Już nie płaczę na myśl o zbliżających się kolejnych urodzinach. Właśnie się dowiedziałam, że osiągam najlepszy wiek do zostania mamą:)

Jakiś czas temu trafiłam na artykuł w sieci mówiący o najlepszym wieku kobiet do zostania matką. Kolejne  pitu, pitu pomyślałam, ale w opisie zobaczyłam magiczną liczbę – 34! Uuuuu – z czystego szacunku do zbliżającej się mojej 34 -órki przeczytam, pomyślałam. Artykuł taki sobie, ale podaje 2 podstawy naukowe, by sądzić o tym, że wiek… Czytaj dalej Już nie płaczę na myśl o zbliżających się kolejnych urodzinach. Właśnie się dowiedziałam, że osiągam najlepszy wiek do zostania mamą:)

Wiewiórkowy miszmasz.

W całym tym adopcyjnym oczekiwaniu wpadam co jakiś czas w dziwną czasoprzestrzeń. Pomiędzy radosnym oczekiwaniem, wypełnionym milionem spraw, które warto jeszcze teraz załatwić, gdy jesteśmy we dwójkę, a taką totalną stagnacją, połączoną z niemocą, czasem przykrością, złością, a nawet buntem, bo ktoś znów coś powiedział i może nieświadomie, ale walnął nam prosto w serce jest… Czytaj dalej Wiewiórkowy miszmasz.

Książka, która stanęła w mojej obronie.

Czytałam ją od maja. Może nawet powinnam napisać studiowałam, analizowałam, mentalnie męczyłam. To nie była książka „do poduszki”. To książka, która w dużym stopniu uświadomiła mi, że wszystko ze mną OK i że takich „nie z tego świata” jak ja, jest zdecydowanie więcej i że jesteśmy na tym świecie potrzebni. Zaczęło się od tego, że… Czytaj dalej Książka, która stanęła w mojej obronie.

Bezpiecznik radości

MOJE PODSUMOWANIE WIELKANOCNYCH ŚWIĄT Wychowana w tradycyjnej polskiej rodzinie, raczej nie wyobrażam sobie świąt poza domem. Tak było również tym razem,  żadne rajskie wakacje, ucieczka w Bieszczady itp. Święta zazwyczaj zaczynam już w Wielki Czwartek, choć nie oznacza to dla mnie już wolnego od pracy. Dopiero sobota była dniem w pełni przeznaczonym na przygotowania świąteczne.… Czytaj dalej Bezpiecznik radości

Słoniowa ciąża, zmiana planów urlopowych i hacjenda dla ciągle walczących.

Lubię luty, choć ten był dziwny, szybki i nawet się nie obejrzałam, a już uciekł. Zdążyłam parę spraw w tym miesiącu załatwić, ale dyplomem efektywności nie mogę się pochwalić. Wraz z lutym minęło nam 21 miesięcy czekania na Adoptusia – tyle miesięcy jesteśmy już po kwalifikacji, a telefon nie zadzwonił do żadnej pary z naszej… Czytaj dalej Słoniowa ciąża, zmiana planów urlopowych i hacjenda dla ciągle walczących.

Życie na biegu czy na hamulcu ręcznym?

Jest niedzielny ranek, choć ktoś inny określiłby, że to już mocne przedpołudnie. M. jeszcze śpi. Ja już nie mogę uleżeć, bolą mnie plecy, już dawno nie ćwiczyłam, właściwie już dawno nie robiłam większości moich rutynowych czynności. Zwlekłam się z łóżka, zagotowałam wodę w kuchni na napój cytrynowo-imbirowy i poszłam zakręcić włosy na wałki. Moje włosy… Czytaj dalej Życie na biegu czy na hamulcu ręcznym?

Roztrwoniłam miliony walcząc z niepłodnością. Ty prawdopodobnie robisz to samo.

Ile kosztuje niepłodność? Leczenie niepłodności łatwo podliczyć, a ile kosztuje sama niepłodność? Czy Ty też dostrzegasz różnicę w tym przekornym pytaniu? Był taki czas, gdy zbierałam wszystkie paragony po zakupie leków i zastrzyków. Dokładałam do tego rachunki z laboratoriów i z wizyt lekarskich (o ile takowe dostałam). Do tego jeszcze wszelakie suplementy, dojazdy na wizyty… Czytaj dalej Roztrwoniłam miliony walcząc z niepłodnością. Ty prawdopodobnie robisz to samo.

Niepłodność kiedyś i dziś.

Daleka jestem od porównywania kto i kiedy miał gorzej. Niepłodność zawsze była i jest chorobą, która w specyficzny sposób „naznaczała” ludzi. Od biblijnych czasów bezdzietność stawiali na równi z trądem. Szczególnie kobiety obarczane były winą, że nie urodziły dziecka. Nie mam pojęcia jak w czasach Mojżesza radziły sobie z taką tragedią i wytykaniem palcami. Ja… Czytaj dalej Niepłodność kiedyś i dziś.

Gdy – bym – by – ła – w cią – ży ……

Gdy zdarzy się cud, gdy życie mnie zaskoczy, gdy kiedyś obudzą mnie mdłości (bo testów już nie robię, więc inaczej się nie dowiem) czyli faktycznie będę w ciąży, to mam kilka mocnych postanowień. WIĘC KIEDY TA CIĄŻA? Jeśli nakryjecie mnie w obszernych ciuchach, a już na pewno bez wystającego spod bluzki wielkiego brzucha, raczej cichutką… Czytaj dalej Gdy – bym – by – ła – w cią – ży ……

Czy da się łatwiej przejść przez niepłodność?

Jest późny wieczór, podlałam przed chwilą mój balkonowy ogródek. Osiedle prawie już usnęło. Zaparzyłam melisę, taką świeżutką, moją, wyhodowaną i usiadłam na chwilkę w fotelu na balkonie. Niby jest ciemno, ale pełnia księżyca powoduje, że siedzę jakby na oświetlonej scenie. Przez głowę zaczyna przebiegać mi tysiąc myśli na sekundę. Sama nie wiem, jak to możliwe,… Czytaj dalej Czy da się łatwiej przejść przez niepłodność?

Ile dzieci miałabym już dziś, gdyby …

Rzadko piszę jeden post po drugim. Dziś jest szczególna okazja – Księżna Kate urodziła trzecie dziecko. Dlaczego tak mnie naszło?? Pamiętam dokładnie, kiedy media podały wiadomość o jej ciąży – pierwszej ciąży… Był 3. albo 4. grudnia 2012r, leżałam wtedy w szpitalu na Śląsku (tam akurat było miejsce). Na drugi dzień miałam mieć laparoskopię diagnostyczną,… Czytaj dalej Ile dzieci miałabym już dziś, gdyby …

Najlepszy „egzemplarz” mężczyzny – Ten w niepłodności

Ostatnio, zainspirowana tematem na jednej z facebookowych grup wsparcia w niepłodności, postanowiłam napisać kilka słów o teście na najlepszego … męża na świecie. Wiem, brzmi głupio, ale zauważyłam, że niepłodność jest takim samozwańczym testem na najlepszą żonę / męża. O najlepszej żonie pisać nie będę, bo wiadomo – obiektywna nie będę, ale o mężu?? Dlaczego… Czytaj dalej Najlepszy „egzemplarz” mężczyzny – Ten w niepłodności