Słów kilka z życia 4 osobowego wiewiórkowa

Tak długo zbierałam się by napisać nowy post. Tyle wiadomości dostałam od Was z pytaniami czy żyjemy i co słychać – za które bardzo dziękuję, to niesamowicie miłe 🙂 Przepraszam wszystkich, którym nie odpisałam. Prawda jest taka, że własnej siostrze odpisuję czasem po 2 dniach na wiadomości, zapomniałam jak się pisze na klawiaturze, że jest jakieś hasło do bloga i że w ogóle istnieje jakieś życie poza moim wiewiórkowem, ale od 1,5 roku tym realnym, żywym, a nie wirtualnym 🙂

To będzie chyba pocieszny post dla tych, którzy są na początku drogi adopcyjnej lub o niej myślą. Dla tych, co walczą z niepłodnością, przeszli już wszystkie możliwe sposoby leczenia i nie wiedzą co dalej, dla tych co w kółko pytają „dlaczego my?????”.

Otóż, poza tym co już wszyscy wyczytać mogli z bloga, czyli że od 1,5 roku jesteśmy rodzicami adopcyjnymi cudnej dziewczynki, która energią powala na kolana. Urokiem osobistym, iskierkami w oczach i radością na twarzy powoduje, że zna ją z imienia całe osiedle, to po internetach chodzą słuchy, że pozazdrościłam koleżance z Małego Światka (serdeczne uściski dla Was :*) i tym razem moje marzenie zostało zrealizowane na cito……- od pół roku jesteśmy podwójnymi adopcyjnymi rodzicami 🙂

Po roku od naszej pierwszej adopcji urodziła się biologiczna siostra naszej Wiewiórci, która powiększyła nasze Wiewiórkowo do 4 osobowej rodziny. Teraz mamy 2 fantastyczne córeczki, czyli podwójną radość, gwar, płacz i wszystko podwójne, zmęczenie również 🙂 Zawsze chcieliśmy, by nasza córka nie wychowywała się sama, ale nie sądziliśmy, że tak pięknie i tak szybko zrealizuje się ta nasza wizja. O tym, jak wychowuje się dzieci rok po roku i to z takim temperamentem jak nasze, można napisać książkę, pewnie w kilku tomach, więc temat pominę. Tłumaczę sobie, że to co trudne minie, nastanie nowy etap (kiedyś przecież przestaną jeść w nocy :)) a radość i przeogromna wdzięczność, że jesteśmy rodzicami, że mamy takie fantastyczne dziewczynki zostanie na zawsze.

Nie wiem czy dam radę udzielać się na blogu i czy tu kiedyś wrócę. Obecne obowiązki i poziom zmęczenia z nimi związany powoduje, że ograniczam się do tego, co absolutnie konieczne, potrzebne lub przydatne moim dzieciom lub daje mi moment wytchnienia.

Od kiedy mamy 2 córeczki, to co kiedyś nie mieściło mi się w głowie stało się codziennością. Ale tak mają pewnie wszyscy rodzice, nie wynika to absolutnie z drogi adopcyjnej naszych dzieci. Dziś nie wyobrażamy sobie, że moglibyśmy mieć inne dzieci. Tak, czytaliśmy takie zdania wiele razy czekając na adopcję, a wcześniej rozważając tą drogę czy jest właściwa dla nas. Dziś co wieczór M. przychodzi do mnie, gdy uśpimy już nasze Wiewiórcie i mówi: „ale fajne mamy te córeczki, prawda”? Ja czuję ogromną wdzięczność, że jestem mamą adopcyjną, a nie biologiczną. Tak, wiem że to dziwne, ale tak mam. Wiem, że nie urodziłabym takich superowych dzieci. Czuję się wyróżniona, że to właśnie te dziewczynki są moimi córkami, a starsza co chwilę woła do mnie maa-maa!!

Nigdy w życiu nie nauczyłam się tyle co przez ostatnie 1,5 roku. Nigdy wcześniej nie zaszło wie mnie tyle zmian, nie przewartościowałam tak mocno swojego ( i tak wartościami stojącego) życia. Dla tych, co długo czekają i czekać już dłużej nie umieją, napiszę tylko – że czeka Was pewnie coś niesamowicie cudownego. Pewnie też wymagającego, trudnego, ale wartego każdego trudu. Dziś wraca do mnie w myślach wiele momentów z naszego czekania. Zaczynam więcej rozumieć i łączyć kropki. Zaczynam dziś dziękować za to, co kiedyś wydawało się karą. Tęsknię za tym, co kiedyś było zwykłe, oczywiste i wydawało się, że będzie trwać wiecznie. Żałuję tylko, że nie umiałam w pełni doceniać i cieszyć się momentami i bliskimi, mimo trwania w niepłodności.

Obecnie jeśli można mnie w ogóle gdzieś spotkać, to najczęściej na IG. Jeśli macie jakieś pytania, to tam zapraszam – największe prawdopodobieństwo, że przeczytam i odpiszę ( z opóźnieniem jak PKP :)). Może za jakiś czas wrócę na bloga z nową siłą, albo stworzę swoje nowe miejsce w sieci. Pomysłów i tematów nie brakuje, ale czasu i możliwości realizacji już bardzo.

Tymczasem dla wszystkich, którzy dziś jeszcze tkwią w marazmie, beznadziei, rozpaczy chcę napisać, że ….. marzenia się spełniają. Często innym sposobem, zazwyczaj lepszym, zaskakującym, na pierwszą myśl – dziwnym. Ale po czasie okazuje się, że idealnie skrojonym na naszą miarę. A im więcej w czymś trudu, niestandardowych rozwiązań, wyzwań, tym większa radość, spokój w sercu i pewność, że jest się na właściwej drodze…

Może cdn….

Reklama

12 myśli na temat “Słów kilka z życia 4 osobowego wiewiórkowa

  1. Droga Wiewiórko ! Dziękuję Ci za ten wpis i Twoje dzielenie się tym co piękne i trudne zarazem…. Życzę Wam wielu pięknych wspólnych chwil , po tym jak dałaś siebie na tym blogu mogę tylko powiedzieć że jestem pewna że jesteś cudowna Mama i wspaniałą Żona ….dobrze że jesteś ! Dobrze że Twoi Bliscy Cię mają ! Wszystkiego dobrego

    Polubienie

  2. Cudownie się to czyta. Piękna, szczęśliwa rodzinka. Ja również jestem wdzięczna za moją drogę. Od miesiąca jestem mamą drugiego chłopca , także u nas też już pełna chata 🙂 Wszystkiego dobrego.

    Polubienie

  3. Fajnie, że się odezwałaś i że u Was wszystko OK.
    Ogarnięcie tak małych dzieci z tak małą różnicą wieku na pewno proste nie jest. Trzymajcie się i dużo siły dla Was.

    Polubienie

  4. Cieszę się, że odezwałaś się na blogu. Pisałam do ciebie maila ponieważ rozumiem Twoja sytuacje. W czerwcu ubiegłego roku straciłam nagle ukochanego tatę, w październiku doczekaliśmy się 2 letniego synka a w tym miesiącu jego 9 miesięcznego brata. Doceniłam już ile czasu miałam przy jednym dziecku i chyba powiedzonko ze jedno dziecko to za mało a dwoje to za dużo jest troszkę prawdziwe 😉 Wiec u nas kołowrotek emocjonalny do tego kontenerowanie emocji dzieci wiec bywa naprawdę męcząco i trudno ale czuje że tak jest dobrze, tak jak powinno.

    Polubienie

    1. Soniu,….myślałam że odpisałam 🤦przepraszam.
      Mamy bardzo podobna sytuację i dzieci w identycznym wieku 😍 wiem jak jest ciężko, oddycham rękawami i wypatruje dnia gdy będzie choć trochę lżej. Ale i tak jestem przeszczęśliwa że mamy obie dziewczynki i one będą miały siebie, będzie im lżej. Ściskam i postaram się odpisać.😍

      Polubienie

  5. Cóż za zbieg okoliczności. Po poście o pierwszej adopcji okazało się że jestem w ciazy po 5 latach czekania. Jak przeczytałam post o drugiej adopcji mówię sobie kurczę chyba będę znowu w ciąży:D i tak się też stało, jakoś niedowierzam że tak to się zadzialo szybko 😀

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s