tą szerszą – nasze domy rodzinne, to oczywistość. Miłości przecież nie da się nadrobić, ani skumulować 😉

Ale pozostałym fragmentom życia warto nadać jakiś sens, by nie uciekały przez palce.

Tak, nasze życie to mnóstwo momentów i one wszystkie się liczą, nie tylko ten jedyny.

Nie tylko 2 kreski to sukces, jest wiele innych ważnych kresek w życiu, które warto postawić i można być z nich dumnym.

 

Jeśli któraś z Was, też już ustaliła swoje priorytety na 2019 rok i macie ich więcej niż jeden 😉 – pochwalcie się, proszę.

 

 

Reklamy

12 myśli na temat “Robię to pierwszy raz od 8 lat. Cele na 2019 rok.

  1. „Tak, nasze życie to mnóstwo momentów i one wszystkie się liczą, nie tylko ten jedyny. Nie tylko 2 kreski to sukces, jest wiele innych ważnych kresek w życiu, które warto postawić i można być z nich dumnym.”
    Zgadzam się z tym w 100%! 🙂
    Trzymam kciuki za realizację Twoich celów. Powodzenia 🙂

    Polubienie

  2. W czasie szkolenia adopcyjnego, mówiliśmy o tym, że każdy przechodzi przez różne etapy swojego podejścia do marzenia o dziecku. Jedni przechodzą przez nie szybciej, inni wolniej, ale każdy musi przez nie przejść. Jest etap radosnego oczekiwania, rozczarowania, ponownej nadziei i znów rozczarowania, rozpaczy, czasem depresji i tak dalej i tak dalej. Czasem dochodzimy do momentu uświadomienia sobie tego, że być może nie spełnią się nasze marzenia tak, jak byśmy tego chcieli. Żałoba. Krótsza lub dłuższa, ale z szansą na to, że pogodzimy się z tym, co przygotowało dla nas życie. Spokój. Nowa droga, nowe decyzje, nowe spojrzenie na świat.
    Lidio, ja myślę, że Ty i ja właśnie przez taką drogę przeszłyśmy. Patrząc wstecz widzimy wszystko to, co przesłaniało nam oczy i pomimo tego, że dziecka jeszcze nie masz, Twoje serce napełnione jest radością, właśnie spokojem o którym mówię i nadzieją na przyszłość. Wreszcie nie boisz się planować, bo choć nie wiadomo co będzie, to wiesz już, że przyjmiesz to z pokorą, inaczej niż kiedyś. Bez pogodzenia się z tym co jest i bez zaakceptowania i przyjęcia całego tego bagażu jakim jest niepłodność nie można być szczęśliwym. Dlatego cieszę się, że masz tyle planów, tyle pozytywnych myśli. Jesteś już po tej „dobrej stronie”, bo niepłodność i te kilka ostatnich lat zamknęłaś gdzieś w przeszłości i już się nie oglądasz za siebie. A jeśli to robisz to tylko dlatego, żeby się uśmiechnąć i zamknąć za sobą drzwi. Tak to widzę kochana i to wspaniałe uczucie. Jak to mówią ja też tam byłam.
    Życzę Ci, żeby spełniło się 99% Twoich marzeń. Niech ten 1% zawsze zostanie by dawać Ci siłę i motywację do dalszego działania 🙂
    Ja osobiście mam problem ze spisywaniem planów, notatniki nie działają, bo zapominam, że je mam 😀 Jedyne co to jakaś krótka informacja na karteczce i to jedna, żeby nie zginęła wśród innych 😉
    Jeszcze raz wszystkiego naj na ten najbliższy roczek!
    (uff ale naprodukowałam :/ )

    Polubienie

    1. Tak, można zacząć planować i chce się to robić, gdy przeszłość zamkniemy i nie rozpamiętujemy jej. Chyba dopiero teraz doszłam do tego etapu:)
      Wcale Ci się nie dziwię, że nie spisujesz planów – ja pewnie też nie będę, jak tylko dotrę do tego punktu, w którym Ty jesteś. Wtedy chyba zaczyna się rozkoszować tym, na co się tak długo czekało i przynajmniej przez jakiś czas nie planuje nowych etapów. Tak mi się wydaje. Zobaczymy jak będzie naprawdę.
      Buziaki

      Polubienie

      1. Wiesz, to chyba zależy od charakteru. Mnie nigdy nie wychodziło planowanie i spisywanie tego co mam zrobić. W całym tym swoich chaosie czuję się dobrze i wiem co mam robić 😉 To chyba tak jak z nastolatkami, jak posprzątasz im pokój to się gubią :D:D A w swoim bałaganie znajdą wszystko. Ale za to kocham planować wakacje i inne rzeczy. :))

        Polubienie

  3. Mam jeden – zdać egzamin państwowy w związku ze zmianą zawodu. Reszta to punkty stałe w moim życiu – podróże, dbanie z mężem o siebie nawzajem i dbanie o nasze gniazdko (kocham remonty :), samorozwój, dbanie o swoje zdrowie i sylwetkę, działalność charytatywna (choć robię to z egoistycznych pobudek-czuje się wtedy lepszym człowiekiem) itd. Część z tych rzeczy oczywiście wymaga planowania, ale nie są ani priorytetami ani postanowieniami na nowy rok. Tak było zawsze. A teraz przyznam się Wam do czegoś wstydliwego – kiedyś te czynności traktowałam jak czasozapychacze a w gorszych chwilach czułam się żałośnie wymyślając sobie jakieś prace (np. odnowienie szafy) , by nie myśleć o niepłodności i nie popadać w stany depresyjne. No ale przecież tak wygląda życie – matki też jeżdżą na wakacje, remontują mieszkania, czytają książki, chodzą na fitness i na randki z mężem itd. Zamiast użalać się nad sobą staram się żyć i nie marnować młodości, by za 20 lat nie myśleć „kurcze, najlepsze lata swojego życia straciłam płacząc zamknięta w domu, że nie mogę mieć dzieci”. To był jakiś przełom i oby tak zostało 🙂 Poza tym i tak najważniejsze jest to, że mam z kim iść przez to życie i jestem za to niezmiernie wdzięczna 🙂

    Polubienie

    1. Pięknie napisałaś K. 🙂 To jest właśnie normalne życie, które czasem przy niepłodności lekceważymy, bo jakie znaczenie ma przeczytana książka czy właśnie odnowiona szafa, skoro i tak najważniejszy życiowy cel jest nieosiągnięty? A takie myślenie tylko wpędza w poczucie winy i beznadzieję.
      Super, że doświadczyłaś takiego przełomu i umiesz czerpać radość z tych zwykłych- niezwykłych codzienności.
      Trzymam kciuki za egzamin!

      Polubienie

  4. Cześć, ja tez jakoś nigdy nie planowałam na papierze. Wiadomo plany są zawsze w głowie. Ten najważniejszy nadal nieosiągnięty, a to takie dobijające że próby jego realizacji zabierają tyle czasu i wysiłku. Niestety ja jeszcze nie jestem całkiem z tym pogodzona, znowu odzywają się dołki. Plany mam na ten rok żeby zmienić zawód i pracę, pojechać na wakacje w góry. Remont tez by się przydał ale nie wiem jak to z urlopami będzie przy tych zmianach. No i dalej kontynuuje moje hobby tzn robienie kartek okolicznościowych i biżuterii.

    Polubienie

    1. Moniko,
      wychodzi na to, że będziesz mieć owocny rok, życzę, aby udało się zrealizować te plany zawodowe. Jeśli byś chciała, to podziel się, jak planujesz się przebranżowić – ja ciągle szukam inspiracji i kopniaka w tym kierunku.
      A pogodzić się w 100% z niepłodnością chyba nie da. Ona zawsze będzie gdzieś z tyłu głowy. Ważne, żeby próbować żyć mimo niej, mimo wszystko. Nie dać się jej stłamsić. To trudne, ale możliwe. Wytrwałości w tej walce!
      Buziaki

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s