Moje motto: szukaj zawsze drugiego powodu. A dziś dodatkowo rozdaję prezenty, tak po – urodzinowo.

Pamiętam do dziś zdanie pewnej pani doktor z czasów studiów – jeśli masz coś zrobić, poszukaj przynajmniej 2 powodów dla których warto to zrobić….

Trochę głupio brzmi, ale działa cuda.

Tak właśnie staram się funkcjonować przez większość czasu spędzanego z moją niepłodnością. Tak planuję weekendy, wyjazdy i czas tylko ze sobą samą. Tak układam jadłospis, decyduję jakie przeczytać książki i próbuję układać obowiązki zawodowe. Są oczywiście wyjątki, bo nieplanowana bezdzietność potrafi przywalić między oczy znienacka, ale trzeba się otrzepać i iść dalej.

Nie ukrywam, że ostatnio ja wykorzystuję niepłodność, właśnie wg zasady minimum 2 powodów. To, że mogliśmy sobie pozwolić na cudowny weekend w górach o tej porze roku, to w dużym stopniu zasługa niepłodności.  Ten czas był cudny, leniwy, trochę męczący fizycznie, ale regenerujący psychicznie.

Beskid Żywiecki

Beskid Żywiecki panorama

Bacówka

 

Cieplutkie promienie słoneczne otulały nas na szlaku od samego rana, a wieczorem żegnał wspaniały zachód słońca. W Beskidach zachody są cudne, szczególnie te spowite już lekką mgłą. Cisza zakłócana jedynie szelestem liści powodowała, że chciało się jedynie być tu i kontemplować tą wspaniałą przyrodę. Żadnych myśli kłębiących się między uszami, żadnego planowania i analizowania, kiedy będziemy tu z dziećmi!

Jesteśmy teraz i to się liczy. Jesteśmy we dwoje i to jest wspaniałe. Powód?… bo jesteśmy jeszcze sami, bo możemy się urwać z pracy i jechać wcześniej na wymarzony weekend, bo nie musimy kombinować opieki do dzieci, bo chcę przetestować nowe, górskie spodnie – prezent od M., bo nie wydajemy już kasy na leczenie, to wydamy ją na przyjemności. Wszystkie powody są prozaiczne i banalne, ale teraz jest właśnie na to czas.

Uczę się doceniać te chwile, bo one przeminą. Wszystkie adopcyjne mamy mówią to samo: jak już zadzwoni TEN telefon, zapomnisz o czasie bez dzieci. Serio? Jak można zapomnieć 10 lat? Pewnie można, ….. ze szczęścia 🙂

Ale postanowiłam sobie, że skoro muszę ten czas bezdzietności jakoś przeczekać, to dobrze byłoby znaleźć jeszcze inny powód dla którego ten czas gości w moim życiu. I na pierwszym miejscu jest mój Mąż. To jest czas nie tylko bezdzietny, ale to jest czas naszego małżeństwa, a to jest coś najlepszego co mi się w życiu trafiło. To z moim mężem spełniam swoje / nasze marzenia, jestem wdzięczna, że oboje mamy tą samą pasję – góry.

wypaśne owieczki

i w oddali Tatry

Że te same wartości są nam bliskie, że oboje zachwycamy się pięknym, kolorowym ptaszkiem a nie najnowszym mercedesem. Że obserwujemy znajomych wychowujących swoje dziecko, patrzymy na siebie i już wiemy, że takiego „stopnia niuniania” nie dopuścimy się nigdy. W schronisku przy kominku podziwiamy rodzinkę, której chciało się wejść na tą samą górę co my, ale z 2-ką małych dzieci. Słyszymy, że bywają tu też zimą (zimą z dziećmi ??) i już wiemy, że właśnie „BeskidFamily” chcemy kiedyś naśladować. Gdzie są lepsze warunki na sanki z dziećmi i czas dla całej rodziny? Tam, gdzie nie ma zasięgu, ale jest kupa śniegu 🙂 Może jesteśmy tu po to, by przypadkowo zaczerpnąć pomysłów, które za chwilę wykorzystamy z naszymi dziećmi. Szukaj zawsze przynajmniej drugiego powodu, a najlepiej wielu …. by życie miało większy sens, nawet wtedy, gdy wydaje się, że go straciło.

My zazwyczaj co jakiś czas odwiedzamy kolejne, nieznane nam jeszcze górskie rejony. Beskid Żywicki znaliśmy tylko częściowo. Znaleźliśmy tam wszystko, co w górach cieszy. Wspaniałe widoki, kolorową, przepiękną jesień, ciszę co w uszach gra, mało a jeśli już, to spokojnych, prawdziwych turystów, klimatyczne schroniska. Pewnie tu jeszcze wrócimy, a może nawet kogoś z Was spotkamy ? 🙂

Tym z Was, które są na podobnym etapie drogi co my – polecam bardzo, próbować wyciskać z tego bezdzietnego czasu wszystko co się da. Szukajcie przynajmniej 2 powodów by coś zrobić, lub nie robić. Nie dajcie się beznadziei tych chwil oczekiwania. Choć one wydają się nie być chwilami, tylko latami świetlnymi.

A dla tych z Was, które są dopiero na początku swej drogi i walki z niepłodnością mam coś jeszcze. Wy też podczas leczenia szukajcie drugiego powodu, oprócz tego oczywistego. Może to być Wasz wspólny czas, może coś dla własnego zdrowia, może okazja by poznać swój organizm, co przyda się na całe życie.

Dzisiaj, tak po- urodzinowo rozdaję prezenty, które dostałam od OvuFriend, a na pewno niektórym z Was będą pomocne:

  • jeśli jesteś na początku swojej drogi do upragnionej ciąży i chcesz zwiększyć swoje szanse na zostanie mamą
  • albo leczysz się już jakiś czas i ciągle czujesz, że coś zostało nieodkryte, a być może sama możesz się do tego przyczynić

Przeczytaj poniżej kilka słów o OvuFriend, a jeśli „zarazisz” się chęcią obserwacji, poznania bliżej swojej płodności i ogarniania tajników kobiecego cyklu ….

To możesz zostać jedną z tych Staraczek, które dostęp do tego magicznego narzędzia otrzymają w PREZENCIE.

W OvuFriend wykorzystujemy nowoczesne technologie i zaawansowaną algorytmikę, aby pomagać kobietom szybciej zajść w ciążę lub wykrywać problemy związane z płodnością na wczesnym etapie. OvuFriend to inteligentny kalendarz kobiecego cyklu, który dodatkowo pozwala analizować pierwsze objawy ciąży, dopasowywać dietę sprzyjającą płodności, tworzyć społeczność kobiet, aby mogły się wspierać w tym, niekiedy trudnym okresie starań o dziecko. Obecnie realizujemy projekt naukowo-badawczy wspierany przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, w ramach którego powstały mechanizmy uczące się płodności kobiety, oparte o elementy sztucznej inteligencji. Stworzyliśmy aplikację mobilną, aby kobiety w jeszcze prostszy sposób mogły korzystać z naszej platformy i każdego dnia być o krok bliżej do wymarzonego celu.” 
 

Jeśli chcesz poznać możliwości OvuFriend, a tym samym swój organizm – napisz w komentarzu, czy masz jakieś doświadczenie w obserwacjach swojej płodności? Czy prowadziłaś kiedyś kalendarz cyklu? Spośród wszystkich odpowiedzi, wybiorę 5 osób, dla których OvuFriend przygotowało pakiet dostępu Premium w prezencie.

Może niepłodność to dodatkowy powód by poznać swój organizm? Jeśli czujesz, że takie narzędzie może Ci pomóc, to działaj!

DSC02361

 

24 myśli na temat “Moje motto: szukaj zawsze drugiego powodu. A dziś dodatkowo rozdaję prezenty, tak po – urodzinowo.

  1. Juz zabieram sie do lektury tak ciesze sie, że piszesz.
    I prosze o rade wlasnie moja siostra urodziła nie mamy zbytnio ze sobą kontaktu siostra sie odsunela ode mnie ja od niej rowniez. Wiem, ze pytanie nie na miejscu ale co zrobic jechac przywitac sie i dziecko a potem ryczec w domu i udawac szczesliwa czy powiedziec ze nie moglam przyjechac i odczekac az troche urosnie.

    Polubienie

    1. Kochana poruszyłaś temat trudny i rozumiem Twoją rozterkę. Dodatkowo piszesz, że masz z siostrą mniejszy niż większy kontakt. Zatem…
      poszukaj drugiego powodu… 🙂
      Dlaczego chcesz jechać odwiedzić siostrę, czy tylko dlatego, że tak wypada, czy tak po ludzku chciałabyś po prostu zobaczyć maluszka i mimo, że nie jesteś jeszcze super mamą, to poczuć się super siostrą i ciocią?
      Jeśli zdecydowanie nie chcesz tam jechać, to znów, czy jest jeszcze jakiś drugi powód oprócz wiadomego, że wywoła to emocje żalu, lekkiej zazdrości, poczucia niesprawiedliwości?

      Widzisz, ja to przechodziłam już 2x. Moja siostra (młodsza, a to ważne, bo zawsze to ja byłam dla niej autorytetem) gdy zaszła w ciążę to też nie wiedziała jak się zachować, by nie sprawić mi przykrości. Wielu sytuacjach nie dało się tego uniknąć, bo ona nie zna mojego świata. My mieszkamy blisko (bardzo) i postanowiłam, że i tak poznam szybko siostrzenicę, więc pojechałam do szpitala, potem ja z mężem przywoziliśmy je do domu, bo szwagier pracował i często na początku bywałam u niej pomóc przy kąpieli, kolkach itd. I wiesz co zaobserwowałam? Że ja to dziecko uwielbiam, czasem jedynie mam agresora na zachowanie siostry i poczucie niesprawiedliwości, że jej „tak szybko poszło”. Inna sprawa, że moja siostra miała i ma do mnie zaufanie w sprawie swoich córek, bo 2 miesiące temu urodziła się druga. Tzn. nigdy nie jestem tam tylko obserwatorką, zawsze mogę coś zrobić przy dziewczynkach i tak było od początku, to wiele ułatwia. To ja ją uczyłam masować córeczkę przy kolkach i pokazywałam jak kąpać by się nie darła 🙂 Przy dzieciach z dalszej rodziny, gdzie przychodziłam tylko jako obserwatorka, było mi zawsze trudniej. Były łzy, zagryzanie języka, bo wtedy tylko miałam stać w kącie i podziwiać, albo siedzieć i słuchać. Takie spotkania staram się omijać. W sumie dzięki Twojemu pytaniu uświadomiłam sobie, że moja siostra mi wszystko mocno ułatwiła, choć na początku się nie zapowiadało.
      Musisz oczywiście sama podjąć decyzję, bo tylko Ty znasz sytuację i atmosferę między Wami, ale pamiętaj, że jak dziecko urośnie, emocje zostają podobne, jedynie więzi będą słabsze. Jeśli jednak czujesz, że oszczędzisz sobie tą wizytą nerwów, to nie jedź.
      Ja czasami jak wracam od siostrzenic mam różne uczucia: – czasami zazdrość, gdy widzę jakie są słodkie, a starsza mnie kocha, całuje i przytula, czasami mam nerwa, jak widzę sposoby wychowawcze mojej siostry (skąd ona to bierze??), a czasami czuję mega ulgę – ona idzie kolejny raz karmić i pozwala „się gryźć”, a ja wracam do domu na ciepłą kąpiel i przytulasy z mężem 🙂

      Polubienie

  2. Ja to mam rozne obawy nie tylko te mojej natury. Wiem, ze jesliby sie dziecku krzywda stala mogliby na mnie zrzucic wine ze zadroscilam albo cos w tym stylu niestety nie raz sie spotkalam w tej swojej nieplodnosci z takimi tekstami albo zle spojrzalam dlatego unikam i ciezarnych i malych dzieci w towarzystwie matek..w pracy mialam ostatnio 3 maluszkow a raczkach troche wieksze dzieci ale nie mialam oporow tutaj niestety mam. Na dodatek mam opory bo znowu o dziecku powiadomil mnie szagier a nie moja siostra i moglabym wyslac przedstawiciela mojego meza tak jak to oni robia ale tez chce mu oszcxedzic bolu. Dalej nie wiem co zrobic. 😦 mysle ze moje mysli sa skierowane ze tak wypada a nie ze chce…

    Polubienie

    1. Powiem Ci, że ja skutecznie wyleczyłam się z zazdrosci. Mój brat obwieścił mi, że będzie miał dziecko. Nie chciałam płakać, nawet się cieszyłam jego szczęściem, ale to było silniejsze ode mnie. Rozpłakałam się gdy mi to powiedział…zazdrosciłam. My lata starań, walki, dobra praca, mieszkanie. Oni w trakcie studiów, przed ślubem, wpadka. Czułam ogromna niesprawiedliwość. Dzieciątko zmarło zaraz po porodzie. Cierpiałam razem z nimi. Było mi ogromnie wstyd za moja zazdrość. 3 miesiące później pojawił się mój adopcyjny syn. Byliby w tym samym wieku… Wyobrażam sobie jak było im trudno patrzeć na moje dziecko. Nie warto nikomu zazdroscić. Nigdy nie wiemy co kto przeszedł lub co go czeka. Każdy prędzej czy później bedzie szczęsliwy. Los jest przewrotny. Pozdrawiam

      Polubienie

      1. Poleciały mi łzy bo ja tak komuś zazdroszcze, ze maja tak szybko dziecko na pierwsza rocznice slubu a my po 8 latach dalej sami. I przeszła mi kiedys taka mysl zebym nie zazdrosciła nie byłą taka wsciekła czasem lekceważaca i nie miała tego ukłucia wsercu na słowa usłyszane o maluszku i rodzicach bo włąsnie zeby sie nic złego nie stało. Absolutnie nie zycze nikomu zle ale zazdrosci czasem nie umiem okiełznać. Dokłądnie nigdy nie wiemy co kogo jeszcze czeka. Może niedługo ja bede szczesliwa zjakiegos powodu może Bóg wybrał dla mnie cos innego> może włąsnie zjakiegos waznego dla mnie powodu jeszcze nie jestem mamą.

        Polubienie

      2. O kurczę, to Ty Veritas wyleczyłaś się z zazdrości metodą wstrząsową, współczuję całej sytuacji, to az nieprawdopodobne. Ale masz rację, że nigdy nie wiemy, co ktoś inny przechodzi, ale też co nas spotka za rogiem, może akurat los się odwróci o 180 stopni?

        Polubienie

  3. Zawsze chciałam pojechać w góry jesienią! Super że trafiła się wam fenomenalna pogoda!
    Ja sobie czasem myśle, że będę „złą” matką 🙂 Że będę pyskować swojemu dziecku haha
    A wiesz ostatnio mam przedziwny czas, i nie obrażę się jeśli tak zostanie. Czuje że już nic nie muszę, że się uwolniłam. Nawet żałuje tej desperacji, która czułam 14 dc i 28 dc. Mam dystans i patrzę na wszystko z dystansem. Analizując skąd bierze się szczęście widzę ze wyłącznie ze mnie…i jeśli nie będzie go we mnie to nikt i nic mi gonjie da. Może ten stan wynika z otoczenia zniknęły wszystkie ciężarne j nie kroi się żadna nowa 😉
    Kozystalam z OVF gdy było darmowe, ale śledzenie cyklu pogarszało mój stan psychiczny…
    Ostatnio za Ojcem Adamem powtarzam codzień:

    – Jaki dziś dzień? – zapytał Puchatek.
    – Dziś – odpowiedział Prosiaczek. Na to Puchatek:
    – To mój ulubiony dzień.

    Polubienie

    1. Ja mam włąsnie fatalny czas wszystko nie tak według mnie bo gdyby ktos patrzył zboku to by pomyslał co ona chce. Oprocz dziecka i wąłsnego domu mam wiele. Ludzi ktorzy mnie szanuja, moge na nich liczyc, kochajacego i wspierajacego męza, bliskich którzy mnie kochają, pracę, czas wolny do wykorzystania jak chcę, wiadomo że i obowiązki ale kto ich nie ma. I tak dzis gdy mam mega zły dzień przez swoje emocje nie do okiełznania pomyslałąm ze jakbym miała dziecko i dom to pewnie i tak bym znalazła cos co spowodowałoby ze dalej narzekam ze znowu cos jest nie tak. bardzo chciałąbym osiągnąc ten stan że nic nie musze, ze szczescie wychodzi ze mnie

      Polubienie

    2. Soniu, góry jesienią są cudne i szlaki pustawe, tak jak lubię.
      A szczęście masz racje – to pojęcie względne, jeśli same sobie go nie wypracujemy, nie nauczymy się go dostrzegać, to z dzieckiem czy bez i tak będzie nam źle.
      O. Adama też lubię czasem posłuchać, miał rację z tym Kubusiem Puchatkiem 🙂

      Polubienie

  4. Przeczytałam wpis i pierwszy komentarz i łzy mi poleciały.. trzymam kciuki za dobrą decyzję.
    Lidio, to piękne o czym piszesz, bo to bardzo ważne żeby nie tracić życia w tym OCZEKIWANIU bo życie jest najpiękniejszym darem jaki dostajemy. Ten dzień już nigdy się nie powtórzy. Mamy wybór:przeżyć to najlepiej jak się da/albo trwać w zawieszeniu patrząc w przyszłość i czekając na szczęście które kiedyś będzie nam dane. Bo To, że będziesz mamą, jest pewne tylko musi nadejść ten dzień kiedy WASZE- Twoje i Twojego dziecka się spotkają. Teraz jeszcze nie nadeszła ta chwila ale może to już za moment? Cieszę się że potrafisz odnaleźć te codzienne radości A ta @niepłodność nie zakryła tego, co w życiu ważne i piękne.

    Polubienie

    1. Staram się Marysiu szukać codziennie choć krztyny motywacji, by znajdować radość z tego co mam, a nie tylko tęsknić za tym czego mi brak. Choć to jest bardzo trudne. Mam nadzieję, że za niedługo się doczekamy naszego małego szczęścia i będę miała inne zmartwienia 🙂

      Polubienie

  5. Po przeczytaniu wpisu siedze i myslę ze własciwie mam za co dziękowac. Wiele rzeczy pewnie nie miałoby miejsca albo byłoby utrudnione gdyby nie nasza niepłodnośc. Teraz moge korzystac z czasu wolnego jak mi sie podoba nie musze kombinowac z opieka nad dzieckiem, mozemy poswiecac sobie tyle czasu ile chcemy, kłąde sie spac i wstaje o której mi potzreba, wychodzimy do znajomych czy na Sylwestra. Jezdze do siostry, kocham tego maluszka mojego sostrzeńca ale czasem jak wracam to tez zulgą ze wracam do swojego spokoju. Doceniam to czasem. Ostatnio pomyslałąm zeby nie myslec o naszym małzenstwie ze to juz 8 lat i to bez dziecka i ze to troche czas stracony i pomyslałąm ze to nasz 1 rok nasz poczatek kiedy będziemy życ pełnią zycia. MOże też presja otoczenia jest wielka i komentarze znajomych i rodziny najwiecej krzywdy mi wyrzadziły bo wtedy napedzam sie i stresuje ze dalej nic. A tak bym zyła sobie swoim tempem bez tej nagonki. Teraz zdecydowanie bede szukac drugiego powodu i pozytywnych stron tego co robie i co sie wydarzyło. Korzystałam tylko przez 1 miesiąc testowy z obserwacji Ovufriend bardzo podobały mi sie wskazówki przez ten czas i to ze moge lepiej poznac swoj organizm a wiele rzeczy wogole nie wiedziałąm lub nie zwracałam uwagi.

    Polubienie

    1. Patrz aNusiaK, jak to wszystko zależy od punktu widzenia 🙂 Ja też często po dniu przepłakanym zaczynam dostrzegać plusy naszej jeszcze bezdzietnej sytuacji. I tak jak napisałaś – najbardziej lubię momenty, gdy po dniu z moją siostrzenicą ja wracam do cichego domu przytulić się do M. a wiem, że moja siostra ma jeszcze kąpanie, usypianie, odbijanie, ulewanie i tak w kółko 🙂

      Skoro korzystałaś tylko miesiąc z obserwacji w OvuFriend, to jeden pakiet jedzie do CIEBIE właśnie!
      Napisz mi maila i w tytule „obserwacje cyku” plus swój pseudonim, a prześlę Ci link do panelu.
      Buziaki!

      Polubienie

  6. Jesli zastanawiacie sie co zrobilam no coz pojechalam do siostry naprawde mialam bardzo zacisniete zeby i powstrzymywalam sie tylko zeby nie plakac. Pojechalismy z druga siostra i tata szwagier zaproponowal zebym wziela na rece ale ja nie chcialam przyjechalam do domu i zle wspomnienia bo wttm szpitalu trafilam w stanie krytycznym z cp wszystkie wspomnienia powrocily gdy bylam spakowana z mysla ze mnie wylyzeczkuja a zostalam tam na dluzej z zagrozeniem zycia. Po wizycie u siostry druga siostra zapytala mnie jak to znosze powiedzialam ze kiepsko i juz wiecej nie chce rozmawiac pierwszy raz bylam z siebie dumna ze nie wyzalalam sie bo i tak bylabym nie zrozumiana w tym swiecie. Nie planuje wizyty kolejnej poczekam az dziecko podrosnie chyba najgorzej te niemowlaki przezywam. Maz caly czas ma nadzieje, ze sie uda u mnie ona juz dawno umarla.

    Polubienie

  7. Lidio wszystkiego co radosne i piękne z okazji twoich urodzin. Zawsze takiej radości jak Kubuś Puchatek żeby każdy dzień był wspaniałą nową przygodą – myślę że Sonia wyraziła w tym cytacie z Kubusia Puchatka wszystko co najważniejsze.
    Piękne są wasze zdjęcia z gór. Ja zawsze myślałam, że uwielbiam bardziej lato ale tej jesieni cieszę się też tymi różnymi kolorami liści, mgłą i taką specjalną tajemniczością jesieni.
    Ostatnio staram się cieszyć każdym dniem i otaczać ludźmi którzy są pozytywni. Nie jest to łatwe ponieważ zredukowało to naszą listę spotkań towarzyskich ale robię tylko to na co mam siłę. Nie wiem co będzie dalej ale wierze, że Bóg ma już jakiś plan dla nas i musimy go tylko odkryć. Gromadzimy papiery i do końca roku chcemy je złożyć w Ośrodku Adopcyjnym. Czekam żeby przyszłość mnie zaskoczyła mam nadzieję pozytywnie jaka by nie była nasza droga do macierzyństwa.
    Dzięki za twoje posty i dziękuje za komentarze dziewczyn to mi przypomina że nie jestem sama z tą moją niepłodnością bo mojego M już nie chce zadręczać a już wszystkie moje bliskie przyjaciółki mają dzieci więc mogą mnie wysłuchać ale widzę w ich oczach, że nie zrozumieją do końca.
    Też z moim M cieszymy się we dwoje z wyjazdów, wyjść, koncertów wszystkiego tego co trudniej będzie robić już jak będziemy mieć dziecko. Ostatnio mam wielką ochotę na koncerty – właśnie byliśmy na jednym koncercie naszego dobrego znajomego i było wspaniale poczułam się znów jak podczas studenckich czasów.
    Wiem, że przede mną jeszcze wiele ciąż w rodzinie i wiem że będzie mi trudno ale będę o tym myślała jak przyjdzie na to czas.
    Co do Ovufriend to na pewno to super aplikacja ale ja już nie mam siły śledzić cyklów ponieważ robiłam to już tyle razy. Ale tym co mają siłę polecam ponieważ właśnie dzięki monitorowaniu owulacji pomimo złych Kirów raz zaszłam w naturalną ciąże w 2017 choć nie skończyła się ona szczęśliwie. Niestety nie jestem w stanie powtórzyć tego cudu więc odpuściłam.

    Polubienie

    1. Abi mam dokladnie to samo lista kontaktow ograniczona niektórzy sami odeszli. Co do aplikacji korzystam jednak to jest takie prowadzenie ostatnio przeze mnie statystyk w którym dc dostane okres. Udalo nam sie dwa razyw ciaze zajsc ( nie korzystając z aplikacji) nigdy nie widzialam serduszka wiec nie wiem czy to można nazwać w ogole ciążą;(

      Polubienie

      1. Gościu,
        u mnie lista kontaktów już chyba nie jest listą, raczej kilkoma punktami 🙂 Takie życie, pogodziłam się z tym.
        A jeśli masz ochotę spróbować aplikacji w pakiecie przygotowanym przez Ovu – napisz maila na wiewiorkowo@onet.pl ze swoim pseudonimem w tytule i hasłem „aplikacja Ovu”. Dostaniesz dostęp Premium:)

        Ściskam
        L.

        Polubienie

    2. Abi, dziękuję Ci bardzo za życzenia. Masz rację, jakbym miała w sobie tyle radości co Kubuś Puchatek, pewnie wszystko wydawałoby się łatwiejsze. Ale pocieszam się, że to jest tylko mały miś o bardzo małym rozumku :), a mój rozumek, bezdzietnej kobiety nie zwalnia ani na chwilę, tylko wciąż mieli i mieli i czasem wypluwa smutne myśli.
      Nie mniej jednak musimy próbować zawsze odnajdywać w sobie radość, plusy naszego życia i „uprawiać” wdzięczność. Super, że odnalazłaś swoje przyjemności w postaci koncertów, teraz jest ten czas by się wyszumieć, wyśpiewać i wybawić.
      Gratuluję też kroku do OA, mam nadzieję, że traficie w dobre ręce i poczujecie, że otwiera się nowa droga do rodzicielstwa. A co do obserwacji cyklu, wcale Ci się nie dziwię. Umiejętność obserwacji bardzo się przydaje, ale dochodzi się czasem do momentu gdy trzeba powiedzieć dość.
      Ściskam
      L.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s