Nowe życie

Już nawet nie pamiętam dobrze pierwszego dnia w domu z naszą Córcią. Wiem, że przywieźliśmy ją zaraz po rozprawie, ciocia adopcyjna już na nas czekała z przygotowanym prezentem dla córki. Po drodze dziadek wysyłał smsy kiedy będziemy, bo on musi choć zobaczyć wnusię no i pierwszy przybiegł jej się przedstawić i uściskać. Była zdziwiona, ale… Czytaj dalej Nowe życie

Telefon, na który czekałam, którego się bałam, który przewrócił nasze życie na dół nogami. Nareszcie…

Listopadowa mżawka i szaruga za oknem w ogóle mi nie przeszkadzały. Siedziałam w pracy, a dokładniej w nowym gabinecie, który stworzyłam z E. i gapiłam się w komputer. Nastrój, aura za oknem i rozkręcanie biznesu – wszystko było listopadowe. Postawiłyśmy wszystko na jedną kartę, uniezależniły od starych, dziwnych szefów i obiecały, że wszystko będzie działać… Czytaj dalej Telefon, na który czekałam, którego się bałam, który przewrócił nasze życie na dół nogami. Nareszcie…

Koniec wojny 10- letniej.

Czekałam na to 10 lat. Tak, na to pranie – piąte już chyba, segregowanie. Zadzwonił TEN telefon. Poznaliśmy NASZĄ Córeczkę, ma 3 miesiące. Nie wiem czy większe są emocje, czy jeszcze niedowierzanie. Radość z poznania naszej Córci miesza się z radością zakończenia 10 przeklętych lat. Jeszcze to wszystko do nas nie dociera.

Urlop we dwoje – czyli same przyjemności: relaks, odsypianie, randki, kolacje, seks i …. pociąg osobowy wjeżdża na tor…przy peronie…

Jestem ciekawa jak wyglądają Wasze …. Myśli, gdy jesteście na urlopie, albo jak wyglądały zanim zostaliście rodzicami. Wiem, że też przeszliście jakieś tornado, tsunami lub minimum lekkie turbulencje w niepłodności – inaczej nie trafilibyście na mój blog. Skąd takie pytanie na dzień dobry? Minęły już 2 tygodnie od naszego powrotu z bieszczadzkiego urlopu, a ja… Czytaj dalej Urlop we dwoje – czyli same przyjemności: relaks, odsypianie, randki, kolacje, seks i …. pociąg osobowy wjeżdża na tor…przy peronie…

10. rocznica naszego ślubu …. I 3 starszych Panów w Beskidzie Niskim.

13. luty 2010r. Co ja sobie wtedy wyobrażałam ?? Jakiś wirus jelitowy,  dzień przed „godziną zero” zmiótł mnie z  powierzchni świadomości i pędu ostatnich przygotowań przed ślubem. Miałam dopilnować kwiatów dla rodziców, odebrać tort, zrobić paznokcie. Nie dałam rady. Przeleżałam pół nocy na izbie przyjęć w szpitalu pod kroplówką. Izba przyjęć wtedy nie przyjmowała, na… Czytaj dalej 10. rocznica naszego ślubu …. I 3 starszych Panów w Beskidzie Niskim.

Nasz chorwacki urlop dobiegł końca, niestety i stety.

Wróciliśmy To był mój pierwszy od czasów studiów (10 lat) 2-tygodniowy urlop, wcześniej wyjeżdżaliśmy góra na tydzień. Muszę przyznać, że dopiero teraz, po tych dwóch tygodniach totalnego nic nierobienia czuję się porządnie wypoczęta fizycznie, w pewnym stopniu psychicznie, mam trochę nowych przemyśleń i pomysłów na rozwój, ale co najważniejsze postanowienia na następne wyjazdy. Czyli nasz… Czytaj dalej Nasz chorwacki urlop dobiegł końca, niestety i stety.

Złość i kapitulacja nie pomoże, muszę dać z siebie wszystko, a resztą zajmie się ONA.

Aż sama nie wierzę, że tyle zmieniło się od mojego ostatniego wpisu. Ale zanim przejdę do szczegółów, to bardzo Wam dziękuję za wszystkie „kondolencje”, które popłynęły w moją stronę. Kto mnie lepiej zrozumie, niż Wy? Dziękuję za słowa wsparcia, za niezliczoną ilość maili, za pomysły jak sobie radzić, gdy nerwy, aż kipią i za cudną… Czytaj dalej Złość i kapitulacja nie pomoże, muszę dać z siebie wszystko, a resztą zajmie się ONA.

Zapraszać niepłodność na święta? Lepiej zaproś Boga, albo asertywność, albo jedno i drugie.

Święta Bożego Narodzenia to raczej nie jest czas, na który my – „przewlekle starający się” czekamy. Raczej nam słabo na wspomnienie o nich. I nie żebym nie lubiła tych świąt, one są fantastyczne, ale.. No właśnie… to przy okazji świąt często zdarzają się takie momenty, że nas zatyka z powodu wścibskiej cioci. Czasami serdeczna szwagierka… Czytaj dalej Zapraszać niepłodność na święta? Lepiej zaproś Boga, albo asertywność, albo jedno i drugie.

Jak zupełnie zapomnieć o niepłodności? Szalony, wiewiórkowy WEEK a właściwie ostatnie 8 lat.

Witajcie w tą piękną lutową niedzielę! 8 lat minęło… Nadaję do Was z łóżka.. to chyba pierwszy post pisany tak w 100% z łóżka. Nie,  to nie to co myślicie 😉 Prawda jest taka, że miałam bardzo zwariowany tydzień (już 3. z rzędu). Obecny weekend powinnam spędzać na uczelni, w praktyce jedynie sobota była mocno… Czytaj dalej Jak zupełnie zapomnieć o niepłodności? Szalony, wiewiórkowy WEEK a właściwie ostatnie 8 lat.

Adwent goni mnie cały czas

Na większości blogów o niepłodności dłuższe milczenie zazwyczaj oznacza…. wiadomo co. Uspakajam wszystkich, u mnie to tylko (i niestety) brak czasu i kiepska forma fizyczna. Końcem listopada postanowiłam sobie, że może tegoroczny adwent będzie inny, taki bardziej adwentowy, a nie zabiegany i zakręcony na punkcie prezentów, sprzątania, gotowania. Postanowiłam, że więcej czasu poświęcę dla siebie,… Czytaj dalej Adwent goni mnie cały czas