Migawki z września

Postanowiłam że zwiewnie i płynnie niczym baletnica przejdę do tematu, bo szkoda czasu na tłumaczenie, czemu długo mnie nie było. Każdy się kapnął, że dziura na blogu była najdłuższa ze wszystkich możliwych 🙂

Po wakacyjnym, sierpniowym urlopie w mojej głowie nie ma już śladu i nie ma tam też śladu żalu i tęsknoty za tym urlopem- za to właśnie uwielbiam moją głowę. Ja chyba jestem ogromnym domatorem i lubię wracać do naszego miejsca na ziemi, tym bardziej, że zastała nas tu śliczna jesień.

Tak, pewnie wiecie, że ja uwielbiam jesień. Nie tylko dlatego, że to pora roku moich urodzin, nie tylko dlatego że jestem z natury nostalgiczna i że nie lubię ogromnych upałów, a jesień mnie nimi nie katuje, ale dla mnie jesień ma wiele atutów i w tym roku próbuję się nimi delektować.

Na początku miesiąca zaplanowałam wycieczkę do rodzinnego miasta M. Ja mam tam chrześnicę,9-cio latkę której urodziny mnie ominęły, gdy byliśmy na urlopie w Chorwacji, chcieliśmy też pojechać na grób Mamy M. Kupiłam więc prezent (górski plecak i latarkę czołówkę, bo Mała powoli zaraża się wycieczkami, oczywiście czołówka była hitem), upiekłam tort i pojechaliśmy z zaskoczenia nikogo nie informując, że wpadamy w odwiedziny na 3 godziny (to akurat był pomysł męża). Spotkanie bardzo się udało, ciacho smakowało, dziecko prezentem uradowało, a nam miło było zobaczyć też rodzinkę męża, z którą spotykamy się tylko kilka razy w roku.

tort

Niedzielę wykorzystaliśmy na spacer po naszym urokliwym mieście, rodzinne lody, zbieranie kasztanów i oglądanie zmieniających się liści na drzewach. No niech mi ktoś powie, że jesień nie jest piękna… Nie chcę rywalizować z wiosną, bo ci, którzy powtarzają „byle do wiosny” zaraz mnie zlinczują, ale kiedy jest tak ślicznie i kolorowo jak nie jesienią?

Tak, wiem, że wieczory są zimne, ba.. nawet czasami lodowate. Ale to też lubię. Wyjęłam już jesienne cieplejsze kurtki i szaliki. Co prawda było z tym trochę gimnastyki, bo zabraliśmy się w tym samym czasie za remont przedpokoju. Nasze ciuchy przez 2 tygodnie były wszędzie i znaleźć cieplejsze buty lub kurtkę było ciężko. Obecnie ogarnięte mamy już grubsze sprawy (ściany, sufit, podłogę) ale wciąż czekamy na meble, więc rozgardiasz trwa. Zaaranżowaliśmy sami we wnęce część szafy, dlatego trochę ciuchów znalazło swoje miejsca na drążku, ale reszta stoi we wszystkich kątach.

Przyznam się Wam, że gdzieś pod skórą czuję że nasze dziecko jest gdzieś blisko. Czemu piszę o tym przy okazji remontu? Wiem, że to głupie, ale co raz częściej łapię się na myślach, że …to nie będzie jedno małe dziecko, a że to będzie dwójka i to trochę starszych niż zakładaliśmy dzieci.

Robiąc remont i oświetlenie w przedpokoju, aż korciło mnie, by poprosić pana elektryka o dodatkowy włącznik światła do łazienki, ale taki na wysokości 110cm. Gdy montowaliśmy drążki we wnęce, gdzie za niedługo powstanie prawdziwa szafa, automatycznie odmierzyłam za mało odległości od ziemi na nasze ciuchy, bo …. tu przecież będą wisieć kurtki dzieci, a nie nasze. Tak, dzieci jeszcze z nami nie ma, ale gdzieś z tyłu głowy, czuję jakby już były, tylko jeszcze się nie znamy. (Czyli to chyba jest radosne, podświadome oczekiwanie na dziecko?:)

drążek w szafie

Staram się oczywiście nie nakręcać i  cieszyć się na razie tym remontem dla siebie, dla nas. Wyszukuję nowe projekty mebli, dywaników, kwiatów na Pintereście – Soniu, dziękuję za inspiracje, czasami przepadam tam na kilka godzin (dlatego pustka na blogu:)), ale dzięki temu dokładnie wiem, jak chcę zagospodarować naszą wolną przestrzeń.

We wrześniu szukaliśmy też możliwości, by w weekend choć na chwilkę uciec od tego remontu, kurzu, pyłu i wszędobylskiego syfu, dlatego wybraliśmy się pewnej niedzieli na wycieczkę w góry na Leskowiec. Trafiliśmy  na przepiękną pogodę i … tłum turystów. No trudno, nie można mieć wszystkiego, ale pożegnanie lata było bardzo udane, słoneczne i co najważniejsze górskie. Za to też uwielbiam jesień – to najlepsza pora roku do wędrowania po górach, a mamy jeszcze tyle miejsc do odwiedzenia.

droga przez las

Mam nadzieję, że pogoda dopisze i w październiku zrealizujemy zaplanowany już wyjazd w Beskidy. M. zrobił mi niespodziankę urodzinową i zarezerwował nocleg w bacówce – czekam na ten wyjazd z utęsknieniem.

A w między czasie delektuję się jesienią w kuchni i długimi wieczorami. Nawet lubię, gdy wcześniej robi się ciemno i nie w głowie mi długie włóczęgi poza domem. Biorę się teraz za naukę, czytanie, przygotowanie nowych projektów do pracy (niestety), ćwiczenia, które troszkę w wakacje odpuściłam, no i jesienne gotowanie.

Jesień w kuchni jest wspaniała. Nie wiem czy tylko ja uwielbiam zapach cynamonu, imbiru, pieczonych jabłek, dyni, grochówki, ale sezon na rozgrzewającą kuchnię uważam za otwarty. Dziś robiłam ekspresowe jabłka cynamonowe z piekarnika i cytrynowy napój imbirowy – to takie boskie zapachy i smaki, które mówią, że tu jest dom. Dom, w którym pachnie. W poczekalni jest dynia, cukinia, grzaniec, śliwki i szczypty kardamonu, cynamonu, kurkumy. Mam nadzieję poodkrywać kolejne nowe przepisy, by urozmaicić jesienną kuchnię. Tymczasem mogę polecić Wam szybką i prostą sałatkę na kolację, którą zajadam się już od 2 miesięcy – Sałatka z batatów i brokułów.

Bloga, z którego pochodzi przepis też polecam, choć założę się, że Ameryki nie odkryłam i możecie już znać jego autorkę Sarę.

A Wy, macie jakieś swoje jesienne, kuchenne hity?

Też lubicie jesienną aurę, czy zdecydowanie otworzyłyście sezon na „byle do wiosny” :)?

 

Ja planuję październik, a w nim oprócz weekendowego wyjazdu, domowych wieczorów edukacyjno- książkowo- kuchennych, intensywniejszej pracy, mam zamiar zadbać o domowe kwiaty doniczkowe i zacząć rozglądać się za świątecznymi upominkami.

W tym roku nie wiem, czy nie zorganizuję wszystkich prezentów na …. targach książki w Krakowie, które będą końcem października. Nie wiem czy to dobry pomysł, ale z takiego prezentu najbardziej ucieszyłaby się moja 3-letnia chrześnica, dla niej książka jest idealnym prezentem, lalki, klocki, itp. są zawsze na drugim planie, dopiero jak obejrzy całą książkę 🙂

Cudnej jesieni Wam życzę :*

PS. Dla wtajemniczonych – przepraszam, że znów nie zagrzewam do walki, tylko podtrzymuję na duchu. Taka ze mnie …… cheerleaderka 🙂

 

 

 

 

 

 

Reklamy

10 myśli na temat “Migawki z września

  1. Też lubię jesień – bo wrzesień to miesiąc moich urodzin, bo też z natury jestem nostalgiczna i nie lubię upałów☺️

    My też czekamy na TEN telefon.
    Pozdrawiam z Podbeskidzia (może będziecie niedaleko?) ☺️

    Polubienie

  2. Cieszę się że odkryłaś walory Pinteresta . Wciąga jak nie wiem co! Polecam się :*
    Ja tez jestem jesienna, 30.09 wybiła mi 30…
    Mam potwierdzenie,że nasz kurs ruszy we wrzeniu przyszłego roku czyli dwa lata po złożeniu dokumentów, strasznie długo.
    No i zostaliśmy rodzicami chrzestnymi synka sąsiadów. W sobotę chrzest.
    Pozdrawiam i cieszę się tak jak ty na długie choć nie leniwe wieczory.

    Polubienie

    1. No proszę, kolejna jesienna blogowa znajoma i w dodatku waga, jak ja 🙂 Tylko ja trochę starsza 😦 ale wiesz, że byłam w takim samym wieku jak Ty, gdy startowaliśmy z kursami w OA, tzn. miałam 31 lat.
      I jeszcze jesień widzę, że obfituje w chrzty. U nas na koniec września, chrzest siostrzenicy.

      To długich, spokojnych i owocnych wieczorów 🙂

      Polubienie

  3. Jesień jest piękna, uwielbiam spacery i zachwyt nad mnogością kolorów 🙂 My właśnie zaczynamy urlop i jedziemy w Bieszczady. Co prawda pogoda ma nie rozpieszczać, ale mówię sobie, że nie ma złej pogody, jest tylko niewłaściwe ubranie 🙂 Cieszę się, że u Ciebie jest teraz więcej spokoju i radości w tym oczekiwaniu. Kiedy ja długo na coś czekałam przychodził taki czas, że czułam się spokojna o to co będzie, i to na co czekałam, przychodziło. Ostatnio też tak było, co prawda odwiedziło nas na bardzo krótko, ale staram się traktować to doświadczenie jako taki promyk nadziei… Życzę Ci Lidio pięknej jesieni, wypełnionej zapachami z kuchni, spacerami, delektowaniem się pięknem przyrody 🙂

    Polubienie

    1. Kiwi, cudownego urlopu Wam życzę, a o pogodę to już zadbają Bieszczadzkie Anioły. Choć to prawda, że jak się dostosuje ubranie, to żadna pogoda nie jest straszna, jedynie widoki z Połonin mogą być kiepskie, ale bądźmy dobrej myśli.
      Już tak długo czekamy, że niecierpliwość i niepokój powoli ustępują miejsca spokojowi i cierpliwości 🙂 Nic nie przyspieszymy, więc jedyne co pozostaje, to wykorzystać ten czas na inne plany.
      Ściskam jesiennie
      L.

      Polubienie

  4. Lubię jesień. Jest pięknie, kolorowo. Tylko czemu tak zimno? 😉 I czemu potem opadają liście i jest łyso przez kilka miesięcy i dni takie krótkie? 😉 Nie wiem, czy to prawda, ale w następny weekend ma być 20 stopni, a to byłoby wspaniałe 🙂 Pamiętam jak jakiś czas temu byliśmy w górach właśnie pod koniec października i było tak ciepło, że miałam na sobie krótki rękaw. Zazdroszczę, że tak śmigacie sobie w góry, że macie blisko 🙂 Cieszę się, że gdzieś tam w głowie jednak przygotowujesz się na ten telefon. No nich już kurczę dzwonią! ;);) Szafa jest, pokoik jest, rodzice stęsknieni czekają. Buziaki :*

    Polubienie

    1. No właśnie, jest pięknie, kolorowo, a liście spadają żeby można było nazbierać bukiet liści, oj Izyyy 🙂
      Ale zgadzam się, mogłoby być cały czas 16-20 stC, a nie jak dziś – przymrozek i pierwsze skrobanie szyb z samego rana.
      Mam nadzieję, na piękną pogodę weekend, bo M. kupił mi wymarzone spodnie górskie i muszę je wypróbować. A jak macie ochotę, to zapraszamy – pojedziemy w góry razem, to nawet byłby super pomysł 🙂
      I niech za tydzień już dzwonią, niech dzwonią!
      Buziaki:*

      Polubienie

  5. Jesień jest cudowna – jak nie leje i jest w miarę ciepło 😉 . U mnie niestety zazwyczaj wieje, leje i raczej chłodnawo. Miłego weekendu i udanej górskiej wyprawy. A potem niech telefon dzwoni 😉 .

    Polubienie

    1. To prawda, wszystko super, ale najgorszy jest … wiatr, jak w tym kabarecie. Bo gdy beret urywa, to już jesień nie jest taka ekstra, ale wtedy wieczory z książką i aromatyczną herbatką wynagradzają kiepską aurę.
      Na weekend już jesteśmy gotowi.
      Na telefon też (chyba). 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s