Poszukuje inspiracji do jesiennej regeneracji – help..

Dziś będzie inaczej niż zwykle – dziś będzie post- prośba. Ostatnio dużo u nas się dzieje, a właściwie mówiąc bardziej szczegółowo to psuje niż buduje, głównie zawodowo. Jedyny plus (ujemny) tej sytuacji, to że nie myślimy tak bardzo o braku dzieci i korku w OA, bo największy stres generuje praca M. i brak mojej –… Czytaj dalej Poszukuje inspiracji do jesiennej regeneracji – help..

Każda izolacja jest ciężka, ta z okazji pandemii okazała się dla mnie pestką.

To wpis raczej dla tych niedzieciatych, choć podejrzewam, że niektórzy dzieciaci, szczególnie długo o to walczący też będą wiedzieć o co chodzi. Zdaję sobie sprawę, że jestem w mniejszości, jak małej to nie wiem, bo w moim, znajomym otoczeniu to mniejszość jednostkowa, więc nie mam żadnego punktu odniesienia. Być może właśnie ten brak odniesienia popycha… Czytaj dalej Każda izolacja jest ciężka, ta z okazji pandemii okazała się dla mnie pestką.

Co dobrego przynosi mi #zostańwdomu?

2 tygodnie minęły mi tak szybko, a głowa codziennie napełnia się nowymi pomysłami. Nie, nie marudzę, że siedzę w domu, ja się tym delektuję! Bardzo bym chciała, by epidemia została opanowana, ale też….. bym jeszcze trochę została w domu. Ze względów medycznych, myśląc o wszystkich, którzy zachorowali i tych którzy się poświęcają, by leczyć i… Czytaj dalej Co dobrego przynosi mi #zostańwdomu?

Telefon milczy, czyli jedziemy na pierwszy taki urlop.

Dopiero dziś zaczęłam czuć aurę zbliżającego się urlopu. Do tego dzisiejsze święto, które jest jednym z moich ulubionych daje okazję wystopowania zawodowych myśli, zaplanowaniu ekwipunku na wakacje i wyciszenia. Już kiedyś Wam wspominałam, że z naszym tegorocznym urlopem wiązało się trochę nieporozumień rodzinnych. Musieliśmy przekładać pierwszy termin wyjazdu z września na sierpień właśnie, bo okazało… Czytaj dalej Telefon milczy, czyli jedziemy na pierwszy taki urlop.

Oj dziwny jest ten … czas.

Gdyby okres oczekiwania na adopcyjne dziecko był tak krótki jak na biologiczne, chyba nie doświadczyłabym tego mętliku w głowie. Nie miałabym czasu na myślenie, analizowanie, trzeba by było skupić się na najważniejszym – przygotowaniu do przyjęcia noworodka. Na czym mają się skupić przyszli rodzicie adopcyjni, którzy czekają już / dopiero (niepotrzebne skreślić) 3 lata od… Czytaj dalej Oj dziwny jest ten … czas.

Czy słyszałaś o „cudach” jakie czyni osteopata? Przeczytaj koniecznie, jeśli wciąż starasz się o dziecko, a jeśli już jesteś mamą, to przeczytaj tym bardziej!

Ten temat chodził mi po głowie dość długo, nasilał się zazwyczaj po indywidualnych rozmowach z Wami, albo szczególnych komentarzach. Nawarstwiło się tego ostatnio, a kropkę nad „i” postawiła „Gościu” 🙂 Zaznaczam, że chce Wam tutaj przekazać jedynie moje spostrzeżenia, a nie doświadczenia, ale czuję, że mogą się przydać. Od prawie dwóch lat współpracuję zawodowo z… Czytaj dalej Czy słyszałaś o „cudach” jakie czyni osteopata? Przeczytaj koniecznie, jeśli wciąż starasz się o dziecko, a jeśli już jesteś mamą, to przeczytaj tym bardziej!

Ogarniam się powoli, układam priorytety i emocje, porządkuję dom. Powoli wracam do siebie. I ogłaszam prezenty!

Nie wiem dlaczego tak mnie zmiotło na chwilę. Tak już bywało, a kiedyś nawet nie bywało, tylko trwało latami. Ale myślałam, że to już za mną, a tu – a ku-ku.. Pomyślałam, że już nie będę tego rozdrabniać na blogu, ale … potem do mnie dotarło, że to ma być nie tylko pamiętnik dobrych wspomnień,… Czytaj dalej Ogarniam się powoli, układam priorytety i emocje, porządkuję dom. Powoli wracam do siebie. I ogłaszam prezenty!

Choroba Hashimoto – czy da się zrobić coś innego oprócz brania leków, by ją obezwładnić?

Już dawno pisałam Wam o zmianie w samopoczuciu i poprawie mojego zdrowia po wprowadzeniu zmian w diecie. Wszystko za sugestią osoby, która ma ogromny dar widzenia niedomagań organizmu u innych. Dziś chciałam nie o tym, więc jeśli kogoś ciekawi jak to się zaczęło, kim jest tajemnicza pani Stasia i jak nami wstrząsnęła recytując listę naszych… Czytaj dalej Choroba Hashimoto – czy da się zrobić coś innego oprócz brania leków, by ją obezwładnić?

O tym jak wydawało mi się, że już na pewno jestem w ciąży i o tym kiedy zorientowałam się, że pokonałam niepłodność

Miałam się do tego nigdy nie przyznawać, ale coś ostatnio szczerość wygrywa u mnie na każdej płaszczyźnie życia. Na studiach ostatnio dyskutowaliśmy, że pozytywne przykłady biznesowe z rynku polskiego znajdziemy na każdym kroku, o tych negatywnych zaś, w Polsce nikt nie mówi. Nikt się nie chce przyznać, bo przecież to nie tak, że ich nie… Czytaj dalej O tym jak wydawało mi się, że już na pewno jestem w ciąży i o tym kiedy zorientowałam się, że pokonałam niepłodność

Małe rzeczy, a cieszą, czyli nasz ostatni tydzień.

Przez wiele lat bywało tak, że moje postanowienia, by nie myśleć o niepłodności miały krótką datę ważności. Tzn. potrafiłam w nich wytrwać 1, 2, czasem 3 dni, a potem stopniowo dopadała mnie melancholia, smutek, a następnie dołek. Taki stan trwał od kilku do kilkunastu dni, potem próbowałam „doła zakopać” i następowały kolejne kilka dni lepszej… Czytaj dalej Małe rzeczy, a cieszą, czyli nasz ostatni tydzień.

1 wspólna cecha leczenia niepłodności i drogi adopcyjnej.

Wiele z Was, czytając moje posty na pewno wyłapało informacje, które wtrącałam o naszej drodze adopcyjnej. Drogę do rodzicielstwa adopcyjnego i leczenie niepłodności łączy 1 ogromna, wspólna cecha – CZAS. Nic w leczeniu niepłodności nie deprymowało mnie tak bardzo, jak czas, który miałam wrażenie, że ciągle uciekał, a my dalej bez dziecka. Jak czas, który… Czytaj dalej 1 wspólna cecha leczenia niepłodności i drogi adopcyjnej.

Wracam do sił i skupiam się tylko na pozytywach. Ale mam też małą prośbę do Was, jesteście tu?

Teraz jestem już pewna, że w tym adwencie chodziło o to, bym WYSTOPOWAŁA. Powoli czuję się coraz lepiej. Ale to tylko dzięki pewnej pani doktor ze szpitalnej izby przyjęć, na której wylądowałam we środę. To ona odkryła skąd moja fatalna forma od prawie 2 tygodni – jestem jej ogromnie wdzięczna! We środę było już mi… Czytaj dalej Wracam do sił i skupiam się tylko na pozytywach. Ale mam też małą prośbę do Was, jesteście tu?

Naprotechnologia w Lublinie, nowe badania, nowe nadzieje. Kiedy ma się udać, jak nie teraz???

z cyklu: POWRÓT DO PRZESZŁOŚCI – 12.2015 – 02.2016 Wróciliśmy na „stare śmieci” w grudniu 2015. Po powrocie z Poznania, pierwsze kilka dni mieszkaliśmy u moich rodziców. Po świętach, rozpoczęliśmy spalanie dodatkowych kilogramów wnosząc swoje manele, przechowywane chwilowo u rodziny, na  4. piętro naszego mieszkanka i ogarnianie wnętrza. Pierwsze 2 tygodnie urlopowaliśmy się po poznańskich… Czytaj dalej Naprotechnologia w Lublinie, nowe badania, nowe nadzieje. Kiedy ma się udać, jak nie teraz???