Zupełnie inna niedziela

M. jeszcze spał, słońce bez pytania wpadało do biurowego / dziecięcego pokoju. Usiałam jak zwykle przy biurku. Za oknem z daleka, ale za to bardzo wyraźnie widziałam skrzące się pokłady śniegu na Babiej Górze. O tej porze roku rzadko kiedy miałam taką widoczność. Słońce grzało przez szybę bardzo intensywnie, zrobiłam kawę do czerwonej filiżanki, wystawiłam… Czytaj dalej Zupełnie inna niedziela

Chodziło mi o to bardzo….

Od dwóch tygodni „nosiło” mnie na każdą stronę. Włączyła mi się jakaś psychiczna zołza, jakiś mentalny demon zwątpienia we wszystko co z rodzicielstwem związane. Tak, oczywiście, że miałam dostać okres, ale raz na 4-5 miesięcy to jest pms-owy  Armagedon. Pozostałe miesiące przechodzą lekko, można nawet to nazwać „płynnie” i bezobjawowo. Sama nie wiem o co… Czytaj dalej Chodziło mi o to bardzo….

10. rocznica naszego ślubu …. I 3 starszych Panów w Beskidzie Niskim.

13. luty 2010r. Co ja sobie wtedy wyobrażałam ?? Jakiś wirus jelitowy,  dzień przed „godziną zero” zmiótł mnie z  powierzchni świadomości i pędu ostatnich przygotowań przed ślubem. Miałam dopilnować kwiatów dla rodziców, odebrać tort, zrobić paznokcie. Nie dałam rady. Przeleżałam pół nocy na izbie przyjęć w szpitalu pod kroplówką. Izba przyjęć wtedy nie przyjmowała, na… Czytaj dalej 10. rocznica naszego ślubu …. I 3 starszych Panów w Beskidzie Niskim.

Przełomy dla mnie nie istnieją, choć nowa data prezentuje się z gracją. Czyli nowy, 2020 rok.

W Nowy Rok weszłam bez przytupu, z kiepskim nastrojem. Sztuczne ognie i fajerwerki przegapiłam, mówiąc krótko nie pierwszy już raz olaliśmy z M. sylwestra. Choroba mnie troszkę zmogła i przeleżałam pierwszy dzień 2020 roku w łóżku. Ale czasem trzeba pochorować, by …. bez wyrzutów sumienia poczytać.   Mój stosunek do żegnania starego i witania nowego… Czytaj dalej Przełomy dla mnie nie istnieją, choć nowa data prezentuje się z gracją. Czyli nowy, 2020 rok.

Pierwsze takie święta…

Pamiętam, jak co roku szperałam po blogach o niepłodności, co zrobić, żeby przeżyć bez ogromnego uszczerbku na zdrowiu psychicznym okres bożonarodzeniowy. Mam wrażenie ( i doświadczenie), że w tym czasie pary zmagające się z niepłodnością, wszystko drażni podwójnie. W TV wciąż świąteczne reklamy tylko szczęśliwych rodzin, w sklepach i galeriach tłumy ludzi kupujących prezenty, najczęściej… Czytaj dalej Pierwsze takie święta…

Mamo, a co robiliście, gdy mnie jeszcze z wami nie było?

Listopad przeleciał mi z prędkością światła, ale też powiał nostalgią i kolejnymi smętnymi przemyśleniami. Zmiany, które czekają mnie w najbliższym czasie w mojej firmie, zabierają sporo czasu prywatnego. Może to dobrze, choć i tak krążą mi w głowie myśli o zbliżających się Świętach Bożego Narodzenia i nie zawsze są to najradośniejsze myśli. Moje tegoroczne adwentowe… Czytaj dalej Mamo, a co robiliście, gdy mnie jeszcze z wami nie było?

Wykorzystuję moją niepłodność, bo kiedyś ona mocno wykorzystała mnie.

Nie wiem jak Wam mijają te jesienne dni, bo mnie zdecydowanie za szybko. Zawsze postanawiam sobie, że skoro wieczory dłuższe, smog ogromny, zimno i wilgotno, to przecież mało co mnie skusi, by wyjść z domu. Będę więc miała czas na nadrobienie odstawionych na półkę książek, kursu internetowego, blogów i ciekawych stron. Chciałam też poszukać nowych… Czytaj dalej Wykorzystuję moją niepłodność, bo kiedyś ona mocno wykorzystała mnie.

„Co u was słychać?”- pytanie, które strach zadać, odpowiedź obszerna jak opisy u Orzeszkowej i potem ta umierająca mina… Czyli manifest bezdzietnej.

W moim długim już doświadczeniu bezdzietności zauważyłam, że niektóre okresy roku przechodzę wyjątkowo źle. Nie jest to związane z pogodą, zmianą czasu na zimowy, czy moją formą fizyczną. Głównym czynnikiem determinującym moje samopoczucie psychiczne jest … otoczenie w jakim przebywam. Ostatnio byłam zaproszona (narażona) na kilka imprez, spotkań i uroczystości rodzinnych. Wcześniej zawsze staram się… Czytaj dalej „Co u was słychać?”- pytanie, które strach zadać, odpowiedź obszerna jak opisy u Orzeszkowej i potem ta umierająca mina… Czyli manifest bezdzietnej.

Moje motto: szukaj zawsze drugiego powodu. A dziś dodatkowo rozdaję prezenty, tak po – urodzinowo.

Pamiętam do dziś zdanie pewnej pani doktor z czasów studiów – jeśli masz coś zrobić, poszukaj przynajmniej 2 powodów dla których warto to zrobić…. Trochę głupio brzmi, ale działa cuda. Tak właśnie staram się funkcjonować przez większość czasu spędzanego z moją niepłodnością. Tak planuję weekendy, wyjazdy i czas tylko ze sobą samą. Tak układam jadłospis,… Czytaj dalej Moje motto: szukaj zawsze drugiego powodu. A dziś dodatkowo rozdaję prezenty, tak po – urodzinowo.

Już nie płaczę na myśl o zbliżających się kolejnych urodzinach. Właśnie się dowiedziałam, że osiągam najlepszy wiek do zostania mamą:)

Jakiś czas temu trafiłam na artykuł w sieci mówiący o najlepszym wieku kobiet do zostania matką. Kolejne  pitu, pitu pomyślałam, ale w opisie zobaczyłam magiczną liczbę – 34! Uuuuu – z czystego szacunku do zbliżającej się mojej 34 -órki przeczytam, pomyślałam. Artykuł taki sobie, ale podaje 2 podstawy naukowe, by sądzić o tym, że wiek… Czytaj dalej Już nie płaczę na myśl o zbliżających się kolejnych urodzinach. Właśnie się dowiedziałam, że osiągam najlepszy wiek do zostania mamą:)

Nasz chorwacki urlop dobiegł końca, niestety i stety.

Wróciliśmy To był mój pierwszy od czasów studiów (10 lat) 2-tygodniowy urlop, wcześniej wyjeżdżaliśmy góra na tydzień. Muszę przyznać, że dopiero teraz, po tych dwóch tygodniach totalnego nic nierobienia czuję się porządnie wypoczęta fizycznie, w pewnym stopniu psychicznie, mam trochę nowych przemyśleń i pomysłów na rozwój, ale co najważniejsze postanowienia na następne wyjazdy. Czyli nasz… Czytaj dalej Nasz chorwacki urlop dobiegł końca, niestety i stety.

Telefon milczy, czyli jedziemy na pierwszy taki urlop.

Dopiero dziś zaczęłam czuć aurę zbliżającego się urlopu. Do tego dzisiejsze święto, które jest jednym z moich ulubionych daje okazję wystopowania zawodowych myśli, zaplanowaniu ekwipunku na wakacje i wyciszenia. Już kiedyś Wam wspominałam, że z naszym tegorocznym urlopem wiązało się trochę nieporozumień rodzinnych. Musieliśmy przekładać pierwszy termin wyjazdu z września na sierpień właśnie, bo okazało… Czytaj dalej Telefon milczy, czyli jedziemy na pierwszy taki urlop.

Widział ktoś *osła? Czyli komu państwo daje drugą szansę?

Poczekałam z tym do dziś. Chciałam, by mi opadły emocje. W piątek po pracy kupiłam nawet 20 kg pomidorów i paprałam się z nimi ponad 4 godziny, myślałam, że mi przejdzie. Ale nie przeszło. Więc dziś postanowiłam się tym z Wami podzielić, choć dla większości to już nie będzie świeży news. Jak nie znam się… Czytaj dalej Widział ktoś *osła? Czyli komu państwo daje drugą szansę?

Wiewiórkowy miszmasz.

W całym tym adopcyjnym oczekiwaniu wpadam co jakiś czas w dziwną czasoprzestrzeń. Pomiędzy radosnym oczekiwaniem, wypełnionym milionem spraw, które warto jeszcze teraz załatwić, gdy jesteśmy we dwójkę, a taką totalną stagnacją, połączoną z niemocą, czasem przykrością, złością, a nawet buntem, bo ktoś znów coś powiedział i może nieświadomie, ale walnął nam prosto w serce jest… Czytaj dalej Wiewiórkowy miszmasz.