Zupełnie inna niedziela

M. jeszcze spał, słońce bez pytania wpadało do biurowego / dziecięcego pokoju. Usiałam jak zwykle przy biurku. Za oknem z daleka, ale za to bardzo wyraźnie widziałam skrzące się pokłady śniegu na Babiej Górze. O tej porze roku rzadko kiedy miałam taką widoczność. Słońce grzało przez szybę bardzo intensywnie, zrobiłam kawę do czerwonej filiżanki, wystawiłam… Czytaj dalej Zupełnie inna niedziela