Nowe życie

Już nawet nie pamiętam dobrze pierwszego dnia w domu z naszą Córcią. Wiem, że przywieźliśmy ją zaraz po rozprawie, ciocia adopcyjna już na nas czekała z przygotowanym prezentem dla córki. Po drodze dziadek wysyłał smsy kiedy będziemy, bo on musi choć zobaczyć wnusię no i pierwszy przybiegł jej się przedstawić i uściskać. Była zdziwiona, ale… Czytaj dalej Nowe życie

Telefon, na który czekałam, którego się bałam, który przewrócił nasze życie na dół nogami. Nareszcie…

Listopadowa mżawka i szaruga za oknem w ogóle mi nie przeszkadzały. Siedziałam w pracy, a dokładniej w nowym gabinecie, który stworzyłam z E. i gapiłam się w komputer. Nastrój, aura za oknem i rozkręcanie biznesu – wszystko było listopadowe. Postawiłyśmy wszystko na jedną kartę, uniezależniły od starych, dziwnych szefów i obiecały, że wszystko będzie działać… Czytaj dalej Telefon, na który czekałam, którego się bałam, który przewrócił nasze życie na dół nogami. Nareszcie…

Pierwsze takie święta od 11 lat..

Od ponad tygodnia jesteśmy już w domu we trójkę. Mam wrażenie, że ostatnie 10 lat wszystkie nasze marzenia i modlitwy trafiały do poczekalni. Od telefonu z ośrodka wszystko się zmieniło. Sama nie wierzę, że to piszę. Już przyzwyczajałam się do myśli, że ja nigdy nie będę….., że my zawsze sami…., itd Teraz armia Aniołów zadziałała… Czytaj dalej Pierwsze takie święta od 11 lat..

Koniec wojny 10- letniej.

Czekałam na to 10 lat. Tak, na to pranie – piąte już chyba, segregowanie. Zadzwonił TEN telefon. Poznaliśmy NASZĄ Córeczkę, ma 3 miesiące. Nie wiem czy większe są emocje, czy jeszcze niedowierzanie. Radość z poznania naszej Córci miesza się z radością zakończenia 10 przeklętych lat. Jeszcze to wszystko do nas nie dociera.

Druga kwalifikacja do wciąż pierwszej adopcji.

Pozwoliłam sobie samej ostatnio więcej odpuszczać. Że jestem słowna, to już wiecie pewnie, bo blog świeci pustkami. Ten rok zaskakująco często pokazuje mi, jak bardzo na nic nie mam wpływu i jak często babcia miała rację w swych „babcinych mądrościach”. Dochodzi do mnie, jak to życie jest nieprzewidywalne i że moim zadaniem jest tylko i… Czytaj dalej Druga kwalifikacja do wciąż pierwszej adopcji.

Odzyskuję powoli równowagę. Czekamy na kolejną kwalifikację.

  To niesamowite jak stres działa na nasz organizm. Zaczynam powoli wracać do normalnego życia. Nerwy związane z pracą, a właściwie relacjami, które okazało się, że zależą tylko od pieniędzy, zrujnowały mnie najpierw psychicznie na kilka tygodni, a potem fizycznie. Gdy opada największy stres, organizm czuje że już nie musi walczyć lub uciekać, myślałam że… Czytaj dalej Odzyskuję powoli równowagę. Czekamy na kolejną kwalifikację.

Bezdzietność z Marsa, czyli męskie czekanie na potomka.

Walcząc z bezdzietnością nie walczę tylko z nią samą, ale jeszcze z męską obojętnością… (czasem tylko chwilową, czasem wielomiesięczną). By walczyć z bezdzietnością trzeba mieć siłę, energię i jakieś duże zapasy paliwa, by dać radę utrzymywać się na powierzchni. Gdy trwa to miesiącami, a potem latami, nie chcę napisać dziesięcioleciami, bo aż boję się, bym… Czytaj dalej Bezdzietność z Marsa, czyli męskie czekanie na potomka.

Zupełnie inna niedziela

M. jeszcze spał, słońce bez pytania wpadało do biurowego / dziecięcego pokoju. Usiałam jak zwykle przy biurku. Za oknem z daleka, ale za to bardzo wyraźnie widziałam skrzące się pokłady śniegu na Babiej Górze. O tej porze roku rzadko kiedy miałam taką widoczność. Słońce grzało przez szybę bardzo intensywnie, zrobiłam kawę do czerwonej filiżanki, wystawiłam… Czytaj dalej Zupełnie inna niedziela

Chodziło mi o to bardzo….

Od dwóch tygodni „nosiło” mnie na każdą stronę. Włączyła mi się jakaś psychiczna zołza, jakiś mentalny demon zwątpienia we wszystko co z rodzicielstwem związane. Tak, oczywiście, że miałam dostać okres, ale raz na 4-5 miesięcy to jest pms-owy  Armagedon. Pozostałe miesiące przechodzą lekko, można nawet to nazwać „płynnie” i bezobjawowo. Sama nie wiem o co… Czytaj dalej Chodziło mi o to bardzo….

Widział ktoś *osła? Czyli komu państwo daje drugą szansę?

Poczekałam z tym do dziś. Chciałam, by mi opadły emocje. W piątek po pracy kupiłam nawet 20 kg pomidorów i paprałam się z nimi ponad 4 godziny, myślałam, że mi przejdzie. Ale nie przeszło. Więc dziś postanowiłam się tym z Wami podzielić, choć dla większości to już nie będzie świeży news. Jak nie znam się… Czytaj dalej Widział ktoś *osła? Czyli komu państwo daje drugą szansę?

Procedura adopcyjna, która pozwala polubić bezdzietność. Czy to tak miało być?

Tak mi się spodobało ostatnio moje życie, takie normalne, zwykłe, że cierpię na niedoczas przewlekły. Kuleje z tego powodu blog, a ja się trochę cieszę. Nie, że kuleje oczywiście, tylko, że w końcu widzę coś innego niż permanentny brak dziecka, który przeszkadza na każdym kroku. Do adopcji się dojrzewa.. Większość z Was, czytających dłużej bloga… Czytaj dalej Procedura adopcyjna, która pozwala polubić bezdzietność. Czy to tak miało być?

Bezpiecznik radości

MOJE PODSUMOWANIE WIELKANOCNYCH ŚWIĄT Wychowana w tradycyjnej polskiej rodzinie, raczej nie wyobrażam sobie świąt poza domem. Tak było również tym razem,  żadne rajskie wakacje, ucieczka w Bieszczady itp. Święta zazwyczaj zaczynam już w Wielki Czwartek, choć nie oznacza to dla mnie już wolnego od pracy. Dopiero sobota była dniem w pełni przeznaczonym na przygotowania świąteczne.… Czytaj dalej Bezpiecznik radości

Niepłodność / bezdzietność jak figowiec?

Wybaczcie moje przerwy w pisaniu. Jestem ostatnio mało twórcza, próbuję skoncentrować się na życiu, tym prawdziwym, realnym. Wynajduję sobie małe obowiązki, by zapełnić czas i myśli. Powoli wracam do równowagi i próbuję na nowo zdefiniować co nią tak naprawdę jest. Czy ten nasz dziesiąty rok małżeństwa tylko we dwoje, do którego już tak bardzo zdążyliśmy… Czytaj dalej Niepłodność / bezdzietność jak figowiec?

Telefon

Pisząc ostatni post o rozwiązaniu słoniowej ciąży, nie spodziewałam się, że może być prawdziwy. Nie spodziewałam się, że tak wszystko się potoczy. W tym tygodniu zadzwonił do nas telefon z ośrodka. Przypuszczaliśmy, że to może być ten telefon, choć w rozmowie nic nie padło konkretnego. Kilka pytań czy u nas dobrze ze zdrowiem, czy jakieś… Czytaj dalej Telefon