Już nie płaczę na myśl o zbliżających się kolejnych urodzinach. Właśnie się dowiedziałam, że osiągam najlepszy wiek do zostania mamą:)

Jakiś czas temu trafiłam na artykuł w sieci mówiący o najlepszym wieku kobiet do zostania matką. Kolejne  pitu, pitu pomyślałam, ale w opisie zobaczyłam magiczną liczbę – 34! Uuuuu – z czystego szacunku do zbliżającej się mojej 34 -órki przeczytam, pomyślałam. Artykuł taki sobie, ale podaje 2 podstawy naukowe, by sądzić o tym, że wiek… Czytaj dalej Już nie płaczę na myśl o zbliżających się kolejnych urodzinach. Właśnie się dowiedziałam, że osiągam najlepszy wiek do zostania mamą:)

Nasz chorwacki urlop dobiegł końca, niestety i stety.

Wróciliśmy To był mój pierwszy od czasów studiów (10 lat) 2-tygodniowy urlop, wcześniej wyjeżdżaliśmy góra na tydzień. Muszę przyznać, że dopiero teraz, po tych dwóch tygodniach totalnego nic nierobienia czuję się porządnie wypoczęta fizycznie, w pewnym stopniu psychicznie, mam trochę nowych przemyśleń i pomysłów na rozwój, ale co najważniejsze postanowienia na następne wyjazdy. Czyli nasz… Czytaj dalej Nasz chorwacki urlop dobiegł końca, niestety i stety.

Telefon milczy, czyli jedziemy na pierwszy taki urlop.

Dopiero dziś zaczęłam czuć aurę zbliżającego się urlopu. Do tego dzisiejsze święto, które jest jednym z moich ulubionych daje okazję wystopowania zawodowych myśli, zaplanowaniu ekwipunku na wakacje i wyciszenia. Już kiedyś Wam wspominałam, że z naszym tegorocznym urlopem wiązało się trochę nieporozumień rodzinnych. Musieliśmy przekładać pierwszy termin wyjazdu z września na sierpień właśnie, bo okazało… Czytaj dalej Telefon milczy, czyli jedziemy na pierwszy taki urlop.

Widział ktoś *osła? Czyli komu państwo daje drugą szansę?

Poczekałam z tym do dziś. Chciałam, by mi opadły emocje. W piątek po pracy kupiłam nawet 20 kg pomidorów i paprałam się z nimi ponad 4 godziny, myślałam, że mi przejdzie. Ale nie przeszło. Więc dziś postanowiłam się tym z Wami podzielić, choć dla większości to już nie będzie świeży news. Jak nie znam się… Czytaj dalej Widział ktoś *osła? Czyli komu państwo daje drugą szansę?

Wiewiórkowy miszmasz.

W całym tym adopcyjnym oczekiwaniu wpadam co jakiś czas w dziwną czasoprzestrzeń. Pomiędzy radosnym oczekiwaniem, wypełnionym milionem spraw, które warto jeszcze teraz załatwić, gdy jesteśmy we dwójkę, a taką totalną stagnacją, połączoną z niemocą, czasem przykrością, złością, a nawet buntem, bo ktoś znów coś powiedział i może nieświadomie, ale walnął nam prosto w serce jest… Czytaj dalej Wiewiórkowy miszmasz.

Oj dziwny jest ten … czas.

Gdyby okres oczekiwania na adopcyjne dziecko był tak krótki jak na biologiczne, chyba nie doświadczyłabym tego mętliku w głowie. Nie miałabym czasu na myślenie, analizowanie, trzeba by było skupić się na najważniejszym – przygotowaniu do przyjęcia noworodka. Na czym mają się skupić przyszli rodzicie adopcyjni, którzy czekają już / dopiero (niepotrzebne skreślić) 3 lata od… Czytaj dalej Oj dziwny jest ten … czas.

Książka, która stanęła w mojej obronie.

Czytałam ją od maja. Może nawet powinnam napisać studiowałam, analizowałam, mentalnie męczyłam. To nie była książka „do poduszki”. To książka, która w dużym stopniu uświadomiła mi, że wszystko ze mną OK i że takich „nie z tego świata” jak ja, jest zdecydowanie więcej i że jesteśmy na tym świecie potrzebni. Zaczęło się od tego, że… Czytaj dalej Książka, która stanęła w mojej obronie.

Zapraszam Cię do mojej sypialni- jedyna taka okazja.

Już dawno nie odpoczęłam tak jak dzisiejszej niedzieli, choć w sumie to najbardziej pracowita niedziela od czasu przeprowadzki. Właśnie wczoraj w nocy zakończyliśmy ogarnianie salonu po cyklinowaniu podłogi, a dziś jakoś nie umieliśmy wypoczywać z takim bajzlem wszędzie, więc dokańczaliśmy wtłaczanie wszystkich drobiazgów do szafek. Pamiętacie pewnie, jak w maju pisałam Wam, że mam kryzys… Czytaj dalej Zapraszam Cię do mojej sypialni- jedyna taka okazja.

Czy słyszałaś o „cudach” jakie czyni osteopata? Przeczytaj koniecznie, jeśli wciąż starasz się o dziecko, a jeśli już jesteś mamą, to przeczytaj tym bardziej!

Ten temat chodził mi po głowie dość długo, nasilał się zazwyczaj po indywidualnych rozmowach z Wami, albo szczególnych komentarzach. Nawarstwiło się tego ostatnio, a kropkę nad „i” postawiła „Gościu” 🙂 Zaznaczam, że chce Wam tutaj przekazać jedynie moje spostrzeżenia, a nie doświadczenia, ale czuję, że mogą się przydać. Od prawie dwóch lat współpracuję zawodowo z… Czytaj dalej Czy słyszałaś o „cudach” jakie czyni osteopata? Przeczytaj koniecznie, jeśli wciąż starasz się o dziecko, a jeśli już jesteś mamą, to przeczytaj tym bardziej!

Procedura adopcyjna, która pozwala polubić bezdzietność. Czy to tak miało być?

Tak mi się spodobało ostatnio moje życie, takie normalne, zwykłe, że cierpię na niedoczas przewlekły. Kuleje z tego powodu blog, a ja się trochę cieszę. Nie, że kuleje oczywiście, tylko, że w końcu widzę coś innego niż permanentny brak dziecka, który przeszkadza na każdym kroku. Do adopcji się dojrzewa.. Większość z Was, czytających dłużej bloga… Czytaj dalej Procedura adopcyjna, która pozwala polubić bezdzietność. Czy to tak miało być?

W którym momencie tracimy „cud życia” ? I jak powoli go odzyskać?

Gdy zaczynaliśmy starać się o dziecko (2010/ 11r) zmieniłam moje podejście do życia. Tzn. ja się nastawiałam, że nasza codzienność zaraz się zmieni i układałam w myślach co będzie, jak już będę w ciąży, jak będę gruba, jak dzidziuś się urodzi, jaki wózek kupimy itd. Żyłam życiem, którego jeszcze nie było i nadzieją, że już… Czytaj dalej W którym momencie tracimy „cud życia” ? I jak powoli go odzyskać?

Złość i kapitulacja nie pomoże, muszę dać z siebie wszystko, a resztą zajmie się ONA.

Aż sama nie wierzę, że tyle zmieniło się od mojego ostatniego wpisu. Ale zanim przejdę do szczegółów, to bardzo Wam dziękuję za wszystkie „kondolencje”, które popłynęły w moją stronę. Kto mnie lepiej zrozumie, niż Wy? Dziękuję za słowa wsparcia, za niezliczoną ilość maili, za pomysły jak sobie radzić, gdy nerwy, aż kipią i za cudną… Czytaj dalej Złość i kapitulacja nie pomoże, muszę dać z siebie wszystko, a resztą zajmie się ONA.

Czuję, że to moja oscarowa rola, bo złotą palmę już mam… Czyli o sztuce, do której dostałam angaż bez mojej wiedzy, zgody, a nawet z wyraźnym protestem.

Miałam zaplanowany jakiś miły, budujący post. Nie taki znowu słodki, by dostać cukrzycy, ale na litość boską myślę sobie, przecież ta bezdzietność czasem też jest fajna, więc dajmy jej szansę się polubić. Ale cóż…. Dostałam szybki komunikat w poniedziałek rano, nadawca – moje spragnione smutnych wrażeń życie upomniało się i usłyszałam: zakładaj Lideczko maskę i… Czytaj dalej Czuję, że to moja oscarowa rola, bo złotą palmę już mam… Czyli o sztuce, do której dostałam angaż bez mojej wiedzy, zgody, a nawet z wyraźnym protestem.