Mimo kiepskiej pogody, mimo weekendu w domowych pieleszach, mimo bezdzietności… a jednak może być fajnie.

Dziś mam trzeci dzień wolnego, choć spędzamy go w domu to i tak cieszę się bardzo . Im jestem starsza, co raz bardziej lubię takie domowe urlopowanie. Potrzebowałam tego, by się zregenerować, wyspać do bólu, poprawić planowanie jadłospisu i ogarnąć kilka domowych zaległości. Siedzę teraz w moim ukochanym pokoiku z widokiem na Babią Górę, słonko… Czytaj dalej Mimo kiepskiej pogody, mimo weekendu w domowych pieleszach, mimo bezdzietności… a jednak może być fajnie.

Choroba Hashimoto – czy da się zrobić coś innego oprócz brania leków, by ją obezwładnić?

Już dawno pisałam Wam o zmianie w samopoczuciu i poprawie mojego zdrowia po wprowadzeniu zmian w diecie. Wszystko za sugestią osoby, która ma ogromny dar widzenia niedomagań organizmu u innych. Dziś chciałam nie o tym, więc jeśli kogoś ciekawi jak to się zaczęło, kim jest tajemnicza pani Stasia i jak nami wstrząsnęła recytując listę naszych… Czytaj dalej Choroba Hashimoto – czy da się zrobić coś innego oprócz brania leków, by ją obezwładnić?

Tonący brzytwy się chwyta, wizjonerstwo, czy boskie cuda w Wiewiórkowie?

z cyklu: POWRÓT DO PRZESZŁOŚCI- 01.2016 Gdy byłam już dorosłą kobietą, czasami przebiegała mi przez głowę myśl – czy ja będę mogła mieć swoje dzieci? Próbowałam sobie przypomnieć, skąd mi się to wzięło, czy sama sobie to wkręcam, czy ktoś mi tak powiedział? Owszem, zawsze miałam bardzo długie cykle (ok. 60 dni), więc hormony badane… Czytaj dalej Tonący brzytwy się chwyta, wizjonerstwo, czy boskie cuda w Wiewiórkowie?