Telefon

Pisząc ostatni post o rozwiązaniu słoniowej ciąży, nie spodziewałam się, że może być prawdziwy.

Nie spodziewałam się, że tak wszystko się potoczy.

W tym tygodniu zadzwonił do nas telefon z ośrodka. Przypuszczaliśmy, że to może być ten telefon, choć w rozmowie nic nie padło konkretnego. Kilka pytań czy u nas dobrze ze zdrowiem, czy jakieś zmiany pracy, no i czy jesteśmy dalej razem…?

Po tych kilku pytaniach, zostaliśmy poproszeni by przyjechać na drugi dzień.

Strach mieszał się z radością.

Pocieszaliśmy się, że może w końcu po tym paśmie niepowodzeń i ciężkich chwil w rodzinie, nareszcie nastała ta najlepsza i najbardziej wyczekiwana.

Tylko gdzieś pod skórą miałam cały czas nerwy. Wiedziałam, że przy dzisiejszych realiach, telefon po 22 miesiącach to w brew pozorom szybko.

Wszystko potwierdziło się na drugi dzień. Po krótkiej rozmowie z opiekunami, kilku informacjach, że w ostatnim czasie w ogólne nie ma małych dzieci do adopcji, padła propozycja dla nas…..

Propozycja, która nas zmiotła emocjonalnie.

Czytaliśmy kartę dziecka i każda kolejna strona powodowała, że nieruchomieliśmy coraz bardziej. Ja nie byłam w stanie nic powiedzieć. Zastanawiałam się czy to możliwe bym podołała aż takiej adopcji. Nie było radości, euforii, entuzjazmu, był we mnie za to … strach, paniczny strach.

To nie tak miało być. Inaczej się umawialiśmy.

M. tylko na mnie popatrzył i  wiedziałam już wszystko.

Przecenili nasze siły, a my już na początku wymiękliśmy.

Na koniec usłyszeliśmy: „uznaliśmy was za odważnych i dlatego zadzwoniliśmy, ale rozumiemy”

Nigdy w życiu nie byliśmy w takiej fatalnej sytuacji. Nigdy nie czułam się tak podle. Ale wiedziałam też, że inna decyzja może wyrządzić krzywdę temu i tak skrzywdzonemu już Maluchowi.

Nie wiem co będzie teraz. Nie wiem czy dostaniemy drugą propozycję szybko i czy w ogóle ją dostaniemy.  Wiem jedno – że takiego panicznego strachu, jak w tym dniu nie czułam nigdy. Wiem, że to najtrudniejsza decyzja jaką podjęliśmy, ale ufam że najlepsza. Ufam, że ten Maluch dostanie o niebo lepszych rodziców niż my.

Miałam o tym telefonie nie pisać, ale chcę być szczera. Chcę przedstawiać Wam prawdziwy, a nie lukrowany obraz adopcji. Wiem, że nie byliśmy pierwszą parą w takiej sytuacji, ale o takich sytuacjach zazwyczaj się nie pisze.

Dziś pisząc ten post emocje wracają, ale wiem że postąpiliśmy najlepiej jak mogliśmy.

Mówi się, że adopcja to nie sklep, że tu się nie wybiera i to prawda.

Ale wierzę, że tak jak przeznaczony był mi mój M. – ze wszystkimi zaletami, ale też wadami i nie chcę żadnego innego, tak samo wiem, że nasze dziecko jest też dla nas już dawno wybrane, tylko jeszcze do nas nie trafiło.

 

 

 

Reklamy

28 myśli na temat “Telefon

  1. Wiem co czujesz w styczniu przeżywałam to samo, co prawda o wiele szybciej bo tylko miesiąc od kwalifikacji. Po kilku tygodniach patrzę na to zupełnie inaczej, to była dobra decyzja i nasze dziecko po prostu się jeszcze nie znalazło.

    Polubione przez 2 ludzi

  2. Przykro mi, że tak długo wyczekiwana propozycja nie okazała się tą właściwą. Nie obwiniajcie się za odmowę (wiem, wiem, łatwo mówić, zwłaszcza jeśli się tego nie przeżyło). Oczywiście, że adopcja to nie sklep, ale to nie znaczy, że musicie być na wszystko gotowi. Trzymam kciuki, żeby następny telefon był naprawdę TYM.

    Polubione przez 1 osoba

  3. Zobaczyłam tytuł i zamarłam!
    Wiem, że emocje są ogromne, bo jak napisałaś – adopcja to nie sklep.
    Adopcja to decyzja na całe życie! I uwierz mi, ale nie warto decydować się na coś, czego nie będziecie mogli udźwignąć. Bo przyjdzie frustracja, że nie dajecie rady, bo pojawią się myśli, po co to wszystko, bo nie będziecie mieli czasu dla siebie, pomocy innych, w razie poważnych chorób dziecka – pieniędzy i być może to wszystko wpłynie w tak negatywny sposób na Wasze małżeństwo, że się rozstaniecie..
    My czekaliśmy na dziewczynkę (tzn. mój mąż twierdził, że dogada się tylko z córką).
    Wiem, że możemy zostać przez takie postawienie sprawy zlinczowani, ale postawiliśmy sprawę jasno – czekamy na córkę. W OA nikt tego nie komentował.
    Po długim czekania zadzwonił telefon z pytanie, czy nadal podtrzymujemy naszą decyzję, czy może być też syn. Byłam wyczerpana czekaniem. Nawet chciałam się zgodzić. Mąż kategorycznie powiedział, że nie. Musiałam uszanować jego zdanie. Miałam kaca moralnego, no pewnie. Po trzech miesiącach zadzwonił ten właściwy telefon.
    Mamy córkę! Najwspanialszą, ukochaną i ciągle nie mogę uwierzyć (a jesteśmy już razem ponad 2,5 roku), że taki Skarb nam się trafił! Powiem więcej – Mąż świata poza córeczką nie widzi 🙂 A ona wpatrzona jest w tatusia, jak w obrazek 🙂
    Problemy, tzn. choroby dziecka nas nie ominęły, ale nie jest to nic, z czym nie damy sobie rady. Dla naszej córeczki jestemy w stanie zrobić wszystko.
    Ufajcie swojej intuicji. Mam nadzieję, że kolejny telefon zadzwoni niebawem i to będzie ten właściwy!
    Dużo spokoju Wam życzę!

    Polubione przez 1 osoba

    1. Nie można robić niczego wbrew sobie a szczególnie w tak ważnej kwestii. Odmówienie też wymaga wielkiej odwagi. Będę modlić się za Was żeby się wreszcie udało.

      Polubione przez 1 osoba

  4. Lidio, dobrze,że napisałaś! Dziękuję! Pozwalasz nam oswoić się z myślą, że i taki telefon może zadzwonić. Myślę, że w takich sytuacjach trzeba kierować się intuicją i rozsądkiem, bo chodzi o dobro dziecka…i nasze również.
    Lidio, na dziecko w jakim wieku czekacie?
    Pozdrawiam Was serdecznie!

    Polubione przez 1 osoba

  5. Kochana przytulam mocno:* Adopcja to decyzja na całe życie. „nasze dziecko jest też dla nas już dawno wybrane, tylko jeszcze do nas nie trafiło” na pewno tak właśnie jest i jak zadzwoni TEN właściwy telefon będziecie tego pewni na 100%.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dziękuję Agnieszko, właśnie najciężej zaakceptować, że nie każdy telefon jest TYM telefonem. Też uważam, że gdy zadzwonią z informacją że jest Nasze dziecko, będziemy to wiedzieć na 100%. Wam też życzę odnalezienia Waszej pociechy najszybciej jak się da.

      Polubienie

    1. Dzięki Kasiu za wsparcie, nawet gdybyśmy mieli czekać 10 lat, to wiemy, że podjęliśmy najlepszą decyzję w tej sytuacji, choć była ciężka. Obyś miała rację z pozytywnym zaskoczeniem 🙂

      Polubienie

  6. Czytając Twój post cały czas mocno biło mi serce. Za nami pierwsze warsztaty. Prowadzące nadal twierdzą, że jesteśmy w połowie drogi- że czas oczekiwania od momentu pierwszej wizyty w ośrodki to ok 2 lat. W ostatnich kilku miesiącach w ośrodku kilka rodzin zostało rodzicami Maluszków. Wierze, ze podjęliście najlepszą z możliwych decyzji i że szczęście czeka tuż za rogiem.

    Polubione przez 1 osoba

  7. Kochana przytulam!!!!!
    Wiem co czujesz.
    My odrzuciliśmy dwie propozycje. Pierwsza była 3 miesiące po kwalifikacji – trójka chłopców w wieku 1 miesiąc, dwa latka i 3 latka. Po dwóch latach – dwie dziewczynki w wieku 6 lat i 8 lat. A pół roku później trzeci telefon i nasza córcia się odnalazła;-) Dodam, że para przed nami po dwóch spotkaniach z naszą Hanią ostatecznie zrezygnowała z adopcji. Dzięki ich rezygnacji od 5 lat jesteśmy szczęśliwą rodziną;-)
    Pierwszy telefon to był kosmos. Nie byliśmy gotowi na przyjęcie od razu trójki dzieci. O tych dwóch dziewczynkach do tej pory myślę…Za każdym razem mieliśmy moralnego kaca. Trzy noce nie spałam. Oj, to był trudny czas.
    Nic na siłę. Nam powtarzano w ośrodku adopcyjnym, że trzeba być pewnym i nie zmuszać się, bo to my będziemy żyli z dzieckiem.
    Trzymam kciuki za Was!!!!!!!

    Polubione przez 1 osoba

    1. Aż do teraz czuję Twoje przytulenie, dziękuję Ci bardzo, że to wszystko napisałaś.
      Nie wiedziałam, że przeszliście przez takie trudne propozycje.
      Jeśli jeszcze kiedyś wrócą do Ciebie te myśli, po co to wszystko było, to pamiętaj, że taka ja i może inne osoby, dzięki Twojej historii zbierają się teraz do kupy z wielkiej rozsypki.
      Jeszcze raz dziękuję;*
      L.

      Polubienie

  8. Lidio, wiem, że co miałam powiedzieć to już wszystko powiedziałam Ci osobiście, ale tak cały czas o Tobie myślę (zresztą wiesz o tym) Tyle pięknych tu historii napisanych przez dziewczyny potwierdzających to, że jeśli masz choć 0,000001% wątpliwości to nie powinniście się decydować.
    Kiedyś rozmawiałam z takim facetem, który nie wierzył w miłość. Nie wiem, czy Ci kiedyś opowiadałam. Zapytał mnie po czym można ją rozpoznać. Chwila ciszy, bo co miałam powiedzieć 35- latkowi, że poczuje motylki w brzuchu? 😉 To by go nie przekonało. Powiedziałam mu, że jak już pozna tę właściwą kobietę, to będzie wiedział, że to miłość. I tak samo chyba z adopcją. Po prostu będziesz wiedziała. No bo tak :)))

    Ściskam :*

    Polubienie

  9. Myślę, że to mega ważne, że piszesz o takich sytuacjach. Nie zawsze jest od razu pięknie i różowo. Czasem to sporo emocji i myśli czy człowiek zrobił dobrze. Wszystko dzieje się po coś. Na pewno wkrótce zadzwoni TEN telefon i będzie czekać to Maleństwo, na które czekacie.

    Polubienie

    1. To prawda, nie zawsze jest pięknie i różowo, ale wiem, że kiedyś będzie, albo przynajmniej takie chwile będą.
      Wszystko dzieje się po coś- ja też w to wierzę, choć w tych trudnych chwilach, ta wiara się czasem chwieje.
      Dziękuję Ci za wsparcie;*

      Polubienie

  10. Dziekuje Ci rownież ze napisałaś ten pos;) my konczymy kurs i z tego co rozmawiam z osoba z kursu kilka klat wczesniej taka sytuacja spotkała wieszosc osob z jej kursu, pary rezygnowały po dwa razy dopiero 3 telefonto byl ten pozdrawiam

    Polubienie

  11. A ja nie zdawałam sobie sprawy z tego, że tak może być. Czułam po prostu, że to my zawaliliśmy. Jakie to trudne, bo to jakby odmawiać samemu dziecku..
    Chyba gdybym wiedziała wcześniej, że takie sytuacje się zdarzają i to nie bardzo rzadko, miałabym mniejsze wyrzuty sumienia.
    dziękuję Ci za ten wpis
    pozdrawiam
    Lidia

    Polubienie

  12. Witaj. My również odrzuciliśmy pierwszą propozycję i była to dla mnie jedna z najtrudniejszych decyzji w życiu. Strasznie biłam się z myślami, rozważałam wszystkie za i przeciw, łkałam, miałam poczucie winy, a z drugiej strony czułam wewnętrzny sprzeciw i strach, ponieważ miałam przeczucie, że tej sytuacji mogę nie podołać. Stwierdziłam, że nie chcę być nieszczęśliwa w wyniku wymuszonej decyzji, a tym bardziej nie chcę unieszczęśliwiać dziecka. Miesiąc później zadzwonił TEN telefon i teraz jesteśmy rodzicami.

    Polubienie

    1. Boże, jak dobrze czytać, że takie sytuacje się zdarzają, że nie jesteśmy jedyni, dziwni, albo zmanierowani.
      Bardzo się cieszę, że Wy jesteście już Razem. Mam nadzieję, że i my za niedługo tego doświadczymy.
      Dziękuję, za Waszą historię ;*

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s